NBA: obrońcy tytułu polegli w Toronto, porażka Rakiet

Tylko 33,3-procentowa skuteczność rzutów z gry, co jest najsłabszym wynikiem w sezonie, była główną przyczyną wyjazdowej porażki San Antonio Spurs w Toronto z Raptors 82:87.

PAP

Fot. FB/ San Antonio Spurs

James Johnson zdobył 20 punktów dla gospodarzy, a 18 dołożył DeMar DeRozan. Z kolei litewski środkowy Jonas Valančiūnas zanotował największą w sezonie liczbę 16 zbiórek. Dołożył do tego 8 punktów i 4 bloki.

„Podziwiam swoich chłopaków, że udało się utrzymać tej klasy przeciwnika na tak niskim procencie skuteczności. To dowód, że harówka w obronie przynosi efekty” – przyznał trener Raptors Dwane Casey.

Weteran Tim Duncan i Włoch Marco Belinelli z dorobkiem 12 pkt byli liderami obrońców tytułu (32-19), którzy zajmują siódme miejsce na Zachodzie.

„Słabe kombinacje, kiepska celność, straszny wieczór” – przyznał Argentyńczyk Manu Ginobili, który trafił tylko trzy razy na 13 prób, a Duncan dodał: „Wyglądaliśmy, jakby nie zależało nam na zwycięstwie. To niedopuszczalne”.

Trener „Ostróg” Gregg Popovich musi więc jeszcze poczekać na tysięczne zwycięstwo w karierze.

45 punktów Jamesa Hardena nie wystarczyło, by ekipa Houston Rockets pokonała Portland Trail Blazers. W Teksasie lepsi okazali się goście zwyciężając 109:98. „Rakiety” musiały sobie radzić bez środkowego Dwighta Howarda, który leczy kontuzję.

Harden jest pierwszym zawodnikiem, który po raz piąty w sezonie osiągnął granicę 40 pkt. W niedzielę jednak aż 19 zdobył z wolnych. Pozostali gracze pierwszej piątki zgromadzili w sumie 23 pkt, w tym 10 zdobył Donatas Motiejūnas. Litewski koszykarz (6 zbiórek) był jednak bardzo niecelny rzucając wolne – trafił zaledwie jeden rzut z siedmiu.

LaMarcus Aldridge uzyskał 24 pkt dla gości, a Damian Lillard, który w Meczu Gwiazd zastąpi kontuzjowanego Blake’a Griffina, dodał 23.

Koszykarze Memphis Grizzlies dzięki świetnej obronie w końcówce pokonali we własnej hali zespół Atlanta Hawks 94:88 w jednym z dziewięciu niedzielnych meczów NBA. Goście po dziesiątej porażce w sezonie stracili miano najlepszej obecnie drużyny ligi.

Trzy i pół minuty przed ostatnią syreną na tablicy wyników w hali FedExForum w Memphis był remis 86:86. Kolejnych osiem punktów zdobyli jednak gospodarze, a rywale w tym czasie trzykrotnie spudłowali, dwa razy ich rzuty zostały zablokowane, a raz stracili piłkę w ataku po złym podaniu.

„Chcieliśmy możliwie długo toczyć równy bój i to nam się udało. Jako drużyna bazująca na przygotowaniu fizycznym wiedzieliśmy, że w końcówce ten aspekt może okazać się decydujący. W kluczowych momentach nasza siła wzięła górę” – przyznał Mike Conley, który z 21 pkt i sześcioma asystami był najskuteczniejszym graczem Grizzlies.

Jeff Teague uzyskał 21 pkt dla „Jastrzębi”, które z bilansem 42 zwycięstw i 10 przegranych mają teraz minimalnie gorszy bilans niż Golden State Warriors – 40-9.

Koszykarze Cleveland Cavaliers aż 18-krotnie trafili za trzy punkty, a w wygranym 120:105 spotkaniu z Los Angeles Lakers zanotowali niemal 55-procentową skuteczność rzutów z gry.

Dorobek najskuteczniejszego w ich szeregach Kevina Love to 32 pkt, 10 zbiórek i trzy asysty. Cztery punkty mniej uzyskał Kyrie Irving, a 22 dorzucił LeBron James, który miał też 10 zbiórek i osiem asyst.

Debiutant Jordan Clarkson był z 20 pkt liderem osłabionych brakiem Kobe Bryanta „Jeziorowców”, którzy przegrali 10. z rzędu mecz w obcej hali, wyrównując niechlubny klubowy rekord z sezonów 1957/58 i 1963/64.

„Chciałem, by to się jak najszybciej skończyło. Moi zawodnicy byli dziś bardzo delikatni, pozwolili rywalom robić, co tylko chcieli. Tak nie można grać” – skomentował podłamany szkoleniowiec Lakers Byron Scott.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej