• Sport
  • 14 grudnia, 2015 12:17

Okińczyc: Czuję odpowiedzialność za wizerunek Litwy

W ubiegłym tygodniu zaczęto głośno mówić o potrzebie reform w Litewskiej Federacji Piłki Nożnej (LFF). Podczas konferencji poświęconej tej kwestii wyszło na jaw, że jednym z inicjatorów przemian jest Czesław Okińczyc, prezes Radia Znad Wilii.

zw.lt
Okińczyc: Czuję odpowiedzialność za wizerunek Litwy

Fot. Ewelina Mokrzecka

Podczas konferencji pod nazwą „Przestępcza działalność LFF w litewskiej piłce nożnej” miłośnicy piłki nożnej z legendą litewskiego futbolu Valdasem Ivanauskasem na czele przedstawili plany usunięcia obecnego prezydenta LFF Juliusa Kvedarasa ze stanowiska. Oprócz Okińczyca i Ivanauskasa w konferencji udział wzięli biznesmeni Raimondas Karpavičius i Arūnas Šuika oraz politolog Laurynas Kasčiūnas.

„Nawet jeżeli Kvedaras pracuje dla litewskiego futbolu, to jego wizerunek pozostawia wiele do życzenia. Tego już nie zmienimy i dlatego ani politycy, ani ludzie biznesu nie będą inwestowali w litewską piłkę nożną, dopóki Kvedaras będzie pełnił swoją funkcję. Może zna się na futbolu, ale z milionami, które przyznaje UEFA, nic nie dokona. Taka jest rzeczywistość. Wiem, że w naszym kraju jest sporo ludzi oddanych piłce nożnej, dużo utalentowanych trenerów, ale piłka nożna potrzebuje pieniędzy, których nie ma i nie będzie. Potrzebny jest nowy prezydent LFF. Jestem przekonany, że rozumie to też sam Julius Kvedaras i dlatego może podjąć właściwą decyzję” – w rozmowie z Lietuvos Rytasem zauważył Czesław Okińczyc.

Sygnatariusz Aktu Przywrócenia Państwa Litewskiego podkreślił, że inicjatywa ujrzała światło dzienne, by skupić wokół siebie jak najwięcej myślących podobnie.

„Zbierzemy dobrych kandydatów na prezydenta LFF i piłkarskie społeczeństwo samo wybierze najodpowiedniejszego. Nie twórzmy teorii spiskowych. Jestem nieco zdziwiony reakcją mediów, które zarzucają nam, że jesteśmy nie przygotowani i mamy ukryte interesy. Może się mylimy, jeżeli część myśli, że zmiany są niepotrzebne? Jeżeli nie jest nam wstyd za litewski futbol, żyjmy wówczas z dotychczasową władzą LFF. Jestem pewien, że inicjatorzy zmian nie myślą o własnym interesie” – przekonywał były reprezentant młodzieżowej reprezentacji Litwy.

Lwią część konferencji zajęła dyskusja o pieniądzach i możliwych inwestycjach w futbol.

„Znam dużo ludzi, którzy chcieliby zainwestować w to miliony i cieszyć się z dobrej piłki nożnej, siedząc na trybunach w Wilnie lub Kownie. Cześć, oczywiście, chce zapytać, czy jestem powiązany z Arūnasem Pukelisem-Šviniusem, ale śmiało mogę stwierdzić, że nie nigdy nie miałem z nim kontaktu i nie rozmawiałem o piłce nożnej. Ktoś chce po prostu udowodnić, że jesteśmy podobni do obecnej władzy LFF, ale stosuje wobec nas wyższe standardy moralne, niż wobec Kvedarasa. Myślę, że na Litwie wszyscy mają prawo do krytyki, a federacja powinna wreszcie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego po kilkunastu lat rządzenia nadal jesteśmy karmieni obietnicami, a wyników nie ma” – na łamach Lietuvos Rytasu mówił Czesław Okińczyc.

Grupa inicjatorów zmian w litewskiej piłce nożnej zyskała już nazwę „FK Sajūdis”. Zdaniem prezesa Radia Znad Wilii odradzając piłkę nożną, można się inspirować wydarzeniami z tamtego okresu.

„Przypomnijmy, że z uścisku Związku Sowieckiego wyzwalaliśmy się nie tylko grając w koszykówkę, ale też w futbol. Po zwycięstwach Žalgirisu Wilno mogliśmy odważnie podnosić do góry trójkolorowe flagi. Piłka nożna jest najważniejszym sportem na świecie, a będąc sygnatariuszem Aktu Niepodległości 11 Marca i Ambasadorem czuję odpowiedzialność za wizerunek Litwy na świecie” – podsumował Okińczyc.

PODCASTY I GALERIE