Liga Mistrzów: Sensacyjna porażka Beyernu w Rostowie

W pierwszym środowym meczu Ligi Mistrzów Bayern Monachium nieoczekiwanie przegrał z FK Rostów. Było to pierwsze zwycięstwo Rosjan w tej edycji rozgrywek.

polskieradio.pl

Fot: PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV

Bayern był zdecydowanym faworytem tego spotkania, nie zmieniał tego nawet fakt, że Bawarczycy mieli już zagwarantowane wyjście z grupy. Zespół Carlo Ancelottiego musiał myśleć o zwycięstwie, jeśli chciał, żeby decydujący o pierwszym miejscu mecz rozegrać z Atletico Madryt przed własną publicznością i zapewnić sobie grę z teoretycznie łatwiejszym przeciwnikiem w fazie pucharowej.

Zamiast łatwego i przyjemnego spacerku przytrafił się jednak zimny prysznic. Strzelanie zaczęło się od bramki Douglasa Costy z 35. minuty, który po zamieszaniu w polu karnym dopadł do piłki i posłał ją w długi róg bramki rywala. Gospodarze odrobili straty i schodzili na przerwę z wynikiem remisowym, a tuż po przerwie wyszli na prowadzenie po tym, jak Boateng sfaulował w polu karnym, a „jedenastkę” na gola zamienił Dimitruj Połoz.

Mistrz Niemiec odrobił starty, ale w 67. minucie bardzo dobry strzał z rzutu wolnego ustalił wynik spotkania na 3:2 dla Rosjan.

Rostów świętuje swoje pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów, które może oznaczać, że na wiosnę będzie grał we Lidze Europy. W ostatnim meczu zagra z PSV, które ma zaledwie jeden punkt.

Bayern przegrał też drugi mecz z rzędu. W Bundeslidze poległ w prestiżowym starciu z Borussią Dortmund, teraz zaliczył drugi z rzędu niezbyt dobry mecz. Robert Lewandowski rozegrał całe spotkanie, ale nie wpisał się na listę strzelców. Jego koledzy tego dnia nie rozpieszczali go podaniami i kreowanymi sytuacjami. Monachijczycy byli stroną dominującą, w całym meczu oddali aż 23 strzały, zdecydowanie przeważał jeśli chodzi o posiadanie piłki, ale po raz kolejny potwierdziło się, że w żaden sposób nie może być to wyznacznikiem tego, kto sięgnie po trzy punkty.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej