Sport
onet.pl

NBA: 40. double-double Gortata w zwycięstwie Washington Wizards

Washington Wizards wygrali z Brooklyn Nets 121:103, utrzymując matematyczne szansę na wywalczenie miejsca w czołowej ósemce Konferencji Wschodniej. Marcin Gortat uzyskał 40. double-double w sezonie notując 16 punktów i 12 zbiórek.

Dużym osłabieniem wzbudzającym niepokój w szeregach Czarodziejów był brak w wyjściowym składzie Johna Walla. Bez rozgrywającego Wizards mieli zagrać w tym sezonie pierwszy raz, nie wiadomo było więc, jak gospodarze poradzą sobie bez „mózgu” drużyny.

Walla (uskarżającego się na ból w kolanie) zastąpił Ramon Sessions. W ekipie Brooklyn Nets także nie było komfortu pełnego składu. Goście nie mogli skorzystać ze swoich czołowych graczy Brooka Lopeza i Thaddeausa Younga, którzy zakończyli już sezon.

W razie porażki Stołeczni mogli pożegnać się z i tak już nikłymi szansami na play-off, stawka spotkania była więc całkiem duża. Wizards grali nierówno, udane zagrywki przeplatali nieudanymi. Pierwszą kwartę wygrali 30:24, na półmetku prowadzili jednak tylko 54:52.

Należący do jednych z najgorszych w lidze drużyn Nets stawiali opór i pozostawali groźni aż do przełomu trzeciej i czwartej kwarty. Wówczas po serii punktowej 16:4 podopiecznym Randy’ego Wittmana udało się odskoczyć i utrzymać wysokie prowadzenie (dochodziło nawet do 28-punktowej przewagi Czarodziejów 113:85). Największym atutem Wizards były zbiórki, wygrane 53 do 38.

Marcin Gortat zagrał przez 25 minut, całą ostatnią kwartę decyzją trenera przesiedział na ławce rezerwowych. W trakcie gry trafił sześć z dziesięciu rzutów oraz cztery na cztery z rzutów wolnych – łącznie uzyskał 16 punktów. Był najlepiej zbierającym graczem drużyny z 12 piłkami wywalczonymi pod tablicami. Do jego konta dopisano też aż cztery bloki, asystę i dwa przewinienia.

Najlepszym strzelcem spotkania był Bradley Beal z 25 „oczkami”. Ramon Sessions dobrze spisywał się w zastępstwie Johna Walla. Już w pierwszej połowie uzyskał 10 asyst, zakończył z 13 i dodał do tego solidne 18 pkt. W ekipie z Nowego Jorku wyróżnił się Thomas Robinson z 23 punktami.

Mimo wygranej szansę na występ w fazie pucharowej Washington Wizards są iluzoryczne. By tak się stało musiałby spełnić się skomplikowany scenariusz: Detroit Pistons przegrywają wszystkie cztery mecze do końca sezonu, Washington Wizards wygrywają wszystkie trzy spotkania, a Chicago Bulls przegrywają przynajmniej jedną z czterech potyczek.

Ostatnią konfrontacją mającą dla Wizards jakiekolwiek znaczenie w tej kampanii może być najbliższy bój, właśnie z Detroit Pistons (w nocy z piątku na sobotę) – Możemy ich pokonać, wiemy o tym – zapewnia Bradley Beal – Musimy z nimi wygrać i nałożyć na nich presję – dodaje Ramon Sessions.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!