• Sport
  • 6 grudnia, 2015 14:38

NBA: Motiejūnas wrócił na parkiet

To był najskuteczniejszy mecz serii ligi NBA. Houston Rockets pokonali w domu Sacramento Kings 120:113, a do składu Rakiet wrócił Donatas Motiejūnas.

PAP
NBA: Motiejūnas wrócił na parkiet

Fot. FB/ Houston Rockets

To najwyższa zdobycz punktowa Rakiet w sezonie. Najskuteczniejszy w barwach zwycięzców był James Harden, który zdobył 31 „oczek”.

Owacjami na stojąco spotkany został Donatas Motiejūnas, który na parkiet wrócił po ośmiomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją pleców. Litwin w nocy z soboty na niedzielę rozegrał tylko 6 minut, punktów nie zdobył i zebrał jedną piłkę.

„Byłem zszokowany. Na boisku wszystko działo się bardzo szybko, potrzebuję jeszcze trochę czasu, by wrócić do należytej formy i czuć się tak, jak w ubiegłym sezonie” – po meczu mówił D-Mo.

Jako jedyni niepokonani w obecnym sezonie ligi NBA są koszykarze Golden State Warriors, którzy wygrali 21. mecz. Obrońcy tytułu śrubują rekord najlepszego otwarcia rozgrywek. W sobotę pokonali na wyjeździe Toronto Raptors 112:109.

Warriors do zwycięstwa poprowadził Stephen Curry, który zdobył 44 punkty, trafiając m.in dziewięć rzutów za trzy punkty. Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) poprzedniego sezonu jest na dobrej drodze by ponownie otrzymać tę nagrodę. To już jego siódmy w tym sezonie mecz z dorobkiem co najmniej 40 pkt.

„To naprawdę dobrze wygląda. 21 meczów i w każdym znaleźliśmy sposób na to, by wygrać. Przyznaję, że to świetna zabawa” – powiedział Curry.

W sobotę kroku dotrzymywał mu Kyle Lowry. 29-letni rozgrywający Raptors zdobył 41 pkt, a zza łuku trafił sześciokrotnie.

Na przeciwległym biegunie jest zespół Philadelphia 76ers (bilans 1-20). Najsłabsza obecnie drużyna tym razem uległa we własnej hali Denver Nuggets 105:108. „Sixers” kolejny raz nie popisali się w końcówce. W połowie ostatniej kwarty prowadzili sześcioma punktami, ale później trafili jeszcze tylko trzy rzuty z gry.

Prowadzenie w Konferencji Wschodniej stracili Cleveland Cavaliers (13-7). Minionej nocy ulegli na wyjeździe nowym liderom – Miami Heat (12-6) 84:99. Goście grali bez LeBrona Jamesa, któremu trener David Blatt dał odpocząć. Do tego słabo spisała się inna gwiazda „Kawalerzystów” – Kevin Love. 27-letni skrzydłowy trafił tylko dwa z 11 rzutów z gry i skończył mecz z pięcioma punktami.

„Brak Jamesa stanowi dużą różnicę. Nie tylko jest świetnym graczem, ale również jakby trenerem na parkiecie” – powiedział obrońca Cavaliers J.R. Smith.

Dla Heat po 19 pkt zdobyli Dwyane Wade i rezerwowy Tyler Johnson.

W sobotę przegrały także dwie inne czołowe drużyny wschodu. Chicago Bulls niespodziewanie ulegli u siebie Charlotte Hornets 96:102, natomiast koszykarze Indiana Pacers przegrali na wyjeździe po dogrywce z Utah Jazz 119:122.

Przyjezdnym z Indianapolis do wygranej nie wystarczyła świetna dyspozycja Paula George’a, który zdobywając 48 pkt ustanowił swój rekord kariery. Wśród gospodarzy swoim najlepszym osiągnięciem w rozgrywkach popisał się Derrick Favors, ale w jego przypadku było to 35 pkt.

PODCASTY I GALERIE