• Sport
  • 28 stycznia, 2016 6:06

ME piłkarzy ręcznych: Polska nie awansowała do półfinałów

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych przegrała w środę w Krakowie z Chorwacją 23:37 (10:15) i nie awansowała do półfinału mistrzostw Europy. W półfinale wystąpią Norwegia, Chorwacja, Hiszpania i Niemcy.

PAP
ME piłkarzy ręcznych: Polska nie awansowała do półfinałów

Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Po chyba najgorszym meczu w historii w wykonaniu reprezentacji Polski prowadzonej przez Michaela Bieglera, wypuściła ona z rąk niebywałą szansę awansu do półfinału. Chorwaci dokonali rzeczy wydawać by się mogło niemożliwej, rozgromili gospodarzy różnicą 14 bramek i to oni zagrają o medale.

Wcześniejsze zwycięstwo Norwegii nad obrońcą tytułu Francją 29:24 nieco ułatwiało biało-czerwonym drogę do półfinału. W meczu z Chorwacją mogli sobie pozwolić nawet na trzybramkową porażkę.

Ale jednocześnie stworzyło szansę rywalom, którzy by zagrać w czołowej czwórce potrzebowali wygrać różnicą 11 goli. Wydawać by się mogło, że to niemożliwe, ale w sporcie nie takie rzeczy się zdarzały.

Początek nie był zbyt obiecujący. Presja wyniku i stawka pojedynku dały o sobie znać. Pierwszego gola biało-czerwoni zdobyli dopiero w 10. minucie – Michał Szyba na 1:3. W międzyczasie Michał Jurecki, dotychczas najpewniejszy punkt w polskiej drużynie, nie wykorzystał karnego, a wiele rzutów obronił Ivan Stevanovic.

Widownia starała się pomagać, ale gra gospodarzom się nie kleiła. Gości wspierała nieliczna grupa kibiców, a w loży honorowej znalazła się ubrana w koszulkę reprezentacyjną prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarovic.

Przeciwnicy utrzymywali trzy-, czterobramkową przewagę. Jedyne co było pocieszające w tym okresie to udane rzuty z dystansu Bieleckiego. Jednak w 24. min było już 11:6 dla przyjezdnych i wówczas o czas poprosił trener Michael Biegler.

Przy stanie 7:12 tym razem Bielecki nie wykorzystał karnego. W odpowiedzi Chorwaci zmarnowali idealną sytuację na podwyższenie wyniku. Dzięki temu biało-czerwonym udało się odrobić dwie bramki.

Drugą część meczu Polacy rozpoczęli od straty ośmiu bramek z rzędu. Było naprawdę źle, a kibice mimo to nieprzerwanie wspierali biało-czerwonych, którzy w 34. minucie przegrywali 10:19. Wiadomo było, że teraz Chorwaci nie popuszczą. I w 36. minucie podwyższyli na 20:10, a minutę później byli już w półfinale po golu Marko Kopljara (21:10).

Bezradność biało-czerwonych była powalająca. Gole zdobywali tylko rywale. Przy stanie 10:23 widzowie, nie wiedząc już jak zmotywować Polaków, odśpiewali „Mazurka Dąbrowskiego”. Na tyle podziałało, że Michał Daszek zaliczył pierwsze w drugiej połowie trafienie dla Polski. A była 41. minuta.

W drugiej połowie to już była prawdziwa egzekucja. Przy stanie 13:30 w 47. min po raz pierwszy na widowni słychać było gwizdy podczas akcji gospodarzy. Potem pojawiły się okrzyki „Polacy gramy do końca”.

W efekcie trochę się poprawiło, straty zmniejszyły się do 18:30, ale półfinał i tak był oddalony o lata świetlne, bo do zakończenia pozostało dziewięć minut. Przy tak korzystnym rezultacie rywale szanowali piłkę i bez trudu pilnowali przewagi dającej im możliwość gry o medale.

Ostatecznie Polacy doznali kompromitującej porażki i teraz przeniosą się do Wrocławia, gdzie przyjdzie im rywalizować ze Szwedami o siódme miejsce.

PODCASTY I GALERIE