• Sport
  • 13 kwietnia, 2015 6:02

Moja przygoda z golfem: Pierwszy trening

Golf po ponad stuletniej przerwie w 2016 roku w Rio de Janeiro powróci do panteonu dyscyplin olimpijskich, dlatego bieżący sezon jest najlepszą okazją do zapoznania się z tym sportem. Podjąłem decyzję, że spróbuję opanować tę niezwykle fascynującą, choć trudną konkurencję.

Moja przygoda z golfem: Pierwszy trening

Fot. thevgolfclub.wordpress.com

Na pierwszą lekcję gry w golfa udałem się do klubu golfowego The V Golf Club, który działa przy hotelu Vilnius Grand Resort na 19 kilometrze autostrady Wilno – Poniewież. Była to pierwsza sobota w tym roku, gdy pogoda od wczesnych godzin sprzyjała nie tylko spacerom, ale też bardziej aktywnemu spędzeniu wolnego czasu. Po wejściu do klubu przywitał mnie recepcjonista, który skrupulatnie oprowadził po wszystkich pomieszczeniach, opowiedział o polu golfowym i terenie na którym się znajdujemy. Po czym siedliśmy na wózek golfowy i pojechaliśmy na tzw. driving range (miejsce przeznaczone do treningu dłuższych, bądź krótszych uderzeń), gdzie czekał już na mnie Karl Grundin, dyrektor klubu golfowego.

Karl przyniósł torbę pełną kijów, od których nazw zakręciło mi się w głowie: ’wedge’e’, ‘woody’, ‘putter’ i ‘irony’. Mało tego, że każdy z nich jest przeznaczony do różnej sytuacji, to niektóre mają jeszcze rozmaite kąty nachylenia. Przykładowo ‘woody’ umożliwiają wykonywanie uderzeń prowadzących do długich lotów piłki, ‘ironami’ (oznaczone numerami 1-9) wykonywane są delikatniejsze i precyzyjniejsze uderzenia, kliny (wedges) służą do uderzeń krótkich oraz w trudnych sytuacjach, a ‘puttery’ stosowane są na najkrócej skrojonej trawie do precyzyjnego uderzania piłki tak, aby ostatecznie wpadła do dołka. „To na później” – mówi Karl. „Zacznijmy od podstaw, czyli chwytu i postawy”.

Początkowo z uwagą słucham i przyglądam się wszystkiemu, co pokazuje Karl. Dokładnie wyjaśnia jak powinienem rozmieścić dłonie na rączce kija, jak ułożyć ręce. Nadgarstki nie mogą się ruszać – notuję. Plecy mają być proste, nogi nieco ugięte, ciężar ciała mam przenieść na przednią część stopy – praktycznie na palce. Nogi na szerokość bioder, a piłka po środku przede mną.

„Piłka poczeka – spróbuj wykonać zamach bez piłki. Musisz najpierw opanować technikę ‚swingu’ i zacząć się ruszać prawidłowo: zaczynaj od bioder, potem górna część ciała, barki i ręce. Jakość uderzenia i długość lotu piłki wcale nie zależy od siły, tylko od techniki” – cierpliwie instruuje mnie Karl.

Zaczynam więc bez piłki. Główka kija ociera się raz o matę, raz przeszywam powietrze z taką siłę, że piłka na pewno poleciałyby z pół kilometra. Z koszyka biorę pierwszą, by się przekonać co do tego: pozycja, zamach.. i ‘świst’! Niestety, piłka leży tam, gdzie ją sam ustawiłem. Karl się uśmiecha i pociesza – ponoć największą sztuką jest poprawnie trafić w tę ważącą około 45 g kulę – najpierw muszę dotknąć piłki, a dopiero potem główka kija ma się otarć o trawę. Ponownie więc ćwiczę uderzenie „w powietrze”, które udają mi się co raz lepiej. Następnie biorę kolejną piłkę, ustawiam się prawidłowo, krótki zamach, lekkie uderzenie i piłka przemierza dobre kilkadziesiąt metrów.

„No! Prawie jak Tiger Woods w najlepsze czasy” – słyszę zachwyt z ust Karla, który ma jednak jeszcze kilka uwag co do mojej postawy. „Trzymaj plecy prosto, a ciężar ciała po środku – nie przechylaj się na prawą nogę” – przypomina, dając mi nieco cięższy kij.

Kilka prób przed uderzeniem w piłkę i co raz więcej ich leci do przodu, skręcając to w prawo, to w lewo.

„Domykaj uderzenie prawą ręką, jeżeli chcesz kontrolować kierunek lotu. Teraz skup się jednak na tym, by każdą z piłek prawidłowo poderwać do lotu” – mówi instruktor.

Otrzymuję pełny koszyczek piłek, które jedna po drugiej lądują bliżej lub dalej na równo skoszonej zielonej trawie. Sezon w tym roku rozpoczął się trochę później niż w roku ubiegłym, jednak wszyscy są pozytywnie nastawieni i wielce podekscytowani zbliżającym się sezonem.

Przede mną z kolei systematyczna praca, bym jak najszybciej mógł pokonać całe 18-dołkowe pole. Postaram się też zaprezentować Wam jak wygląda całe szkolenie oczami osoby, która jeszcze golfowego „prawa jazdy” nie posiada i na golfowym polu stawia swoje pierwsze kroki.

PODCASTY I GALERIE