• Sport
  • 8 maja, 2015 6:01

Moja przygoda z golfem: Poznajcie chipping

Golf składa się z długiej i krótkiej gry. Każda z nich składa się z wielu elementów i wymaga opanowania wielu technik uderzeniem. Na ostatnim treningu zapoznałem się z chipping, który, obok toczenia, pitching i gry z bunkrów, wchodzi w skład krótkiej gry.

Moja przygoda z golfem: Poznajcie chipping

Fot. Aleksander Sudujko

Moja trzecia lekcja w klubie golfowym The V Golf Club tradycyjnie rozpoczęła się jednak od elementów długiej gry: half swingu, czyli pół zamachu, i full swingu – uderzenia pełnego. Byłem świeżo po samodzielnym treningu, co najlepiej odczuwały moje palce, więc swingowałem już zawodowo. Trudniej szło z pełnym uderzeniem, który wymaga bowiem pełnej koordynacji i synchronizacji ruchów – prawie jak w tańcu: z kijem w parze harmonijnie manewrujemy ciężarem, doprowadzamy łopatkę kija do piłeczki, która wędruje daleko przed siebie, a my przyjmujemy końcową pozycję i obserwujemy jej  płynny lot. To w teorii, w praktyce nie wszystko jest tak pięknie.

W tym momencie poznaję kolejne terminy, które wędrują do mego golfowego słowniczka: uderzenie fat i thin. Pierwsze polega na tym, że łopatka kija przed piłką uderza ziemię, co powoduje bardzo krótki lot. Thin shot oznacza z kolei, iż kij uderzył bardziej w piłkę niż pod ją. W rezultacie nie możemy kontrolować lotu piłki. Nie przejmuję się tym jednak – pomyślnie eliminuję kolejne kiksy i jestem pewien, że z czasem znikną w ogóle.

Po krótkim przypomnieniu najważniejszych aspektów na strzelnicy, jak zwykli mówić na driving range niektórzy golfiści, wracamy w okolice greena, gdzie tym razem będę trenował chipping. Jest to uderzenie z okolic greenu, po którym piłka toczy się dalej niż leci. Od poprzednich uderzeń różni się przede wszystkim trzymaniem kija, gdyż nadgarstki mają być nieruchome, a grip (rękojeść kijka) uchwycony jak najniżej. Piłeczka znajduje się minimalnie w stronę tylnej stopy, a obie są równolegle do linii celu.

„Wykonując chipping musisz sobie wyobrazić, że wykonujesz jakby dłuższy putt, gdzie rytm i tempo są takie same. Kij wędruje jak wahadło zegarka. Pamiętaj też, że piłeczka po upadku na greenie powinna toczyć się co najmniej tyle ile leciała. Kontrolować to możesz poprzez backswing, czyli doprowadzenie kija w prawo i w górę. Po uderzeniu piłki prowadź dalej kij, z łopatkę nisko przy ziemi, w stronę celu” – tłumaczy Karl Grundin.

Podczas chipping umyślnie uderzamy łopatką pod piłkę, „kosząc” trawę, by nabrała ona wysokości i upadła na greenie, a nie na fringe’u, czyli trawie dłuższej od greenu i otaczającą go. Dosyć szybko łapię istotę tego uderzenia i piłeczki posłusznie lądują w pobliżu dołka – jedna z nich nawet wpadła do niego! Używam do tego kijka wedge 56.

Ważne by chipping stał się wystarczająco stały i powtarzalny. Nie chcę będąc blisko flagi marnować dodatkowe strzały – na greenie możemy pozwolić sobie na jedno, góra dwa uderzenia.

„Aby zaliczyć część egzaminu z chipping, musisz posłać przynajmniej połowę piłek w okolice celu. Widzę, że nie będzie miał z tym problemu” – zauważa. I ma rację! Grubo ponad połowę piłek posyłam w strefę dookoła flagi.

„Na dzisiaj wystarczy. Na kolejnym treningu zapoznasz się z pitching i prawdziwym koszmarem wszystkich golfistów – piaskowym bunkrem” – intryguje trener i żegnamy się do następnego treningu.

Ja zostaję jeszcze na fairway’u i uparcie ćwiczę chipping. Egzamin na zieloną kartę jest co raz bliżej, dlatego już teraz muszę wyeliminować jak najwięcej błędów.

PODCASTY I GALERIE