• Sport
  • 11 kwietnia, 2014 6:32

Piłkarska LE – górą gospodarze, pogoń Valencii z happy endem

Juventus Turyn, Benfica Lizbona, FC Sevilla i FC Valencia to półfinaliści piłkarskiej Ligi Europejskiej. W Walencji miejscowy zespół odrobił trzybramkową stratę z Bazylei, a awans wywalczył po dogrywce. Wszystkie ćwierćfinałowe rewanże wygrali gospodarze.

PAP
Piłkarska LE – górą gospodarze, pogoń Valencii z happy endem

Fot. PAP

Juventus, pewnie zmierzający po mistrzostwo Włoch, jest też na najlepszej drodze, by zagrać 14 maja w finale LE na… własnym stadionie. Po wyeliminowaniu Olympique Lyon zostanie mu do zrealizowania celu tylko jedna przeszkoda.

Przed tygodniem „Stara Dama” wygrała we Francji 1:0, a gdy już w czwartej minucie Andrea Pirlo zapewnił jej prowadzenie, sprawa awansu wydawała się rozstrzygnięta. W 18. minucie niepewność w sercach i głowach turyńskich piłkarzy oraz kibiców zasiał Jimmy Briand, który doprowadził do remisu. Złudzeń pozbawił jednak gości w drugiej połowie Claudio Marchisio

Juventus po raz 11. zmierzył się z przeciwnikiem z Francji w europejskich pucharach na własnym boisku i jeszcze nigdy nie przegrał (bilans to dziewięć zwycięstw i dwa remisy).

Jednobramkową zaliczkę z wyjazdu obroniła również Benfica Lizbona, która przed własną publicznością pokonała holenderski AZ Alkmaar 2:0. Oba gole zdobył urodzony w Brazylii, ale grający dla Hiszpanii Rodrigo.

Od grudnia to 25. wygrane spotkanie 32-krotnego mistrza Portugalii. W tym czasie zanotował on też trzy remisy, a przegrał tylko z FC Porto w krajowym pucharze.

Z tym zespołem na własnym stadionie rozprawiła się FC Sevilla. Straty po 0:1 w pierwszym meczu gospodarze odrobili już w piątej minucie, kiedy rzut karny wykorzystał Chorwat Ivan Rakitic. Po pół godzinie gry było już 3:0.

W drugiej połowie hiszpańska drużyna nie zwolniła tempa, choć od 54. minuty grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Coke. W 79. na 4:0 podwyższył Francuz Kevin Gameiro, a honorowego gola dla „Smoków” uzyskał tuż przed końcowym gwizdkiem Ricardo Quaresma.

„Musimy wierzyć, że jesteśmy w stanie odrobić straty. Przed nami jednak jeszcze 90 minut i postaramy się odwrócić losy rywalizacji” – powiedział przed rewanżem napastnik Valencii Paco Alcacer.

I tą wiarą zaraził kolegów oraz kibiców, a sam został bohaterem. W 38. minucie po jego trafieniu gospodarze objęli prowadzenie, a jeszcze przed przerwą wynik podwyższył Chilijczyk Eduardo Vargas. W 70. minucie ponownie Alcacer posłał piłkę do siatki gości. Konieczna była dogrywka.

Już w jej pierwszej części gracze gości zobaczyli dwie czerwone kartki. Najpierw Chilijczyk Marcelo Diaz, a chwilę po nim Argentyńczyk Gaston Sauro. W 113. minucie Alcacer, po zagraniu wprowadzonego na boisko chwilę wcześniej Argentyńczyka Pablo Piattiego, z bliska zdobył czwartą bramkę, a załamanych piłkarzy z Bazylei pogrążył pięć minut później Juan Bernat, wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem rywali. 5:0!

W LE, jak i jej poprzedniku – Pucharze UEFA, wcześniej tylko dwa razy zdarzyło się, by w dwumeczu lepszy okazał się zespół, który przegrał pierwsze spotkanie 0:3. W 1975 roku sztuki tej dokonał FC Brugge (z Ipswich Town), a w 1988 roku Bayer Leverkusen w finale z Espanyolem Barcelona. Valenia została trzecim takim zespołem.

Losowanie par półfinałowych – w piątek. Mecze tej fazy zaplanowano na 24 kwietnia i 1 maja. Finał – 14 maja w Turynie.

PODCASTY I GALERIE