Sport
Renata Butkiewicz

Myślami na Dakarze… Przy wigilijnym stole spotykamy się z Vanagasem i Rozwadowskim

2 stycznia wcześnie rano odlecą z Wilna, by w dniach 6-17 stycznia zmagać się z pustynią w Peru. Benediktas Vanagas i Sebastian Rozwadowski pojadą w najsłynniejszym rajdzie świata po raz czwarty. Wcześniej jednak odwiedzą jeszcze wileńskie hospicjum, by uświadomić sobie, że ich wyzwanie do najtrudniejszych nie należy.

B.Vanagas – W tym zakłamanym świecie, Wigilia i Święta Bożego Narodzenia są czasem, kiedy przestajemy udawać. Czas się zatrzymuje i wówczas mamy okazję być sobą i pobyć z najbliższymi. Właśnie dlatego Święta Bożego Narodzenia są najważniejsze w roku, bo innych tego typu świąt po prostu nie ma. Oczywiście możemy się cieszyć obecnością najbliższych na co dzień, ale spójrzmy prawdzie w oczy…

S. Rozwadowski – Święta to czas, który powinniśmy poświęcić naszym najbliższym, naszym rodzinom, skupić się już na takim bardziej wymiarze duchowym, natomiast niestety w obecnych czasach, i przyznaję się, że również u mnie, to wygląda zupełnie inaczej niż powinno wyglądać. To jest zawsze końcówka roku, to już jest w zasadzie tydzień przed wylotem na Dakar i jest mnóstwo rzeczy, które jeszcze muszę załatwić, ogarnąć. Jest dużo emocji we mnie tych dakarowych, czasami jestem podenerwowany, warczę na otoczenie. I od paru lat myślę, jak to opanować, bo to tak nie powinno wyglądać. To powinien być wspaniały czas, ale dla mnie jest to czas zawsze wielkiego stresu, żeby zdążyć z prezentami, żeby zdążyć wszystko załatwić w pracy, żeby znaleźć ten czas jednak dla rodziny. A dodatkowo w tym roku jeszcze jest kolejny powód do radości, ale również stres, ponieważ moja żona jest w ciąży. Ja wylatuję na Dakar i wracam 19 stycznia, a termin porodu mamy na 20 stycznia, więc zostawiam żonę w ostatnim terminie. Uwielbiam Święta, uwielbiam tą atmosferę już przy wigilijnym stole, natomiast wszystko dookoła jest szalone, to się strasznie wszystko kręci, czas ucieka, każda minuta ucieka bardzo szybko i muszę znaleźć sobie u siebie w głowie odpowiedź jak to w przyszłości opanować.

– R. Butkiewicz – Skoro tak… to na Dakarze będziecie musieli przyśpieszyć, żeby być jako pierwsi na mecie i szybciej ten Dakar zakończyć…

– S. Rozwadowski – Tak… tak naprawdę to będzie ściganie się moje z jeszcze moim nienarodzonym synem. Kto będzie pierwszy… Czy ja dotrę pierwszy do domu, czy on się pojawi pierwszy na świecie. To różnie bywa. 20 stycznia, to termin biologiczny, ale wiadomo, że natura czyni nam różne figle. To może być tydzień później, a może być tydzień wcześniej.

– R. Butkiewicz – Teraz w czasie Świąt mamy okazję być z najbliższymi, ale bywa właśnie z tym różnie. Nieraz gubimy się w gąszczu kiczowatych dekoracji, skomercjalizowany świat wokół pomniejsza wartość Świąt. Ale… jesteśmy przy Wigilijnym stole. I…?

S. Rozwadowski – O…..! Ja uwielbiam jeść. Ja w ogóle kocham jedzenie, a zawsze czas przed Dakarem to jest czas, kiedy sobie czegoś odmawiam, żeby tę formę trzymać, tych kilogramów żeby nie przybywało. Natomiast nie wyobrażam sobie poszczenia przy wigilijnym stole. Tam jest zawsze dyspensa i nie wyobrażam sobie wigilii bez barszczu z uszkami i bez tradycyjnego smażonego karpia. To są dwie moje potrawy, które mogę jeść i muszą być w dużych ilościach, a wszystkie inne mogą nie istnieć. Jeśli chodzi z kolei o prezenty, to ta komercjalizacja dzisiejszych czasów jest bardzo postępująca i myślę, że większość z nas poddaje się temu. I wiadomo, że szukamy tych prezentów, takich specjalnych… zresztą one nie muszą być drogie, one muszą być specjalne, muszą trafiać w potrzeby osób, które je otrzymają.

B.Vanagas – Rzeczywiście konsumpcjonizm jest drogą donikąd. Mi się wydaje, że to otwarcie na innego człowieka jest największym darem, bo nieraz próbujemy drogimi prezentami zastąpić coś, co niemożliwie zastąpić. A Święta mi się też kojarzą z dużą ilością jedzenia. Potrawy, z którymi kojarzą mi się Święta, to śleżyki, sałatka jarzynowa tradycyjna, dużo potraw ze śledzia i kisiel bożonarodzeniowy. Ale… przede wszystkim to czas pełen ciepła, kiedy odwiedzamy najbliższych. W moim przypadku rodzina jest porozrzucana po całym mieście, więc mamy sporo miejsc do odwiedzenia. To ciągłe przemieszczanie się po Wilnie, od stołu do stołu, ale Dakar potrafi zepsuć całe Święta. Owszem, to jest moment, kiedy czas się zatrzymuje, ale myślami już jestem na Dakarze. Sytuacja byłaby bardziej komfortowa, gdyby styczeń nie był tak ważny dla naszej ekipy. Jedynie po raz drugi w ciągu ostatnich siedmiu lat przywitam Nowy Rok na Litwie, bo zazwyczaj Nowy Rok witamy w Ameryce Południowej czy nawet w samolocie. Z Sebastianem na Święta się nie spotykamy, bo Wilno i Olszyn dzieli prawie pół tysiąca kilometrów, ale zaraz po Świętach rusza Dakar i gdy Sebastian przyjeżdża do Wilna, tradycyjnie odwiedzamy Hospicjum im. bł. Ks. Michała Sopoćki, by też móc uświadomić sobie, że nasze wyzwanie na Dakarze nie jest najtrudniejszym w życiu. Życzę wszystkim zdrowego rozsądku, żebyśmy uświadomili sobie, że oprócz pilnych spraw, mamy sprawy ważne!

S. Rozwadowski – Życzę wszystkim wspaniałych spokojnych rodzinnych Świąt i pomyślności w nadchodzącym Nowym 2019 Roku.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!