Madryt świętuje. Real w półfinale Ligi Mistrzów

Liga Mistrzów wchodzi w decydującą fazę. We wtorek poznaliśmy pierwszych półfinalistów tych najważniejszych rozgrywek klubowych w Europie. Hitem wieczoru było spotkanie Realu Madryt z Bayernem Monachium, w którym grał Robert Lewandowski.

PAP

Fot. PAP

Robert Lewandowski zdobył bramkę, ale Bayern Monachium przegrał w Madrycie z Realem 2:4 po dogrywce i odpadł w ćwierćfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów.

W 51. minucie Holender Arjen Robben wpadł w pole karne, gdzie został podcięty przez Casemiro. Sędzia podyktował rzut karny dla gości, a do piłki podszedł Lewandowski i pewnie wykorzystał „jedenastkę”. W pierwszym meczu, pod nieobecność Polaka, ten stały fragment gry nieskutecznie wykonał Chilijczyk Arturo Vidal.

Jak wyliczył serwis OptaJoe, Polak wykonywał rzut karny po raz szósty w LM i na razie ma stuprocentową skuteczność. Był to też jego szósty gol w konfrontacji z Realem Madryt – nikt nigdy nie strzelił „Królewskim” tak wiele w tych rozgrywkach.

To jednak nie Polak był bohaterem wieczoru. Był nim zdobywca hat-tricka Ronaldo, który w Champions League ma już łącznie sto bramek i jest liderem klasyfikacji wszech czasów. We wtorek pierwszy raz na listę strzelców wpisał się w 75. minucie, pokonując Neuera głową.

Z wyrównania gospodarze cieszyli się jednak tylko przez dwie minuty. Po chwili po drugiej stronie boiska Lewandowski i Thomas Mueller zaatakowali obrońców Realu, a naciskany Ramos źle podał do bramkarza i trafił do własnej siatki.

Wynik 2:1 oznaczał, że sędzia musiał zarządzić dogrywkę. Bayern musiał sobie w niej radzić w dziesiątkę, ponieważ w 84. minucie drugą żółtą kartkę (wydaje się, że niezasłużenie) zobaczył Vidal. Chwilę później Lewandowski zakończył udział w tym meczu – został zmieniony przez Joshuę Kimmicha.

Mimo gry w osłabieniu, to goście przeważali przez pierwszą część dogrywki, jednak w 105. minucie spotkał ich cios – drugi raz tego wieczoru do siatki trafił Ronaldo, wyrównując na 2:2. Jak pokazały telewizyjne powtórki, Portugalczyk był jednak na spalonym, co umknęło sędziemu liniowemu.

Być może w nieprawidłowy sposób Ronaldo zdobył także trzeciego gola w 110. minucie. Efektownym rajdem w środku boiska popisał się Marcelo, a następnie odegrał do Portugalczyka, który trafił do pustej bramki. Są wątpliwości, czy i w tej sytuacji mistrz Europy z 2016 roku nie był na spalonym.

Te dwa trafienia Portugalczyka podcięły skrzydła gościom, którzy stracili koncepcję gry. W efekcie w 112. minucie „dobił” ich rezerwowy Marco Asensio. Real ostatecznie awansował i ma szansę zostać pierwszym w historii Champions League klubem, który obroni trofeum.

Koniec bajki pod nazwą Leicester City

Mistrz Anglii Leicester City zakończył debiutancki sezon w Lidze Mistrzów na ćwierćfinale. Po porażce w Madrycie z Atletico 0:1 w ubiegłym tygodniu, „Lisy” ambitnie dążyły przed własną publicznością do odrobienia strat, ale losy awansu praktycznie rozstrzygnęły się w 26. minucie, kiedy głową do siatki trafił Saul Niguez.

To oznaczało, że gospodarze musieli uzyskać trzy gole i nie stracić żadnego, aby znaleźć się w kolejnej rundzie. Atletico nie dało sobie strzelić trzech bramek w Champions League od 16 września 2014 roku, kiedy uległo Olympiakosowi Pireus 2:3.

We wtorek hiszpańska drużyna straciła tylko jednego gola. W 61. minucie zdobył go Jamie Vardy. To dodało „Lisom” sił, mistrzowie Anglii stworzyli jeszcze kilka okazji bramkowych, ale żadnej nie udało się wykorzystać. Remis okazał się zwycięski dla Atletico, które w półfinale Champions League zagra po raz trzeci w czterech ostatnich sezonach.

W środę odbędą się dwa kolejne rewanżowe ćwierćfinały Ligi Mistrzów. AS Monaco będzie chciało u siebie podtrzymać korzystny rezultat z pierwszego meczu z Borussią Dortmund (pierwszy mecz Monaco wygrało 3:2), a FC Barcelona będzie potrzebowała kolejnej remontady w tegorocznych rozgrywkach po porażce w pierwszym meczu z Juventusem Turyn 0:3.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej