• Sport
  • 28 października, 2014 6:39

Polska ekstraklasa – Ruch – Korona 0:1

Dla obu zespołów poniedziałkowy mecz był szansą, aby oderwać się od strefy spadkowej. Wykorzystała ją Korona, która wygrała pierwszy pojedynek na wyjeździe. Waldemar Fornalik zaliczył nieudany "debiut" przed chorzowską publicznością po powrocie na ławkę szkoleniową Ruchu.

PAP
Polska ekstraklasa – Ruch – Korona 0:1

Fot. PAP / Andrzej Grygiel

W pierwszej połowie zdecydowanie bliżej objęcia prowadzenia byli goście.

Dwa gole mógł zdobyć Przemysław Trytko. Najpierw niecelnie lobował bramkarza Ruchu, potem nawet go minął, ale piłkę zdołał mu wybić wślizgiem chorzowski obrońca Piotr Stawarczyk. Kielczanie bezskutecznie domagali się po tym zagraniu rzutu karnego.

„Niebiescy” odpowiedzieli tylko uderzeniem Martina Konczkowskiego w środek bramki Korony, gdzie spokojnie interweniował Vytautas Cerniauskas. To było za mało, by myśleć o wygranej.

Być może gospodarzy do natarcia natchnęła puszczona w przerwie piosenka „Nic do stracenia”, bo po zmianie stron zaatakowali i Jan Chovanec był blisko pokonania bramkarza kielczan. Goście początkowo głównie się bronili. Nie przełożyło się to na kolejne sytuacje grających wolno i niedokładnie rywali. A kibice Ruchu skandowali nazwisko poprzedniego szkoleniowca swojej drużyny Jana Kociana.

Z czasem kielczanie chętniej zapuszczali się pod pole karne Ruchu, co przyniosło im gola. Po rzucie wolnym Pawła Golańskiego z bliska wepchnął piłkę do siatki Radek Dejmek. Zaraz potem mogło być po meczu, gdy swoją kolejną „setkę” zmarnował Trytko.

Ułańska szarża chorzowian w końcówce niczego już nie dała.

PODCASTY I GALERIE