• Sport
  • 14 czerwca, 2015 6:04

Litwa – Szwajcaria: mecz o odbicie się od dna

Lekiem na trudną sytuację litewskiego futbolu mają być zdobyte punkty w meczu z Szwajcarią - uważa trener Igor Pankratjev, który mimo sześciu kolejnych porażek zachował swoje stanowisko. Ustępować nie zamierza również kierownictwo Litewskiej Federacji Piłkarskiej.

Litwa – Szwajcaria: mecz o odbicie się od dna

Fot. BFL/ Vygintas Skaraitis

Litewskiej reprezentacja w piłce nożnej w grupie E eliminacji do mistrzostw Europy 2016 zajmuje czwarte miejsce. Bezsprzecznym liderem z kompletem punktów jest Anglia, za nią plasują się Słowenia i Szwajcaria, które mają po 9 „oczek”. Litwa traci do nich trzy punkty i ma do rozegrania pięć meczów. Jeden z nich już w niedzielę w Wilnie. Kadra w Wilnie zagra kolejny mecz. Jej rywalem będzie Szwajcaria, z którą w listopadzie przegrała 0:4.

Szwajcarzy do Wilna przybyli w piątek, jednak nie byli skłonni rozmawiać w mediami. „Przepraszamy, zabroniono nam rozmawiania o meczu” – usłyszeli litewscy dziennikarze. Dzień później przemówili, ale zachwyceni byli raczej nie piłkarzami, a kibicami koszykówki. Nie zmienia to faktu, iż przyjezdni są oczywistym faworytem niedzielnego meczu. Pytanie brzmi tylko, ile bramek stracą Litwini. Można mówić, że grają w domu, że swoje ściany pomogą, a doping uskrzydli. Trudno aczkolwiek spodziewać się, że drużyna, która przegrywa z Maltą (0:2) czy traci cztery bramki w pół godziny (w meczu z Węgrami) nawiąże walkę.

„Sytuacja jest bardzo skomplikowana i to rzutuje na psychologię zespołu. Wyniki nas nie zadowalają, bo plany mieliśmy inne. Nie udało się również zebrać całej reprezentacji – zabrakło ośmiu głównych piłkarzy, a ich miejsce zajęli rezerwowi. Najlepszym rozwiązaniem będą punkty zdobyte w niedzielę” – mówił we środę na konferencji prasowej Igor Pankratjev. Szkoleniowiec zapewnił również, że nie zważając na słabe wyniki zostanie na swoim stanowisku. Co najważniejsze ma poparcie władz Litewskiej Federacji Piłki Nożnej.

„Społeczeństwo dyskutuje, kto pierwszy straci pracę, ale nie ma nawet mowy o zmianie trenera. Naznaczając Pankratjeva wiedzieliśmy, że zbliżają się trudne czasy, nadchodzi zmiana generacji. Nie jest przyjemnie przegrywać. Możemy mówić, że porażek jak na osiem miesięcy jest za dużo, ale najpierw musimy znaleźć wyjście z patowej sytuacji” – przekonywał dyrektor generalny LFF Edvinas Eimontas.

Gorzej, że sama federacja nie cieszy się szczególnym poparciem w społeczeństwie. Na środowej konferencji zabrakło prezydenta Juliusa Kvedarasa, dlatego zarzuty odpierał Eimontas, który dobrze zauważył, że dymisje po każdej porażce wyniku nie dadzą. Tym bardziej środek eliminacji do Euro 2016 nie jest najlepszym czasem na szukanie winnych – po zakończeniu turnieju przyjdzie czas na rozliczanie odpowiedzialnych. A wybory w federacji już nie za górami. O powstaniu przeciwko władzom nie myślą także piłkarze.

„Jesteśmy tu od grania i nie zajmujemy się polityką. Dziwi mnie to, że wszyscy mówią o tragediach. Myślę, że tragedia jest wtedy, gdy umiera człowiek. Jeszcze większą tragedia jest, gdy z tej śmierci się śmieją” – filozofował obecny na konferencji Tadas Kijanskas, kapitan kadry.

Porażka z Szwajcarią tragedią nie będzie, bo słowo tragedia już staje się synonimem litewskiej kadry piłkarskiej. Liczni komentatorzy piłkarscy wróżą, kiedy litewska piłka nożna osiągnie dno. Inni zaś są zdania, że dno zostało osiągnięte już dawno. Te opinie nikt, oprócz samych piłkarzy, zmienić nie w sposób. Trzecie miejsce premiowane grą w barażach do Euro 2016 nie jest jeszcze stracone, ale potrzeba kardynalnej zmiany i ciężkich treningów. Remis z Szwajcarią będzie wielkim sukcesem, który może dać nowy początek kadrze, albo jak kto woli – pozwoli odbić się od dna.

Do motywowania piłkarze zabrali się nawet kibice. Na sobotnim treningu zebrała się grupka młodzieży, która żądała nie zwycięstwa, a oddania się i walki do ostatniej kropli potu. Tego akurat litewskim trampkarzom często brakuje. Inaczej na trybunach może być w niedzielę: być może nie doczekamy się gwizdów skierowanych do zawodników, ale prawie na pewno zobaczymy transparenty adresowane litewskiej federacji.

W niedzielę o dobre imię reprezentacji nie powalczą już juniorzy Edvinas Gertmonas, Donatas Kazlauskas i Simonas Stankevičius, których miejsce zajęli Giedrius Arlauskis, Vytautas Černiauskas, Fiodor Černych, Artūras Žulpa i Gediminas Vičius. W drużynie zabraknie jednak kontuzjowanego Mariusa Žaliūkasa.

Początek meczu o 21.45.

PODCASTY I GALERIE