• Sport
  • 14 grudnia, 2015 22:48

MŚ piłkarek ręcznych: Polki w ćwierćfinale

Polska wygrała w duńskim Herning z Węgrami 24:23 (13:14) i awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata piłkarek ręcznych.

PAP
MŚ piłkarek ręcznych: Polki w ćwierćfinale

Fot. PAP / Marcin Bielecki

Rozgrywany przy niemal pustych trybunach mecz na początku był wyrównany. W piątej minucie Polki prowadziły 3:2. Autorką wszystkich trafień była kapitan drużyny Karolina Kudłacz-Gloc. Jej koleżanki uważnie grały w defensywie, a kilka piłek, w tym z rzutu karnego, wybroniła Anna Wysokińska. Po kwadransie gry wygrywały 10:4 i trener Madziarek poprosił o czas.

Uwagi szkoleniowca przyniosły skutek i od 18. minuty to Węgierki panowały na boisku. Przy stanie 11:8 dla Polski w 21. minucie doszło do zderzenia Kudłacz-Gloc z Zsuzsanną Tomori, po którym z boiska słychać było głośny płacz jednej z zawodniczek. Po jakimś czasie to Węgierkę zniesiono na noszach poza plac gry.

Nie przerwało to węgierskiej passy i w 23. minucie przeciwniczki przegrywały już tylko 10:11, a za chwilę wyrównały i wyszły po raz pierwszy na prowadzenie.

Druga połowa rozpoczęła się od udanych interwencji Wysokińskiej, co jednak nie szło w parze z udaną grą w ataku. W rezultacie pierwszy gol po przerwie padł dopiero w 36. minucie (13:15). Natomiast na pierwsze trafienie podopiecznych trenera Kima Rasmussena trzeba było czekać dwie minuty dłużej (Agnieszka Kocela na 14:16).

Od 39. minuty Polki na chwilę przejęły inicjatywę. Zdobyły cztery gole z rzędu (w tym dwa Kinga Achruk), głównie dzięki dobrej postawie Wysokińskiej i prowadziły 18:17. Jednak rywalki szybko opanowały sytuację.

Od tej pory wynik oscylował wokół remisu i żadna ze stron nie potrafiła uzyskać większej przewagi. Toczyła się zacięta walka o każdą piłkę. Drobne błędy, a często zwykły łut szczęścia decydowały o powiększeniu dorobku bramkowego.

Po raz kolejny w tym turnieju sprawy w swoje ręce wzięła Kudłacz-Gloc, po której dwóch efektownych indywidualnych akcjach Polska prowadziła w 54. minucie 24:22. W końcówce z obu stron nerwy brały górę i popełniano proste błędy. Od 55. minuty utrzymywał się wynik 24:23. Kiedy Wysokińska obroniła rzut rywalek 20 sekund przed końcem stworzyła szansę na awans. Polki to wykorzystały i znalazły się w ćwierćfinale.

PODCASTY I GALERIE