NBA: 12 punktów Gortata, Kuzminskas świetny z dystansu

Marcin Gortat zdobył 12 punktów, ale jego Washington Wizards doznali jedenastej porażki w obecnym sezonie koszykarskiej ligi NBA. "Czarodzieje" na wyjeździe ulegli po dogrywce Oklahoma City Thunder, Domantasa Sabonisa, 115:126. Mindaugas Kuzminskas zdobył rekordowe 14 punktów a jego New York Knicks na wyjeździe po dogrywce pokonało Minnesotę Timberwolves 106:104.

PAP

Fot. BFL/Andrius Ufartas

W pojedynku pomiędzy Wizards i Thunder obie drużyny grały bardzo nierówno. W drugiej kwarcie gospodarze prowadzili już różnicą 16 punktów, ale później blisko zwycięstwa byli „Czarodzieje”. Na 3.40 min przed zakończeniem czwartej kwarty to oni wygrywali 97:90.

Przebudził się jednak ten, od którego gra Thunder zależy najbardziej. Skuteczność Russella Westbrooka długo oscylowała w okolicach 25 procent. Za trzy punkty trafił tylko raz, ale za to w kluczowym momencie, bo doprowadzając do remisu na osiem sekund przed końcem regulaminowego czasu gry.

W dogrywce 28-letni rozgrywający nawet na moment nie zwolnił tempa. W pięć minut zdobył aż 14 punktów. W czwartym meczu z rzędu uzyskał tzw. triple-double. Złożyło się na nie 35 punktów, 14 zbiórek i 11 zbiórek. W barwach Thunder dobrze się spisał, litewski środkowy Domantas Sabonis, który na parkiecie przebył 19 minut, zdobył 10 punktów, 3 zbiórki, dwie asysty oraz dwa przechwyty.

Wśród pokonanych najlepszy był Bradley Beal – 31 pkt. John Wall dołożył 15 pkt i miał tyle samo asyst.

Gortat natomiast na parkiecie przebywał 36 minut. Zanotował dziesiąte w sezonie double-double, uzyskując 12 punktów i 11 zbiórek. Trafił sześć z 12 rzutów z gry i spudłował oba wolne. Jego dorobek uzupełniają dwie asysty i blok. Miał także cztery faule.

„Czarodzieje” z bilansem 6-11 zajmują 12. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Kolejny mecz rozegrają w piątek. Na wyjeździe zmierzą się z San Antonio Spurs (15-4).

Karl-Anthony Towns zdobył 47 punktów dla Minnesota Timberwolves, ale to nie wystarczyło do pokonania New York Knicks. 21-letni Towns, wybrany z numerem pierwszym w ubiegłorocznym drafcie, swój dorobek uzupełnił 18 zbiórkami, trzema blokami i dwoma asystami. Głównie dzięki niemu i rozgrywającemu Zachowi LaVine’owi gospodarze w ciągu ośmiu minut czwartej kwarty odrobili 16-punktową stratę i 24 s przed ostatnią syreną doprowadzili do remisu 104:104. Ostatnie słowo należało jednak do Anthony’ego, którego wcześniej w zdobywaniu punktów wyręczał głównie rówieśnik Townsa Kristaps Porzingis. Łotysz w całym meczu uzyskał 29. Rekordowy mecz zaliczył litewski skrzydłowy Mindaugas Kuzminskas, który tym pojedynku trafił nawet 4 z 5 rzutów zza łuku. W sumie Litwin w ciągu 20 minut zdobył 14 punktów. Do tego dołożył 2 zbiórki i asystę.

Knicks z bilansem dziewięciu zwycięstw i tylu samo porażek zajmują ósmą pozycję w Konferencji Wschodniej. „Leśne Wilki” (5-13) na Zachodzie wyprzedzają tylko ekipę Dallas Mavericks (3-14), która w środę uległa we własnej hali San Antonio Spurs 87:94. Była to dziewiąta przegrana „Mavs” w ostatnich 10 występach. Rywale z Teksasu (15-4) mogą się pochwalić odwrotnym osiągnięciem i w Konferencji Zachodniej ustępują tylko Golden State Warriors (16-2).

W Dallas o sukcesie gości zdecydowała wygrana przez nich różnicą 12 pkt ostatnia kwarta. Ich najlepszym strzelcem był rezerwowy Patty Mills – 23 pkt, w tym 15 po rzutach „za trzy”. Z ławki rezerwowych poczynania kolegów oglądał odpoczywający francuski rozgrywający Tony Parker. Wesley Matthews uzyskał 26 pkt i był najskuteczniejszym graczem Mavericks.

Było to 11. kolejne od początku sezonu zwycięstwo Spurs na wyjeździe. To trzecie najlepsze otwarcie w roli gości w historii NBA po ubiegłorocznym w wykonaniu Warriors (14-0) i Knicks (12-0) z sezonu 1969/70.

Nie odbył się mecz w Filadelfii, gdzie miejscowe „Szóstki” miały zmierzyć się z Sacramento Kings. Powodem była wilgoć, a momentami nawet stojąca woda, na parkiecie Wells Fargo Center. W tej wielofunkcyjnej hali dzień wcześniej swoje spotkanie w NHL rozegrali hokeiści Flyers, a wyjątkowo jak na koniec listopada ciepły i wilgotny dzień sprawił, że umieszczone pod boiskiem do koszykówki lodowisko mocno parowało. Początkowo przesunięto rozpoczęcie meczu o godzinę, ale po tym czasie – mimo zaangażowania koszykarzy, którzy przy pomocy mopów próbowali wysuszyć parkiet – zdecydowano o jego odwołaniu.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej