• Sport
  • 11 czerwca, 2015 11:25

NHL: znów remis w wielkim finale

W środę hokeiści Chicago Blackhawks pokonali we własnej hali Tampa Bay Lightning 2:1 i w finale ligi NHL wyrównali stan rywalizacji na 2-2. Po Puchar Stanleya sięgnie zwycięzca czterech spotkań.

PAP
NHL: znów remis w wielkim finale

Fot. FB/ Tampa Bay Lightning

Po toczonym w szybkim tempie meczu numer trzy, w którym obie drużyny oddały aż 70 strzałów, tym razem priorytetem była obrona. Na początku powściągliwi w ataku byli przede wszystkim gospodarze. W pierwszej tercji na bramkę strzeżoną przez Andrieja Wasilewskiego uderzali tylko dwukrotnie. 20-letni Rosjanin między słupkami Lightning zastąpił kontuzjowanego Bena Bishopa.

Przewagę przez większość czasu miały „Błyskawice”, ale niewiele z niej wynikało. W drugiej części gry w końcu śmielej ruszyli do przodu Blackhawks i w 27. minucie prowadzenie dał im Jonathan Toews. Pięć minut później wyrównał Alex Killorn.

W ostatniej tercji hokeiści z Chicago znów koncentrowali się na obronie. Jednak w 47. minucie uśmiechnęło się do nich szczęście. Po wznowieniu w tercji obronnej Lightning i w powstałym zamieszaniu na właściwym miejscu znalazł się Brandon Saad, który dał swojej drużynie zwycięstwo.

„Miałem fart. Ich bramkarz świetnie się zachował odbijając krążek, ale ten zaczął podskakiwać tuż przy mnie i w końcu znalazł się blisko kija. Uderzyłem instynktownie i trafiłem między nogami Wasilewskiego” – powiedział Saad.

W końcówce goście co chwilę niepokoili Coreya Crawforda, ale ten nie dał się już pokonać.

„Nie ma wątpliwości, że Tampa była dziś zespołem lepszym, ale to nie ma znaczenia. Najważniejsze, że wygraliśmy” – przyznał fiński obrońca Blackhawks Kimmo Timonen.

„Ciężko przełknąć taką porażkę. Kontrolowaliśmy wydarzenia na lodowisku, czuliśmy się dobrze, ale przyszło to nieszczęsne wznowienie. Musimy się teraz przegrupować i przygotować na mecz przed własną publicznością” – podkreślił napastnik Lightning Steven Stamkos.

Piąty mecz odbędzie się w sobotę.

PODCASTY I GALERIE