Sport
PAP

Polska rozbiła Islandię w meczu towarzyskim

Polska wygrała z Islandią 4:2 (0:1) w piłkarskim meczu towarzyskim na Stadionie Narodowym w Warszawie. Bramki dla biało-czerwonych zdobyli: dwie Robert Lewandowski oraz Kamil Grosicki i Bartosz Kapustka.

Początek meczu okazał się jednak rozczarowujący dla licznie zgromadzonych fanów. Już w trzeciej minucie sędzia podyktował rzut karny dla gości po faulu Wawrzyniaka na Kolbeinnie Sigthorssonie, a kilkadziesiąt sekund później skutecznym wykonawcą okazał się znany z występów w Swansea City pomocnik Gylfi Sigurdsson.

Islandczycy mieli więc powody do radości, może z wyjątkiem Sigthorssona, którego kontuzja okazała się poważniejsza i w 16. minucie opuścił boisko.

Zanim do tego doszło, z murawy musiał zejść także Jakub Błaszczykowski, który prawdopodobnie doznał naciągnięcia mięśnia uda.

Po uzyskaniu prowadzenia podopieczni Lagerbaecka skupili się na obronie i rzadko pozwalali Polakom na stwarzanie groźnych sytuacji. Najlepszej okazji z biało-czerwonych nie wykorzystał Kamil Grosicki, który w 31. minucie strzelił obok słupka. Później nieznacznie pomylił się z dystansu Arkadiusz Milik.

Goście atakowali rzadko, ale groźnie. Najładniejszą akcją w pierwszej połowie przeprowadzili w 30. minucie, gdy na bramkę Szczęsnego strzelał Gylfi Sigurdsson. Bliski zdobycia bramki był także, po uderzeniu głową, inny zawodnik o tym nazwisku – obrońca Ragnar Sigurdsson z FK Krasnodar.

W drugiej połowie działo się znacznie więcej, a kibice mieli wreszcie powody do radości. W 52. minucie po podaniu Zielińskiego do Grosickiego pomocnik Rennes popisał się precyzyjnym strzałem z kilkunastu metrów.

„Jeszcze jeden” – rozległo się na trybunach. Niedługo później po strzale Roberta Lewandowskiego piłka poleciała nad poprzeczką. Z kolei w 62. minucie bramkarz gości Oegmundur Kristinsson obronił strzał Zielińskiego i dobitkę kapitana Polaków. Islandczycy też stwarzali okazje, jednak kilka razy dobrymi interwencjami popisał się Szczęsny, dzięki czemu mecz był ciekawszy niż w pierwszej połowie.

W 66. minucie kibice po raz kolejny mieli powody do radości. Biało-czerwoni objęli prowadzenie po mocnym strzale z powietrza Bartosza Kapustki. Niespełna 19-letni pomocnik Cracovii został wprowadzony na boisko… kilkadziesiąt sekund wcześniej. To jego drugi gol w drugim występie w reprezentacji (poprzedni z Gibraltarem).

Gospodarze cieszyli się z prowadzenia tylko cztery minuty. Po błędzie Łukasza Szukały w świetnej pozycji znalazł się Alfred Finnbogason i bez kłopotów pokonał Szczęsnego. Chwilę później sytuacji sam na sam nie wykorzystał Jon Dadi Boedvarsson.

Zmarnowana okazja „zemściła się” na gościach w 76. minucie. Wówczas w zamieszaniu podbramkowym piłkę do siatki wbił Lewandowski. Kilka minut później napastnik Bayernu Monachium i najlepszy strzelec eliminacji Euro 2016 podwyższył na 4:2, tym razem wykorzystując sytuację po dokładnym podaniu Grzegorza Krychowiaka. W ostatnich sześciu występach w narodowych barwach „Lewy” uzyskał 11 goli.

Do końca wynik nie uległ zmianie, a kibice zgotowali Lewandowskiemu, który został zmieniony w ostatnich sekundach, owację na stojąco.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!