• Sport
  • 26 maja, 2015 8:04

Liga Europy: drużyna Krychowiaka faworytem warszawskiego finału

Kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa piłkarze Sevilli, z Grzegorzem Krychowiakiem w składzie, zagrają w środę o godz. 21.45 w Warszawie z Dnipro Dniepropietrowsk w finale Ligi Europejskiej. To pierwszy klubowy mecz takiej rangi, który odbędzie się w Polsce.

PAP
Liga Europy: drużyna Krychowiaka faworytem warszawskiego finału

Fot. PAP

Hiszpańska drużyna już trzykrotnie triumfowała w rozgrywkach Pucharu UEFA, przekształconego w 2009 roku w Ligę Europejską (2006, 2007, 2014). Piłkarze Dnipro nigdy dotychczas nie zdobyli tego trofeum, jednak nie tylko dlatego Sevilla jest zdecydowanym faworytem finału.

Trener Unai Emery, chwalony w przeszłości za pracę w Valencii (2008-12), stworzył w Andaluzji zespół, który jest jedną z rewelacji mijającego sezonu. Jego podopieczni, broniący trofeum, w imponującym stylu awansowali do finału.

Najpierw nie mieli kłopotów w fazie grupowej, ale tam rywale nie byli jeszcze z najwyższej półki, m.in. Feyenoord Rotterdam, HNK Rijeka, Standard Liege. Swoją siłę Sevilla pokazała w kolejnych rundach. Wyeliminowała kolejno: Borussię Moenchengladbach, Villarreal, Zenit Sankt Petersburg i Fiorentinę. W fazie pucharowej wygrała aż siedem z ośmiu meczów, a raz zremisowała.

Jednym z jej ważniejszych piłkarzy jest Grzegorz Krychowiak. 25-letni defensywny pomocnik, który latem 2014 roku przeszedł z francuskiego Reims za ok. 5,5 mln euro, od kilku lat robi ogromne postępy. W obecnym sezonie LE rozegrał 12 meczów (z czego 11 po 90 minut), zdobył bramkę w grupowym spotkaniu z Feyenoordem (2:0).

„To będzie dla mnie wyjątkowy mecz jako dla Polaka. Nigdy nie byłem w podobnej sytuacji. Po raz pierwszy wybiegnę na murawę Stadionu Narodowego bez orzełka na piersi” – przyznał Krychowiak, który do tej pory grał na tym obiekcie jako reprezentant kraju.

Ukraiński zespół miał nieco dłuższą drogę do decydującego spotkania, ponieważ – w przeciwieństwie do Sevilli – musiał grać w 4. rundzie kwalifikacji. Tam okazał się lepszy od Hajduka Split, a później miał spore problemy w fazy grupowej. Zdobył tylko siedem punktów (dwa zwycięstwa, remis, trzy porażki), co jednak wystarczyło do awansu do 1/16 finału.

W fazie pucharowej piłkarze trenera Myrona Markiewicza wyeliminowali kolejno: Olympiakos Pireus, Ajax Amsterdam (po dogrywce), FC Brugge i SSC Napoli. Największą sensacją było zwycięstwo w dwumeczu nad ekipą z Neapolu (1:1, 1:0), choć w pierwszym spotkaniu nie obyło się bez kontrowersji. Jak pokazały telewizyjne powtórki, gol dla Ukraińców padł ze spalonego.

W rewanżu, toczonym w strugach deszczu, ambitnie grające Dnipro udowodnił jednak swoją wyższość i wygrał 1:0.

„Ten sukces chcę poświęcić wszystkim kibicom naszej ulubionej drużyny, a szczególnie tym, którzy nie mogą cieszyć się z tego historycznego sukcesu. Tym, którzy do niego nie dożyli, broniąc swojej ojczyzny. A do zwycięstwa pozostał jeszcze tylko jeden krok i życzę wszystkim, byśmy go zrobili” – oświadczył właściciel Dnipro Dniepropietrowsk Ihor Kołomojski.

Jego drużyna, z powodu sytuacji politycznej na Ukrainie, musiała rozgrywać wszystkie mecze „u siebie” w Kijowie.

PODCASTY I GALERIE