• Sport
  • 28 czerwca, 2014 13:14

MŚ 2014 – czy Brazylijczycy nie potkną się na czwartym kroku ku trofeum?

Piłkarze Brazylii i Chile drugi raz z rzędu zagrają ze sobą w 1/8 finału mundialu. W 2010 roku w RPA "Canarinhos" wygrali aż 3:0, ale tym razem - choć są gospodarzami - może być trudniej.

PAP
MŚ 2014 – czy Brazylijczycy nie potkną się na czwartym kroku ku trofeum?

Fot. PAP/EPA / GERRY PENNY

Brazylijczycy zdobyli w fazie grupowej więcej punktów niż ich najbliżsi rywale, jednak to Chilijczycy wzbudzili na razie większe uznanie. O ile ich zwycięstwo 3:1 nad Australią było zgodne z przewidywaniami, o tyle wygraną 2:0 z broniącą tytułu Hiszpanią okrzyknięto jedną z największych niespodzianek mundialu. Dobrej opinii o grze drużyny Jorge Sampaoliego nie zmieniła nawet porażka na zakończenie grupy B 0:2 z Holandią.

Gospodarze turnieju sprawiają wrażenie, jakby się dopiero powoli rozkręcali. Na inaugurację MŚ wygrali w grupie A z Chorwacją 3:1, ale bardzo istotną bramkę – na 2:1 z rzutu karnego – zdobyli po kontrowersyjnej decyzji arbitra. Następnie zremisowali z Meksykiem 0:0 i pokonali zdecydowanie najsłabszy w grupie Kamerun 4:1.

Sobotnie spotkanie w Belo Horizonte rozpocznie drugą fazę turnieju. Światowe agencje przypominają, że Brazylia nie przegrała dotychczas z Chile na ojczystej ziemi, ale – jak dodają – tym razem poprzeczka zawiśnie wysoko.

Trener Brazylijczyków Luiz Felipe Scolari zwracał uwagę na potencjał Chilijczyków już ponad pół roku temu, tuż po losowaniu grup MŚ. Pomimo ewentualnej możliwości trafienia w 1/8 finału m.in. na Holandię lub Hiszpanię, za największy problem uważał konfrontację z Chile.

„Kiedy mówiłem o tym wówczas, ludzie się śmiali. Twierdzili, że Chile nie jest wystarczająco mocne. Ale ja widziałem, jakie efekty przynosi praca ich selekcjonera oraz samych piłkarzy” – podkreślił teraz Scolari.

W sobotę po obu stronach staną przyjaciele z Barcelony – współlider klasyfikacji strzelców tegorocznego mundialu Neymar (dotychczas cztery bramki) oraz Chilijczyk Alexis Sanchez.

Jeśli spojrzeć na statystyki, Chile to jeden z ulubionych rywali Brazylii w mistrzostwach świata. „Canarinhos” wygrywali trzykrotnie w przeszłości, za każdym razem w imponujących rozmiarach – w półfinale w 1962 roku 4:2, w 1/8 finału w 1998 roku 4:1 i w 1/8 finału cztery lata temu 3:0.

„Nie możemy brać tego pod uwagę” – stwierdził chilijski bramkarz Claudio Bravo, który od nowego sezonu zagra w Barcelonie. „Wiele osób mówi, że nie mamy nic do stracenia, a wręcz przeciwnie. Stoimy przed historyczną szansą, aby wyeliminować gospodarzy. To nasz wieloletni rywal, bardzo utytułowany. Od nas zależy, czy odniesiemy w sobotę zwycięstwo” – dodał.

W sumie obie reprezentacje spotkały się aż 68 razy. Brazylia wygrała 48 meczów, Chile zaledwie siedem. Trzynaście potyczek zakończyło się remisem. Od 2000 roku „Canarinhos” ani razu nie przegrali z tym rywalem (zwyciężyli w 10 z 12 meczów).

Ostatnia konfrontacja odbyła się 19 listopada 2013 roku w Toronto. Brazylijczycy wygrali wówczas 2:1.

Początek sobotniego meczu w Belo Horizonte o godz. 19 czasu litewskiego.

PODCASTY I GALERIE