• Sport
  • 30 sierpnia, 2014 12:16

MŚ koszykarzy – Litwa z podciętymi skrzydłami, ale z podniesioną głową

W sobotę wieczorem, meczem z Meksykiem, litewska reprezentacja w koszykówce rozpocznie zmagania na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Drużyna, która była wymieniania wśród faworytów, wystartuje z podciętymi skrzydłami.

MŚ koszykarzy – Litwa z podciętymi skrzydłami, ale z podniesioną głową

Fot. BFL/ Andrius Ufartas

Na kilka dni przed startem czempionatu, w ostatnim meczu towarzyskim Litwy, mocnego zwichnięcia stawu barkowo-obojczykowego doznał podstawowy rozgrywający kadry Mantas Kalnietis. Jak ważna jest była rola koszykarza przekonali się wszyscy w dotychczasowych spotkaniach sparingowych. Najlepiej stratę określił jeden z potencjalnych zmienników Kalnietisa Renaldas Seibutis – „Gdy odpadł Mantas, straciliśmy podstawowy mózg na parkiecie”.

Największy ból głowy spadł jednak na selekcjonera kadry Jonasa Kazlauskasa. Kontuzja Kalnietisa w ostatniej chwili do samolotu wsadziła Adasa Juškevičiusa, aczkolwiek to nie on będzie dzielił rolę rozgrywającego z Seibutisem. Drużyna ma jeszcze młodego Šarūnasa Vasiliauskasa. Właśnie on ma zastąpić kontuzjowanego i poprowadzić Litwę do walki o medale. Przynajmniej tak twierdzi komentator sportowy stacji NTV+ Władimir Gomelski, syn legendarnego trenera Aleksandra Gomelskiego. Bardziej ostudzone nastroje panują na Litwie i w samej kadrze.

Kibiców litewskiej reprezentacji koszykówki może cieszyć fakt, iż żaden z wyżej wymienionych zawodników nie chowa głowy w piach i wszyscy deklarują, że zrobią wszystko, by zamienić Kalnietisa jak najlepiej. W wywiadzie dla delfi.lt potwierdza to i Vasiliauskas, i Seibutis.

„Nie sądzę, iż jest to szansa na moje ujawnienie się. Koszykówka jest taką grą, gdzie wszystko zależy nie od ciebie, a od całej drużyny. Oczywiście, będę musiał starać się bardziej, bowiem zastąpić Mantasa nie będzie łatwo. Zrobię wszystko, co mogę najlepiej. Bez wątpienia jest to największy turniej w mojej karierze. Reprezentowanie Litwy było moim marzeniem od najmłodszych dni” – mówił Šarūnas Vasiliauskas.

O ile gra Vasiliauskas na turnieju takiej rangi jest kompletną niewiadomą, to dla Seibutisa nie są to pierwsze takie zawody. Na ostatnich mistrzostwach Europy właśnie on był zmiennikiem Kalnietisa. Jonas Kazlauskas częściej stawiał Seibutisa, niż na Tomasa Delininkaitisa, którego w tegorocznej kadrze zabrakło. Tym razem Renaldas również jest pewny swoich sił.

„Nie powiedziałbym, że praca zmieniła się kardynalnie. Wcześniej też pełniłem funkcje rozgrywającego. Oczywiście, mamy dwóch koszykarzy, którym ta pozycja jest bliższa. W każdym wypadku, wszyscy powinniśmy być wykonywać wszystkie zadania szkoleniowca.” – w wywiadzie dla delfi.lt zaznaczył Seibutis.

Strata podstawowego rozgrywającego musiałby dodatkowo zmobilizować resztę drużyny. Tam, na szczęście, sytuacja wygląda o wiele lepiej. Jak zaznaczył trener reprezentacji Jonas Kazlauskas, atutem drużyny jest właśnie przednia linia i przewaga wzrostowa. Średnia litewskich koszykarzy wynosi 202 cm, a, na przykład, Meksykanie, pierwsi ich rywale, są o 5 cm niższi.

„Nasi środkowi w ogóle mało komu ustępują. Dwóch koszykarzy gra w NBA, mamy również Darka (Ławrynowicza – red.), która ma swoisty styl i bardzo nam pomaga. Postaramy się to wykorzystać we wszystkich spotkaniach.” – mówił jeszcze wczoraj Gintaras Krapikas, asystent Kazlauskasa.

To powinno uspokoić wszystkich kibiców, którzy spisali litewską reprezentację po kontuzji Mantasa Kalnietisa i przegranej z Chorwatami, a przecież to tylko druga porażka w dwunastu meczach. Na mistrzostwach świata wystarczy i dziewięciu wygranych – byle z kolei.

Pierwszy poważny sprawdzian już dziś – o godzinie 21.00 Litwa zagra z Meksykiem. Oprócz nich rywalami litewskiej reprezentacji  w grupie D będzie Słowenia, Australia, Angola i Korea Południowa.

PODCASTY I GALERIE