NBA – Valančiūnas liderem zespołu, wygrana Czarodziejów

Prowadzenia w Konferencji Wschodniej nie oddają koszykarze Toronto Raptors (21-6). W piątek pokonali na wyjeździe Detroit Pistons 110:100.

PAP

Fot. PAP

W pierwszej połowie Raptors nie prowadzili ani razu, do siebie doszli dopiero w trzeciej kwarcie głównie za sprawą graczy rezerwowych. Za lidera robił Jonas Valančiūnas – zdobył 17 punktów, zebrał 7 piłek i dwukrotnie blokował rywali.

Drugie miejsce na Wschodzie zajmują Washington Wizards (19-6). Zespół Marcina Gortata wygrał na wyjeździe z Miami Heat 105:103. Polak zdobył cztery punkty i miał siedem zbiórek. To ich szóste zwycięstwo z rzędu, co jest obecnie najdłuższą serią wygranych w koszykarskiej lidze NBA. „Czarodzieje” mają 19 zwycięstw i sześć porażek – taki bilans to wyrównany najlepszy start w 25 spotkaniach w historii klubu.

Porażki doznał natomiast wicelider Konferencji Zachodniej. Memphis Grizzlies (21-5) ulegli we własnej hali Chicago Bulls 97:103. Jimmy Butler zdobył dla „Byków” 31 pkt. Miał także 10 zbiórek. Natomiast Nikola Mirotic dołożył 27 pkt. Hiszpan czarnogórskiego pochodzenia był bezbłędny we wszystkich sześciu próbach za trzy punkty.

Najlepszym bilansem w lidze może się pochwalić zespół Golden State Warriors (22-3). W piątek „Wojownicy” nie grali. Drugi z rzędu mecz po trzech dogrywkach przegrali koszykarze San Antonio Spurs. Obrońcy tytułu w środę u siebie doznali porażki z Memphis Grizzlies 116:117, a w piątek, również we własnej hali, przegrali z Portland Trail Blazers 119:129.

Spurs są pierwszą drużyną od 1951 roku, która rozegrała dwa kolejne mecze z trzema dogrywkami. „Ostrogi” w tym sezonie nie radzą sobie jednak w spotkaniach, w których po regulaminowym czasie jest remis. Nie wygrali żadnego z czterech meczów zakończonych dogrywką.

Teksańczycy są mocno osłabieni. Kontuzje leczą francuski rozgrywający Tony Parker i najbardziej wartościowy zawodnik ostatnich finałów Kawhi Leonard. W starciu z Trail Blazers świetnie prezentował się Tim Duncan. 38-letni weteran zdobył 32 punkty. Miał także 10 zbiórek, cztery bloki i dwa przechwyty. To jednak nie wystarczyło, bo Spurs nie potrafili zatrzymać Damiana Lillarda.

24-letni rozgrywający zdobył 43 punkty. To on doprowadził do remisu na 1,4 s przed końcem czwartej kwarty i na 13,6 s przed zakończeniem pierwszej dogrywki. Natomiast na początku trzeciej zdobył dla swojej drużyny dziewięć z 11 punktów i praktycznie w pojedynkę rozstrzygnął losy meczu.

„Dwa razy mieli okazję by nas wykończyć. Jednak tego nie zrobili, co jest dla nich nietypowe. Wiedzieliśmy, że w trzeciej dogrywce musimy dać z siebie wszystko. Daliśmy i udało nam się odnieść zwycięstwo” – powiedział Lillard.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej