NBA: 40 punktów Hardena, zwycięstwo Houston Rockets

James Harden zdobył 40 punktów i poprowadził Houston Rockets do wyjazdowego zwycięstwa nad Phoenix Suns 127:118. O losach spotkania rozstrzygnęła czwarta kwarta. W innym meczu koszykarskiej ligi NBA Chicago Bulls pokonało Sacramento Kings 104:86.

PAP

Fot. PAP/EPA / JOHN G. MABANGLO

Houston po raz trzeci w tym sezonie pokonali Phoenix, ale tym razem dosyć długo przegrywali. W decydującej kwarcie błysnął 25-letni Harden, który w ostatnich 12 minutach spotkania zdobył 20 punktów. Ponadto zapisał na swoim koncie 12 zbiórek i dziewięć asyst. Był to jego drugi mecz z rzędu i szósty w sezonie, w którym zdobył przynajmniej 40 punktów. Donatas Motiejunas mecz rozpoczął rzucając 8 punktów, lecz szybko wyładował na ławce rezerwowych i wyczyn Hardena oglądał z niej. Do końca spotkania dorzucił jeszcze 4 punkty i zebrał w sumie 2 piłki, 2 przejął i tyle samo razy asystował.

„On wziął na siebie wszystkie trudne zagrania, a tak robią znakomicie gracze. On w tej chwili jest zawodnikiem, który zmierza po tytuł MVP” – powiedział koszykarz Suns Eric Bledsoe, który był najskuteczniejszy w swojej ekipie. Zdobył 32 punkty.

Phoenix mają bardzo słaby luty. Wygrali tylko jeden mecz z pięciu rozegranych.

Aż trzech zawodników Chicago Bulls przekroczyło granicę 20 punktów w meczu z Sacramento Kings 104:86. Byli to Pau Gasol (26), Tony Snell (24), Derrick Rose (23).

Gasol dołożył do tego jeszcze 16 zbiórek i zaliczył 34. double-double tego sezonu. To 33. zwycięstwo „Byków” w tym sezonie.

Całkowicie bezradni byli Sacramento. „Próbowaliśmy ich zatrzymać, brałem przerwy, ale nic nie pomagało. Oni wszystko trafiali i niesamowicie dużo biegali” – ocenił trener Kings Tyrone Corbin.

Rewelacyjnie grał przede wszystkim Snell, który w lidze NBA występuje dopiero drugi rok.

„Jak jestem na parkiecie staram się robić wszystko najlepiej, jak potrafię. Jeśli siedzę na ławce rezerwowych, staram się z całych sił kibicować mojej drużynie, ale i być gotowym na wezwanie trenera. Nigdy nie wiadomo kiedy padnie twoje nazwisko. Wtedy trzeba wstać i grać” – skomentował.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej