Sport
Eurosport

Liga Mistrzów: Manchester City pokonał Dynamo Kijów, remis w Eindhoven

Chyba nikt nie spodziewał się niespodzianki w tym meczu i jej nie było. Manchester City bez trudu wygrał 3:1 (2:0) w pierwszym spotkaniu 1/8 finału rozgrywek Ligi Mistrzów w Kijowie z Dynamo. PSV Eindhoven bezbramkowo zremisowało na swoim terenie z Atletico Madryt.

Manchester City wprawdzie ostatnio przegrał trzy mecze z rzędu, w tym dwa w Premier League, ale siła rażenia gości jest o wiele większa niż gospodarzy.

Dynamo pod wodzą byłego świetnego piłkarza Serhija Rebrowa i tak osiągnęło bardzo dużo. Awans do fazy pucharowej to jeden z lepszych wyników w historii klubu w rozgrywkach pucharowym.

Lepiej zaczęli Ukraińcy. Z ostrego kata ładnie lewą nogą strzelał Jarmolenko. Joe Hart obronił, a piłka trafiła jeszcze w poprzeczkę.

W 15 minucie gola dla gości strzelił Sergio Aguero. Po rzucie rożnym Argentyńczyka nikt nie krył w polu karnym, a ten bez trudu przyjął piłkę i pokonał 41-letniego bramkarza gospodarzy. Goście spokojnie kontrolowali wydarzenia na murawie.

Pięć minut przerwą piękną akcję City zakończył Silva. Znakomicie podawał wtedy Raheem Sterling.

W drugiej połowie Łukasza Teodorczyka już nie zobaczyliśmy. Polak w pierwszej części spotkania nie oczarował, ale tak naprawdę nie grał źle. Próbował różnych akcji, ale brakowało mu wsparcia. Dla niego to i tak był najdłuższy występ w tej edycji ligi. Zastąpił go były napastnik m.in. Metalurgu Donieck Junior Moraes.

W 58. minucie wielkiego pecha miał obrońca Nicolas Otamendi. Argentyński obrońca niefortunnie wybijał piłkę, a ta trafiła do Bujalskiego. Ukraiński zawodnik kopnął tak, że futbolówka odbiła się od Otamendiego i wpadła obok bezradnego Harta.

W 90. minucie do gracza z Afryki podał Fernandinho. Ten świetnie przymierzył zza pola karnego i Ołeksander Szowkowski nie mógł nic zrobić.

Dynamo przegrało z angielskim zespołem po raz pierwszy od sezonu 2007/2008.

Rewanż, który wydaje się formalnością, odbędzie się za trzy tygodnie w Manchesterze.

Mecz który odbył się w Holandii pomiędzy PSV i Atletico Madryt nie miał zawrotnego tempa, co sprawiło, że na groźne sytuacje trzeba było czekać, choć początek tego nie zwiastował.

Piłkarze Phillipa Cocu raz poważnie zagrozili bramce Jana Oblaka. Słoweniec zachował spokój, parując strzał Davy’ ego Proeppera z około siedmiu metrów. Koledzy z PSV próbowali nawet kilka razy dobijać, co przypomniało czasy gry na automatach do flippera.

Punktem zwrotnym w tym spotkaniu była 68. minuta, kiedy włoski sędzia Daniele Orsato usunął z boiska Gastona Pereiro. Urugwajski napastnik PSV dostał drugą żółtą kartkę za naskoczenie w powietrzu i poturbowanie swojego rodaka Diego Godina. Wcześniej arbiter pozwalał grać twardo, ale najwidoczniej jego tolerancja na to skończyła się w tamtej chwili. Pereiro zachował się lekkomyślnie i do sędziego nie powinien mieć pretensji.

Zabrakło koncepcji na rozmontowanie dzielnie broniących się gospodarzy. Wejście Fernando Torresa niewiele zmieniło. Były napastnik Chelsea miał kilka niecelnych strzałów, które dały nie gole, a rzuty różne.

Naturalnie zespół Phillipa Cocu liczył na jakąś cudowną kontrę. I jedna z nich nieomal się tak zakończyła. Kilka minut przed końcem z ostrego kąta z powietrza strzelał Maxime Lestienne, ale piłka poleciała nad poprzeczką.

PSV może być zadowolone z wyniku. Bezbramkowy remis, po grze w osłabieniu przez ponad 20 minut, sprawia, że 15 marca na Vicente Calderon w rewanżowym spotkaniu holenderskiej drużynie do awansu wystarczy każdy bramkowy remis.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!