• Sport
  • 9 czerwca, 2014 7:49

NBA – Miami wygrało w San Antonio, remis po dwóch meczach finału

W drugim meczu finałowym ligi NBA broniący tytułu koszykarze Miami Heat pokonali w niedzielę na wyjeździe San Antonio Spurs 98:96. W rywalizacji do czterech zwycięstw jest remis 1-1. Kolejne spotkania odbędą się we wtorek i czwartek na Florydzie.

PAP
NBA – Miami wygrało w San Antonio, remis po dwóch meczach finału

Fot. PAP

To był zdecydowanie bardziej zacięty mecz niż pierwsza konfrontacja tych drużyn, którą Spurs na tym samym parkiecie wygrali 110:95.

W niedzielę prowadzenie zmieniało się 17 razy, 12-krotnie tablica pokazywała wynik remisowy, a rozstrzygnięcie zapadło w samej końcówce.

Jeszcze na 2.25 min. przed ostatnią syreną, po trzypunktowym rzucie francuskiego rozgrywającego Tony’ego Parkera, gospodarze prowadzili 93:92. Od tego momentu w kolejnych akcjach nie trafiali jednak do kosza bądź tracili piłkę.

Bohaterem spotkania był LeBron James. Gwiazdor ekipy z Florydy pokazał, że zupełnie zapomniał o skurczach mięśni, które uniemożliwiły mu dokończenie pierwszego meczu. W 38 minut zdobył 35 punktów i miał 10 zbiórek, chociaż rozpoczął od zaledwie jednego celnego rzutu z czterech oddanych w pierwszej kwarcie. Wsparli go Bosh – 18 i Wade – 14, a „wielką trójkę” Miami udanie uzupełnił Rashard Lewis – także 14 pkt.

Najlepszymi strzelcami Spurs byli Parker – 21 i Ginobili – 19 pkt. 38-letni skrzydłowy Tim Duncan uzyskał 157. double-double w swoim 231. meczu w fazie play off. Zdobył 18 pkt i miał 15 zbiórek, ale po udanej pierwszej połowie (11 pkt, 5/9 z gry) słabiej zagrał po przerwie (7 pkt, 2/5 z gry).

„W decydujących momentach meczu LeBron grał dziś znakomicie, zarówno w ataku, jak i obronie. Musieliśmy w tej sytuacji sami zagrać perfekcyjnie, a nie zagraliśmy. Nie skorzystaliśmy z nadarzających się okazji. Podejmowaliśmy złe decyzje” – podsumował trener Popovich.

Kluczowa dla porażki jego drużyny mogła być sytuacja z połowy czwartej kwarty, gdy przy prowadzeniu Spurs 87:85 Mario Chalmers w ataku na kosz gospodarzy uderzył łokciem w brzuch próbującego go powstrzymać Parkera. Francuz długo leżał na parkiecie, nie mogąc złapać oddechu. Sędziowie po przeanalizowaniu zapisu wideo zakwalifikowali faul jako niesportowy, przyznając dwa rzuty wolne poszkodowanemu i piłkę z boku jego drużynie.

Parker nie trafił jednak żadnego z osobistych, a po chwili ponownie dwukrotnie spudłował z linii faulowany w kolejnej akcji ofensywnej Duncan. Za chwilę James trzypunktowym rzutem odzyskał prowadzenie dla gości.

„Mamy w zespole grupę walecznych zawodników. Wystarczyły dwa dni, by wyciągnąć wnioski z porażki. To było frustrujące i bolesne. Musieliśmy sobie z tym poradzić. Teraz towarzyszą nam inne emocje” – powiedział trener Spoelstra.

PODCASTY I GALERIE