NBA: Clippers blisko awansu, zabójczy James

Koszykarze Los Angeles Clippers potrzebują już tylko jednej wygranej, by awansować do finału Konferencji Zachodniej ligi NBA. W niedzielę pokonali we własnej hali Houston Rockets 128:95 i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 3-1.

PAP

Fot. PAP

Clippers po wyeliminowaniu w dramatycznych okolicznościach w pierwszej rundzie broniących tytułu San Antonio Spurs zdecydowanie nabrali pewności siebie. W Teksasie wykonali plan minimum, gdzie wygrali jeden z dwóch meczów, choć kontuzje leczył ich gwiazdor Chris Paul.

Natomiast w spotkaniach we własnej hali i z Paulem w składzie nie dali „Rakietom” żadnych szans. W piątek wygrali 124:99, a tym razem jeszcze większą, bo aż 33-punktową różnicą.

Goście usiłowali osiągnąć przewagę celowo faulując DeAndre Jordana. Środkowy Clippers rzuty wolne wykonuje słabo. W całym meczu na linii stawał 34 razy (w tym rekordowe 28 razy w pierwszej połowie), a trafił tylko 14-krotnie.

Zamierzonego efektu i tak to nie przyniosło. Podopieczni trenera Doca Riversa do przerwy prowadzili 60:54, a później kompletnie dominowali na parkiecie.

„Na początku taktyka Rockets nas denerwowała, ale potem już nam nie przeszkadzała” – przyznał szkoleniowiec Clippers.

Jordan zdobył dla zwycięzców 26 pkt i miał 17 zbiórek. Blake Griffin dołożył 21 pkt. Wśród pokonanych najskuteczniejszy był James Harden – 21 pkt.

Remis 2-2 jest za to w parze Cleveland Cavaliers – Chicago Bulls. Minionej nocy „Kawalerzyści” wygrali na wyjeździe 86:84, a decydujące punkty równo z końcową syreną zdobył LeBron James.

„Trener rozrysował jak mamy rozegrać ostatnią akcję i chciał żebym to ja wprowadzał piłkę do gry zza linii końcowej. Stwierdziłem, że nie ma takiej opcji i zmazałem to co przygotował. Powiedziałem: +Po prostu dajcie mi piłkę. Albo wygramy, albo będzie dogrywka+” – przyznał James.

Cavaliers na rozegranie akcji mieli tylko 1,5 s. 30-letni skrzydłowy uciekł do rogu przed kryjącym go Jimmym Butlerem, dostał piłkę i natychmiast oddał rzut, który dał jego drużynie zwycięstwo. Wcześniej James nie zachwycał. Co prawda uzyskał 25 pkt, 14 zbiórek i osiem asyst, ale trafił tylko 10 z 30 rzutów z gry i popełnił aż osiem strat.

W kluczowych momentach kiepsko spisywał się trener Cavaliers David Blatt. Pracujący pierwszy sezon w NBA szkoleniowiec przy stanie 84:84 na 9,4 s przed końcem meczu wszedł na parkiet i zaczął prosić o czas, który już mu nie przysługiwał. Przytomnością wykazał się jeden z jego asystentów. Szybko zabrał go z boiska i sędziowie nie ukarali Blatta przewinieniem technicznym.

„Szczerze mówiąc to niewiele brakowało i bym zawalił nam mecz” – powiedział.

Gospodarze natomiast musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Hiszpana Paua Gasola. Najlepszy w ich szeregach był Derrick Rose – 31 pkt.

„Na takie rzuty nic nie da się poradzić. James jest świetnym zawodnikiem i jeśli tego typu sytuacja się powtórzy, to po prostu musimy zrobić wszystko, aby w ogóle nie dostał piłki” – podkreślił Rose.

Piąte mecze w obu parach odbędą się we wtorek w Cleveland i Houston.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej