NBA: 59. wygrana „Jastrzębi”, 2 punkty Valančiūnasa

Koszykarze Atlanta Hawks, najlepszy zespół Konferencji Wschodniej, pokonali na wyjeździe walczących o udział w play off Brooklyn Nets 114:111 i odnieśli 59. zwycięstwo w sezonie ligi NBA, czym śrubują klubowy rekord.

PAP

Fot. PAP

Charlotte Hornets przegrali z Toronto Raptors 74:92, a zwycięzcom tylko dwa punkty zdobył Jonas Valančiūnas. Litwin na boisku spędził 17 minut.

Gdyby sezon regularny skończył się w tym momencie ekipy z Atlanty i Nowego Jorku utworzyłyby jedną z par play off.

„W ogóle o tym nie myśleliśmy. Skupialiśmy się na tym, by wygrać to konkretne spotkanie” – przyznał Al Horford, który z 24 pkt, siedmioma zbiórkami i czterema asystami był liderem „Jastrzębi”.

Drużyna z Brooklynu, która przegrała pierwszy od sześciu występów mecz we własnej hali, prowadzili jeszcze 20 s przed końcem gry. Najpierw jednak efektownym wsadem popisał się Horford, a po dwóch nieudanych próbach rzutów „za trzy” gospodarzy wynik ustalił dwoma wolnymi Jeff Teague.

„Nets nie mają już czasu na wyłącznie moralne zwycięstwa” – napisał na Twitterze jeden z ekspertów NBA tuż po ostatnim gwizdku sędziów, nawiązując do licznych pochwał pod adresem pokonanych.

Zespół, którego rosyjski właściciel Michaił Prochorow zasiadł w środę na trybunach po raz pierwszy od listopada, z bilansem 36-42 zajmują ósme miejsce w tabeli konferencji. Identycznym dorobkiem legitymują się wyprzedzający ich bezpośrednio „Celtowie” z Bostonu, a po 35 zwycięstw i 43 porażki mają na koncie Miami Heat i Indiana Pacers.

Do obsadzenia pozostają na Wschodzie jeszcze trzy miejsca, bo pewni występu w decydującej części rozgrywek nie mogą być jeszcze Milwaukee Bucks (38-40). Piąte miejsce zajmują Washington Wizards (45-33). Drużyna ze stolicy, z Marcinem Gortatem w składzie, pokonała „Szóstki” z Filadelfii 119:90, a Polak uzyskał 18 punktów.

„Czarodzieje” po czwartej z rzędu wygranej walczą o czwartą pozycję przed play off z Chicago Bulls (46-32).

Na Zachodzie wolne pozostaje ostatnie miejsce w play off. W rywalizacji pozostają praktycznie tylko New Orleans Pelicans i Oklahoma City Thunder (obie 42-36). „Pelikany” straciły okazję na poprawienie bilansu przegrywając sromotnie w Memphis z ekipą Grizzlies 74:110. Na rezultacie zaważyła głównie druga kwarta wygrana przez gospodarzy 28:12.

„Świetny mecz w naszym wykonaniu. Gdybyśmy grali tak zawsze…” – westchnął hiszpański środkowy zwycięzców Marc Gasol, który odnotował 15 pkt, osiem zbiórek i sześć asyst.

Lider gości Anthony Davis zdobył 12 pkt, ale grał tylko 28 minut.

„Rywale walczyli jakby chodziło o życie, my wyglądaliśmy na nieco zmęczonych” – zauważył szkoleniowiec Pelicans Monty Williams, który nie widząc szans na sukces oszczędzał siły podstawowych zawodników.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej