Sport
onet.pl

MŚ Elity: kolejne potknięcie Helwetów, ciekawa sytuacja w grupie A

Norwegia górą w starciu ze Szwajcarią 4:3 po dogrywce. Niedźwiedzie Polarne zdobyły pierwszą wygraną na turnieju mistrzostw świata Elity w Rosji. Helweci nie mierzyli się jeszcze z żadnym z faworytów imprezy, a już mają na koncie dwie porażki. W grupie A aż cztery zespoły, które zakończyły drugą serię spotkań, mają po dwa punkty.

Jedną porażkę z niżej notowanym rywalem można uznać za przypadek, ale po dwóch zaczynają się domysły i poszukiwanie winnych. Szwajcaria po przegranej z Kazachstanem w rzutach karnych 2:3, tym razem nie podołała Norwegii i to już w czasie regulaminowym.

Dłuższe posiadania krążka prezentowali Norwegowie, ale wynikało z tego mniej niż z bardziej konkretnych, choć krótszych akcji Helwetów. W chwilach bez posiadania krążka Wikingowie popełniali błędy w obronie i próbowali ratować się zagraniami nieprzepisowymi. Jeden z fauli popełnili już na początku mecz i szybko stracili gola w osłabieniu.

To była trudna decyzja dla sędziów, bo wszystko działo się bardzo szybko. Weber i Martschini zakręcili obroną Norwegii, a krążek pomiędzy bramkarza i słupek posłał Samuel Walser. Ten sam atakujący otworzył wynik w pierwszym meczu z Kazachstanem.

Guma nie wpadła jednak do siatki, bo kijem sięgnął jeszcze po nią Mats Rosseli Olsen. Arbiter na lodzie od razu pokazał, że pomóc musi nagranie wideo i tak się stało. Po powtórce puszczonej z nagrania nie było już wątpliwości, krążek całym obwodem przekroczył linie bramkową i gola uznano – 1:0.

Niedźwiedzie Polarne, jak nazywa się reprezentację Norwegii w hokeju, wyrównały w 15. minucie. Zarówno podający Mathis Olimb, jak i strzelający Ken Andre Olimb pozostawieni byli zupełnie bez nadzoru i znakomicie to wykorzystali – 1:1.

Minusem szwajcarskich hokeistów pozostawał brak większego rozmachu, a Norwegowie byli coraz dokładniejsi i wyszli w końcu na prowadzenie, a potem je podwyższyli. Na początku drugiej odsłony Martin Roymark z poświęceniem wprowadził krążek przez linie niebieską do ataku.

Napastnik okupił to niekontrolowanym wywróceniem się na lód, ale nie zjechał na zmianę, dołączył do ataku i po chwili cieszył się z trafienia na 2:1. Pod koniec tej części gry Norwegia wykorzystała swoją pierwszą przewagę liczebną, a piękny strzał spomiędzy bulików oddał Mathis Olimb, obijając jeszcze poprzeczkę – 3:1.

Helweci potrzebowali zmiany „narracji” na pozytywną i zapewnił im to gol kontaktowy. Simon Moser dopadł do dobitki, a norwescy obrońcy omyłkowo we dwójkę zajęli się jego partnerem z ataku Trachslerem. To znacznie ułatwiło sprawę i było już tylko 2:3.

Czas leciał i wydawało się, że nieźle broniący się podopieczni Roya Johansena wytrzymają do końca. Na dziesięć sekund przed syreną kończąca czas regulaminowym Szwajcaria zdobyła wyrównujące trafienie. Pięknym uderzeniem z pierwszego krążka niemalże z samej niebieskiej popisał się Felicien du Bois, a „zamurowany” czterema graczami przed swoimi oczami bramkarz Lars Volden nie miał szans na dostrzeżenie strzału i przemieszczenie się w bramce na czas – 3:3.

W dodatkowych minutach Norwegowie stanęli przed drugą w meczu szansą na rozegranie przewagi liczebnej i znowu ją wykorzystali. Stuprocentowa skuteczność we fragmentach „pięciu na czterech” dała Skandynawom wygraną, po cierpliwym rozegraniu i kilku próbach w końcu wyszedł strzał ideał Andreasowi Martinsenowi 4:3.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!