• Sport
  • 30 sierpnia, 2014 10:22

MŚ siatkarzy – Polacy po medal, Brazylia broni tytułu

Brazylia, Rosja, Serbia, Włochy, USA i Polska, to główni kandydaci do medali rozpoczynających się w sobotę w siedmiu polskich miastach mistrzostw świata siatkarzy. Tytułu bronią Canarinhos, którzy mogą sięgnąć po czwarty z rzędu złoty krążek.

PAP
MŚ siatkarzy – Polacy po medal, Brazylia broni tytułu

Fot. PAP

Dominacja Brazylijczyków nie jest już tak duża, jak przed czterema laty. Wówczas uchodzili za niemal murowanego faworyta. Teraz na świecie wiodą prym Rosjanie. Nawet w rezerwowym składzie są w stanie wygrać ze wszystkimi rywalami. To oni są też mistrzami olimpijskimi z Londynu (2012).

W finale zmierzyli się właśnie z Brazylią i po emocjonującym meczu zwyciężyli 3:2. Teraz taki finał jest też możliwy, ale są drużyny, które chcą im pokrzyżować szyki. Wśród nich są Polacy.

„Liczymy na podium. Ostatnie i jedyne złoto w tej imprezie zdobyliśmy 40 lat temu. Czas powtórzyć ten sukces” – podkreślił prezes PZPS Mirosław Przedpełski.

Na biało-czerwonych presja jest olbrzymia. Początkowo wielu z nich nie zdawało sobie sprawy z tego, co ich czeka. Im bliżej imprezy, tym mocniej odczuwalne jest „ciśnienie” w polskiej ekipie.

„W każdym z zawodników nerwy już buzują. Nikt o tym nie mówi, ale to normalne” – przyznał rzecznik kadry Mariusz Szyszko.

Premie polscy siatkarze otrzymają wyłącznie za miejsce na podium. Również Stephane Antiga ma w kontrakcie zapis, że po nieudanych mistrzostwach świata może pożegnać się z posadą.

Zainteresowanie kibiców jest olbrzymie. Francuski szkoleniowiec podjął odważne decyzje, chociażby skreślił jedną z gwiazd Bartosza Kurka. Sam też podkreśla, że skład jest wyrównany, a to w perspektywie trzytygodniowego turnieju może być kluczowe.

Pod względem organizacyjnym polski turniej ma być przygotowany perfekcyjnie. W siedmiu polskich miastach wszystko jest już gotowe na przyjęcie drużyn. Branding zaczął się znacznie wcześniej. Sprzedano już 600 z 800 tys. biletów.

„Czuć już siatkarskie święto i wszyscy nie możemy się doczekać początku” – powiedział Przedpełski.

Mecz inauguracyjny na Stadionie Narodowym rozegrają Polacy z Serbią. Później obie ekipy przeniosą się do Wrocławia. A tam biało-czerwoni zmierzą się kolejno z Australią (2 września, godz. 20.15), Wenezuelą (4.09, 20.15), Kamerunem (6.09, 20.15) i Argentyną (7.09, 16.30). Mistrzostwa zakończą się 21 września, a finał rozegrany zostanie w katowickim Spodku.

Głównymi faworytami są Brazylijczycy i Rosjanie. Dla obu tych ekip każdy inny wynik niż końcowe zwycięstwo będzie porażką. Obie drużyny mogą na siebie wpaść już w drugiej fazie turnieju. Nie znaczy to, że się wyeliminują, bo aż trzy drużyny zapewnią sobie na tym etapie awans do kolejnej – trzeciej rundy grupowej.

„Canarinhos” w Lidze Światowej, jak i w okresie przygotowawczym prezentowali bardzo różny poziom. Po bardzo dobrych meczach przychodziły gorsze występy. Trener Bernardo Rezende zapewniał jednak, że na mistrzostwa będą gotowi. Trudno mu nie wierzyć, skoro z reprezentacją osiągał już takie sukcesy. Brazylia w Polsce może zdobyć po raz czwarty z rzędu tytuł.

Groźni na pewno będą także Rosjanie, którzy wprawdzie nie mają w swoich szeregach Maksima Michajłowa czy Aleksandra Wołkowa, ale i tak będą bardzo mocni.

Lekceważyć nie należy także Amerykanów, którzy lubią sięgać po trofea seriami. W 2008 roku najpierw wygrali Ligę Światową, później sięgnęli po mistrzostwo olimpijskie. W tym sezonie już nieoczekiwanie triumfowali w pierwszych wymienionych rozgrywkach i mają wielki apetyt na sukces także w Polsce.

Biało-czerwoni mogą się z nimi zmierzyć już w drugiej fazie turnieju. W Łodzi, bo właśnie tam później zagrają, bardzo prawdopodobne jest, że będą musieli walczyć także z Włochami i Iranem.

„Mimo wszystko droga do medalu wcale nie jest trudna. Przecież z Brazylią, czy Rosją na pewno nie byłoby łatwiej” – ocenił Przedpełski.

PODCASTY I GALERIE