Mundialowe wspomnienia – skaczący Barthez, niezapomniany Zidane

W 1998 roku po raz pierwszy w piłkarskich mistrzostwach świata wystąpiły 32 drużyny. Turniej we Francji wygrała reprezentacja gospodarzy, która w finale pokonała Brazylię 3:0. Bohaterem mundialu był Zinedine Zidane.

PAP

Fot. fifa.com

To był gigantyczny turniej, po raz pierwszy z 64 meczami. Rozgrywki toczyły się w wielu miastach Francji, w ośmiu grupach po cztery zespoły. Łącznie z eliminacjami do wyłonienia mistrza świata konieczne były 643 mecze. W finałowych 64 spotkaniach strzelono 171 goli.

Wielcy czy mali światowego futbolu starali się grać ofensywnie. Z przyjemnością oglądano młodych – Ariela Ortegę z Argentyny czy Micheala Owena z Anglii – grających z radością i zapałem. Ten drugi zdobył jednego z najbardziej efektownych goli turnieju.

Jedenastka Francji potrafiła radzić sobie w każdych okolicznościach. Gdy zabrakło Zidane’a, reżysera i egzekutora w meczu z Arabią Saudyjską (czerwona kartka), ciężar gry wzięli na siebie inni. Gospodarze poradzili sobie też w 1/8 finału, kiedy mieli kłopoty z rewelacyjnie spisującym się Paragwajem. Wymęczone zwycięstwo zapewnił obrońca Laurent Blanc „złotą” bramką w dogrywce. Nie załamali się też, gdy przyszło im strzelać karne w spotkaniu ćwierćfinałowym z Włochami (4:3).

Z ćwierćfinałów uwagę zwróciła jeszcze nieoczekiwana porażka Niemców z grającymi z polotem i fantazją Chorwatami 0:3.

W półfinale piłkarze z Bałkanów ulegli Francji 1:2, a honor „Trójkolorowych” uratował obrońca Liliam Thuram. Brazylia musiała męczyć się z bardzo silną Holandią, którą zmogła (po 1:1 w dogrywce) karnymi 4-2.

Finał rozegrano na wspaniałym, nowym stadionie Stade de France. Poprzedziła go tajemnicza choroba asa „Canarinhos” – Ronaldo, który w tym meczu nie był sobą.

Za to Zidane był niezrównany. Zaszokował rywali, gdy w 27. minucie główką zdobył bramkę, a pogrążył ich kolejną w przedłużonym czasie gry pierwszej połowy, także po uderzeniu głową. Francuska forteca nie tylko wytrzymała szturm Brazylii w drugiej połowie (nawet po wykluczeniu z gry w 68. minucie Marcela Desailly’ego), ale w kontrataku Emmanuel Petit trzecim golem przesądził o losach tytułu.

Sędzią głównym w finale był po raz pierwszy w historii arbiter z Afryki – Marokańczyk Said Belqola.

Dla Francji nadszedł „dzień chwały”, jak napisała jedna z gazet. Francja, współzałożyciel FIFA i ojczyzna twórcy mistrzostw świata Julesa Rimeta, potrafiła osiągnąć swój wielki cel i sprostać marzeniom kibiców. Tysiące z nich wyległo na Pola Elizejskie, ciesząc się i tańcząc całą noc.

Chorwat Davor Suker z sześcioma bramkami został najlepszym strzelcem turnieju, a jego drużyna, uważana przed mundialem za outsidera, niespodziewanie sięgnęła po brązowy medal.

Jedyne polskie akcenty na tych mistrzostwach to sędzia Ryszard Wójcik, który poprowadził jeden mecz pomiędzy Koreą Południową i Holandią, arbiter boczny Jacek Pocięgiel oraz prowadzący reprezentację Tunezji Henryk Kasperczak.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej