• Sport
  • 17 lipca, 2015 0:01

Liga Europy: Jagiellonia i Śląsk remisują

Piłkarze Jagiellonii Białystok zremisowali na własnym stadionie z Omonią Nikozja 0:0 w pierwszym meczu 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy. Takim samym wynikiem zakończył się mecz we Wrocławiu pomiędzy Śląskiem a IFK Goeteborg.

PAP
Liga Europy: Jagiellonia i Śląsk remisują

Fot. PAP/ Artur Reszko

Jagiellonia zaczęła od mocnego uderzenia. Już pierwsza akcja mogła jej przynieść prowadzenie, ale Taras Romanczuk uderzył niecelnie po podaniu Patryka Tuszyńskiego. Niemal kopia ich akcji miała miejsce chwilę później, choć z drugiej strony boiska podał Gruzin Nika Dżalamidze, a spudłował Przemysław Frankowski.

Na następne groźne akcje pod bramką Kostasa Panayi kibice czekali do doliczonego do pierwszej połowy czasu gry. Najpierw w polu karnym gości zakotłowało się po indywidualnej akcji Dżalamidze, a następnie bramkarz Omonii obronił główkę Łotysza Igorsa Tarasovsa po „wrzutce” z wolnego Estończyka Konstantina Vassiljeva.

W drugiej połowie gra również toczyła się głównie w środku pola, a podbramkowych spięć było jak na lekarstwo. Piłkarze trenera Michała Probierza, podobnie jak przed przerwą, mocniej przycisnęli dopiero w końcówce, jednak ani Michał Gajos, ani Tuszyński nie znaleźli drogi do siatki rywali.

Z kolei we Wrocławiu było widać, że miejscowi chcą za wszelką cenę przede wszystkim nie stracić gola, ale nie broniąc się, lecz prowadząc grę. I wychodziło im to bardzo dobrze, gdyż byli częściej przy piłce i częściej gościli na połowie rywali. Spokojnie rozgrywali piłkę w obronie, a później przez linię pomocy krótkimi podaniami szukali luk w defensywie gości. Praktycznie nie było długich zagrań.

Zupełnie inaczej wyglądało to ze strony ekipy IFK, która szukała szans głównie w kontratakach i po przejęciu piłki szybko starała się długimi podaniami uruchomić jednego z dwóch napastników. Goście zmuszani do ataku pozycyjnego podwajani, a nawet potrajani szybko tracili piłkę. Defensywa Śląska spisywała się niemal bezbłędnie. Raz udało się tylko uwolnić spod opieki Mikaelowi Bomanowi, ale jego strzał minął bramkę Mariusza Pawełka.

Ostatni akcent mógł należeć do Śląska. Pich wywalczył rzut wolny i Grajciar ładnie uderzył, ale Alvbage zdołał zmierzającą w dolny róg bramki piłkę wybić.

PODCASTY I GALERIE