• Sport
  • 14 czerwca, 2015 8:29

LŚ siatkarzy: druga porażka Polaków

Polscy siatkarze przegrali w sobotę w Hoffman Estates pod Chicago z Amerykanami 1:3 (25:23, 23:25, 15:25, 17:25) w swoim drugim wyjazdowym meczu Ligi Światowej. To druga porażka biało-czerwonych, USA pozostaje niepokonane i umocniło się na pozycji lidera grupy B.

PAP
LŚ siatkarzy: druga porażka Polaków

Fot. FIVB

Było to 20. starcie tych dwóch drużyn w ramach Ligi Światowej i po raz dziesiąty górą byli Amerykanie. Z USA Polakom często gra się bardzo ciężko. Chociażby we wrześniowych mistrzostwach świata biało-czerwoni przegrali jeden mecz – właśnie ze Stanami Zjednoczonymi. Później mimo wszystko wywalczyli złoto.

W wyprzedanej hali w Hoffman Estates pod Chicago podopieczni Antigi mogli czuć się jak u siebie. Wśród 10 tys. kibiców przeważali mieszkający za oceanem Polacy. Trenerzy nie zdecydowali się w sobotę na roszady w swoich składach i postawili na dokładnie te same szóstki, co dzień wcześniej.

Polakom obok fragmentów znakomitej gry, zdarzały się poważne przestoje. Było to widać zwłaszcza w pierwszym secie, kiedy prowadzili już 14:9, by chwilę później remisować 17:17. Potrafili jednak w końcówce zatrzymać Matthew Andersona i w dużej mierze dlatego wygrali 25:23. Atakujący Zenitu Kazań miał zaledwie 30 procentową skuteczność.

Słaba postawa mistrzów świata w polu zagrywki zemściła się w drugiej partii. Kiedy gospodarze wyszli na prowadzenie 17:15, Antiga postanowił wpuścić na boisko Jakuba Jarosza. Amerykanie bowiem coraz częściej podbijali piłki Bartosza Kurka. Przy stanie 18:23 Polaków do walki poderwał jeszcze Mateusz Bieniek. Seria dobrych zagrywek sprawiła, że biało-czerwoni odrobili trzy punkty, ale i tak przegrali 23:25.

Kolejne partie to popis gospodarzy. W obronie robił, co mógł Paweł Zatorski, Antiga sięgnął po rezerwowych – Andrzeja Wronę, Grzegorza Łomacza i Rafała Buszka. Wszystko na nic. USA grało jak z nut i nie było elementu, w którym, by zawodziło. To dało im wysokie zwycięstwo 25:15.

Biało-czerwoni nie podnieśli się także w czwartym secie. Nie kończyli ataków, nie funkcjonował blok i nie potrafili zrobić szkody zagrywką. Za to rywale złapali wiatr w żagle i wygrali 25:17. A w całym meczu 3:1. Najlepiej punktującym był wśród Amerykanów Aaron Russell – 20, a u Polaków Kurek – 13.

To był drugi z sześciu wyjazdowych meczów biało-czerwonych. Teraz podopieczni Antigi udadzą się do Kazania na starcia z mistrzami olimpijskimi Rosjanami, a „sesję wyjazdową” zakończą w Teheranie rywalizacją z Irańczykami.

PODCASTY I GALERIE