Sport

Marek Zub jest gotowy do objęcia reprezentacji

Na meczu eliminacji Ligi Mistrzów między Žalgirisem Wilno a Malmo FF można było spotkać Marka Zuba, byłego trenera wileńskiej ekipy. Wizyta ta wywołała masę spekulacji na temat, czy oby Polak nie przypatruje się również posadzie selekcjonera reprezentacji Litwy. O planach na przyszłość i litewskim futbolu w wywiadzie dla zw.lt.

Aktualnie reprezentację Litwy prowadzi Igor Pankratjev, jednak jego pozycja zachwiała się po tym, jak litewska reprezentacja w piłce nożnej  nie wygrała siedmiu meczów z rzędu, tracąc przy tym 18 goli, strzelając zaledwie jednego. W eliminacjach do mistrzostw Europy 2016 litewska reprezentacja (6 punktów w 6 meczach) zajmuje piątej miejsce wśród sześciu drużyn grupy E. Według doniesień lokalnych mediów, poważnym kandydatem do objęcia tej posady jest Marek Zub.

Polak pod koniec ubiegłego roku nie przedłużył kontraktu z Žalgirisem, z którym zdobył mistrzostwo, puchar i superpuchar Litwy, przeniósł się do Bełchatowa i od zakończenia sezonu w polskiej ekstraklasie pozostaje bez zatrudnienia. Po dłuższej przerwie postanowił odwiedzić Wilno podczas starcia ze szwedzkim Malmo FF. Wywołało to burzę w litewskich mediach, które już od jakiegoś czasu szukają zamiany dla selekcjonera reprezentacji Litwy. Ich zdaniem najlepszym kandydatem jest Zub.

Czy ktoś z Litewskiej Federacja Piłki Nożnej rozmawiał z Panem na temat reprezentacji?

Marek Zub: Jak najbardziej. Rozmawiałem z prezesem Federacji Juliusem Kvedarasem, niemniej była to rozmowa o litewskim futbolu, o tym co się w nim ostatnio dzieje. Oczywiście, rozmawialiśmy też o jakichś perspektywach w przyszłości, natomiast na dzisiaj nie mogę powiedzieć, że rozmawialiśmy o pracy w charakterze trenera. Sztab zostaje ten sam i przygotowuje się do ostatnich meczów eliminacji. Wiadomo, że zawsze pojawiają się spekulacje na temat nowej kadry trenerskiej, gdy obecna nie radzi sobie najlepiej, ale w tej chwili nie ma takiego tematu. Bardzo było miło, że mogłem się jednak z prezesem spotkać i wymienić poglądami.

Kadra notuje ostatnio słabe wyniki i jest mało wiarygodne, że obecny szkoleniowiec po tych eliminacjach utrzyma posadę..

Wyniki nie są najlepsze, ale zostały jeszcze cztery mecze i zespół ma szansę jeszcze zmienić wizerunek. To nie jest ta sama praca jak w zespole ligowym, gdzie codziennie można coś zmieniać – w reprezentacji system budowania zespołu jest bardzo złożony i o wiele trudniejszy. Wszystko weryfikują mecze i tylko dzięki nim trenerzy osiągają bądź nie osiągają sukcesów, tylko dzięki meczom znajdują zatrudnienie lub je tracą. Niemniej jestem bardzo zadowolony, że prezes zechciał się ze mną spotkać i porozmawiać o tym, co się dzieje na Litwie, co w Polsce, co u mnie. Cieszę się też, że jestem wymieniany wśród kandydatów – to zawsze pewna nobilitacja. Tym bardziej dla mnie, który nie jest litewskim trenerem. Z jednej strony jestem z zagranicy, ale zawsze powtarzałem, że to tylko formalna linia pomiędzy Polakami a Litwinami. Absolutnie nie czuję różnicy między tymi dwoma narodami.

Podczas pracy w Wilnie miał Pan okazję poznać litewski futbol od podszewki. Czy ta reprezentacja ma większy potencjał, niż przegrywanie z Maltą 0:2?

Zdecydowanie tak. Potencjał w rozumieniu i piłkarzy, i trenerów, i klubów, i całego środowiska piłkarskiego. Powiedziałbym, o wiele bardziej zdecydowanie większy. Wiadomo jednak co się teraz dzieje w światowej piłce – te różnice bardzo się wyrównały. W przypadku, kiedy w zespole o określonym poziomie sportowym dochodzi do załamania formy i kontuzji, a aż tak wielu piłkarzy europejskiego formatu Litwa nie ma, to wtedy jesteśmy w sytuacji, że nawet w pojedynkach z Maltą biorą się wręcz niespodziewane wyniki. Należy też brać okoliczności w jakich się grało i jacy piłkarze byli wtedy na boisku. Moim zdaniem, w przypadku Litwy, to jest mały dysonans między zawodnikami, którzy przez ostatnie sezony grali regularnie w kadrze, a piłkarzami, którzy w najbliższej przyszłości powinni się znaleźć w zespole lub są testowani. Wynikiem takich prób był wynik spotkania z Maltą. Na zewnątrz nikt takiego typu rzeczy niestety nie analizuje. Litwa na pewno jest sportowym krajem i sporo talentów można tutaj znaleźć. Również w piłce nożnej.

Czy jest Pan gotowy do samodzielnego prowadzenia reprezentacji? Takiego chleba Pan jeszcze nie kosztował..

Myślę, że tak. Z jednej strony, jeżeli mówimy o typowej pracy trenerskiej w klubie, to do tego zawodu można przygotować się poprzez szkoły lub kursy trenerskie. Oczywiście, wiele zależy od własnej pasji, własnych inwencji. Natomiast pozycja trenera reprezentacji wymaga o wiele szerszego zakresu doświadczeń. Selekcjoner, to nie tylko trener odpowiedzialny za prowadzenie zajęć z drużyną, wyselekcjonowanie jej i prowadzenie meczu. To w większym stopniu menadżer, organizator, kreator tego co się dzieje nie tylko w federacji, ale i krajowej piłce. Oprócz edukacji zawodowej mam też doświadczenie związane z prowadzeniem klubu w formie dyrektora sportowego, zarządzania kulturą fizyczną na poziomie administracyjnym, jak również wykształcenie w kierunku menadżer sportu – te wszystkie rzeczy, plus doświadczenie zawodowe pracy w różnych klubach i krótka praca w reprezentacji Polski, pozwalają mi spokojnie podejść do ewentualnej propozycji pracy z drużyną narodową.

Oprócz Litwy, czy ma Pan jakieś propozycje pracy w klubach lub reprezentacjach?

Propozycje się pojawiają, ale dotychczas nie spotkałem się z taką, która by mnie w jakimś stopniu zainteresowała albo była na tyle atrakcyjna, by ją podjąć. To jest też kwestia wyboru – czasem jest lepiej poczekać niż decydować się na pierwszą propozycję. Warto mieć wybór.

Z jakich lig przychodzą maile?

W tej chwili mówimy tylko o rozmowach na terenie Polski, jednak nie były to propozycje satysfakcjonujące. Proszę nie zrozumieć źle – nie chodzi tu o warunki finansowe, mam na uwadze też sam klub, perspektywy, nawet środowisko i miejsce – to są bardzo istotne czynniki. Uważam, że trener powinien mieć 2-3 sezony na zbudowanie zespołu według swojego warsztatu, filozofii i charakteru pracy. Znalezienie takiego miejsca nie jest łatwe, ponieważ większa część klubów wymaga szybkiego wyniku i tak naprawdę trenerzy czasami nie mają okazji do końca rozpakować swoich walizki, a już muszą się pakować. W ostatnim sezonie spróbowałem być takim strażakiem (w Bełchatowie – red.), a to się nie udało. Nie chciałbym drugi raz robić tego, co być może zrobiłem pod wpływem emocji, sentymentów do klubu, w którym kiedyś pracowałem.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!