• Sport
  • 18 sierpnia, 2015 12:28

Moja przygoda z golfem: Goszcząc Karola Dąbrowskiego

W międzyczasie przygotowań do nowego sezonu biathlonowego Karol Dąbrowski znalazł chwilę, by zapoznać się z tajemnicami gry w golfa. Jak się później okazało, nie jest on aż tak daleki od sportu uprawianego przez Karola.

„Tutaj też jest strzelnica!” – entuzjastycznie zauważył Karol Dąbrowski, gdy wjeżdżaliśmy na teren klubu golfowego The V Golf Club. Pośpieszyliśmy właśnie tam, aby biathlonista od razu mógł porównać strzelnicę golfową ze strzelnicą biathlonową. Zamiast karabinu otrzymał kij golfowy, a zamiast naboi — wiaderko z piłeczkami. Krótka rozgrzewka, instruktaż i do przodu.

„Olek, ale będę miał odciski w miejscach, gdzie jeszcze nigdy dotąd nie miałem” – śmiał się świeżo upieczony wicemistrz Litwy w biatlonie na nartorolkach, gdy już pozbawił się spięcia charakterystycznego nowicjuszom.

Przekonany, że kije nie zostaną połamane i żadna z pobliskich żywych istot nie ucierpi, udałem się na stanowisko obok, by trenować samemu. Kątem oka udało mi się dostrzec kilkanaście strzałów, które mój gość oddał jak zawodowy golfista — a mówił, że kij trzyma po raz pierwszy..

„Dostrzegam podobieństwo ze strzelaniem w biathlonie — ciągle powinieneś być skupiony, równocześnie będąc odpowiednio rozluźnionym. Tyle że piłeczki po prostu lecą w dal, nie do konkretnego celu” – odezwał się po chwili Karol. „Chcesz mieć cel..” – pomyślałem. „No to idziemy na putting green” – oznajmiłem już na głos i udaliśmy się na krótko przystrzyżoną trawę, ażeby wgłębić się w sekrety „puttowania”.

Skrótowo wytłumaczyłem podstawy, wręczyłem piłeczki i kij. „Wszystko w twoich rękach, Karol” – powiedziałem, odchodząc nieco w bok. Obserwuję: raz bliżej, raz dalej, a czasem nawet prosto do celu.

„Dlaczego ta piłeczka nie wpada? Dobra, cofam swoje słowa — to trudniejsze, niż myślałem” – z pokorą rzekł sportowiec, po raz kolejny próbując trafić do dołka. Jeszcze kilka prób i skierowaliśmy swoje kroki na pierwszy „tee box”, gdzie pokazałem „jak to wygląda w terenie”. Na pierwszy raz wystarczy — podstawy ogarnięte!

„Jest to fajny sposób na aktywne spędzenie wolnego czasu. Czuję, że na polu golfowym można odpocząć psychologicznie, zapomnieć o wszystkich problemach, które spotkały nas za dnia i naładować się pozytywnej energii. Przecież cały czas spędzamy na przyrodzie! Jest cicho, spokojnie — czego więcej trzeba” – w drodze powrotnej wrażeniami dzielił się Karol Dąbrowski.

Żegnając się, obowiązkowo spytałem, czy wróci jeszcze na pole golfowe.

„Obowiązkowo skorzystam z kolejnej możliwości, by ponownie wziąć do rąk kij golfowy. Wszakże biathlonu nie zdradzę” – zaśmiał się Dąbrowski, przyznając, że nie wyklucza tego w przyszłości. Teraz jednak czekają przygotowania do mistrzostw świata w biathlonie letnim.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej