• Sport
  • 13 czerwca, 2014 1:29

MŚ 2014 – Neymar bohaterem meczu otwarcia, poważny błąd arbitra

Tradycji stało się zadość. Drużyna gospodarzy nie przegrała meczu otwarcia mundialu. Ku radości 200 milionów rodaków "Canarinhos" pokonali Chorwatów 3:1, choć rywale prowadzili, a później długo było 1:1. W roli głównej wystąpił Neymar i... arbiter z Japonii. Gospodarze wykonali pierwszy z zaplanowanych siedmiu kroków ku szóstemu triumfowi w MŚ.

PAP
MŚ 2014 – Neymar bohaterem meczu otwarcia, poważny błąd arbitra

Fot. PAP

64 lata zakochani w futbolu brazylijscy kibice czekali, by ich ulubieńcy rozegrali w ojczyźnie mecz mistrzostw świata. Zanim jednak zabrzmiał w tegorocznym mundialu gwizdek sędziego, symbolicznego pierwszego kopnięcia piłki dokonał całkowicie sparaliżowany człowiek. Umożliwił mu to sterowany za pomocą fal mózgowych specjalny robot-egzoszkielet, którego skonstruował pracujący na uniwersytecie Duke w USA brazylijski neurolog Miguel Nicolelis.

Kilka minut przed godziną 17 czasu lokalnego na stadionie w Sao Paulo 57 tysięcy ubranych na żółto brazylijskich kibiców odśpiewało a cappella hymn narodowy, troje młodych ludzi wypuściło w świat gołębie pokoju i można było zacząć grę.

Chorwaci, choć bez najlepszego snajpera Mario Mandzukica, który pauzował za czerwoną kartką w eliminacyjnym barażu z Islandią, nie przestraszyli się faworyzowanych gospodarzy. W pierwszych minutach to oni groźniej atakowali i w 11. minucie objęli prowadzenie.

Po dośrodkowaniu Ivicy Olica z lewej strony boiska kierunek lotu piłki w polu karnego lekko zmienił Nikica Jelavic i nadbiegający Marcelo skierował ją do własnej bramki.

W 27. minucie zrobiło się nerwowo, po tym, jak Neymar łokciem potraktował głowę Luki Modrica. Arbiter z Japonii ukarał lidera gospodarzy żółtą kartką, a ten zareagował na to wydarzenie najlepiej, jak mógł. Chwilę później po indywidualnej akcji zdecydował się na płaskim strzał zza pola karnego, piłka odbiła się jeszcze od słupka i ugrzęzła w siatce. Trybuny, Sao Paulo, Rio de Janeiro, i cała Brazylia eksplodowały z radości.

Neymar wraz z kolegami podbiegł do ławki rezerwowych, by zadedykować gola trenerowi Luisowi Felipe Scolariemu, którego siostrzeniec zginął wypadku dwa dni przed inauguracją mundialu.

W kolejnych minutach tempo gry nieco spadło, ale kibice nie mogli narzekać na poziom gry. Byli też świadkami historycznego wydarzenia, gdyż w 42. minucie sędzia przy pomocy specjalnego sprayu wyznaczył linię, której nie mógł przekroczyć chorwacki mur ustawiony przy rzucie wolnym Brazylijczyków. To pierwszy przypadek użycia nowinek technologicznych podczas MŚ.

Przez 20 minut drugiej połowy na boisku działo się niewiele. Sygnał do wzmożonego ataku dał Brazylijczykom Dani Alves, który mocno uderzył z rzutu wolnego. Dwie minuty później lekko przytrzymywany za rękę przez Dejana Lovrena Fred przewrócił się w polu karnym, a sędzia w ekspresyjny sposób podyktował rzut karny.

Sytuacja była kontrowersyjna, jednak protesty Chorwatów na nic się zdały. Do piłki podszedł Neymar, Pletikosa wyczuł jego intencje, jednak po chwili Brazylijczyk utonął w objęciach partnerów ciesząc się z drugiego gola. 2:1.

Później piłkarze z Bałkanów byli niezadowoleni, gdy Nishimura dopatrzył się faulu Olica na bramkarzu Julio Cesarze podczas ich powietrznego starcia. Gdyby nie przerwał gry, podopieczni trenera Niko Kovaca mogliby wyrównać.

Nieco sfrustrowani Chorwaci walczyli jednak dzielnie do końca i byli bliscy wyrównania w 90. minucie, kiedy golkiper „Canarinhos” dość instynktownie obronił uderzenie Ivana Perisica. W odpowiedzi Oscar przejął piłkę na połowie rywali, przebiegł z nią kilkanaście metrów, a następnie płaskim strzałem „z dużego palca” pokonał Pletikosę i ustalił wynik na 3:1.

PODCASTY I GALERIE