• Sport
  • 16 kwietnia, 2014 14:08

Lewandowski: czułem, że strzelę bramkę

Robert Lewandowski po wtorkowym meczu półfinałowym Pucharu Niemiec z VfL Wolfsburg przyznał, że czuł, iż zdobędzie gola, setnego w barwach Borussii Dortmund. "Stąd pomysł z założeniem koszulki z numerem 100" - zauważył polski piłkarz.

PAP
Lewandowski: czułem, że strzelę bramkę

Fot. PAP

Lewandowski potrzebował 182 meczów, by osiągnąć granicą 100 bramek dla drużyny z Dortmundu. Został szóstym w historii piłkarzem, który tego dokonał.

Gol strzelony „Wilkom” był typowy dla niego. Podanie w polu karnym od Marco Reusa, szybki zwód, obrót z piłką i mocne, precyzyjne uderzenie pod poprzeczkę. I po chwili mógł zaprezentować założoną pod meczowy trykot żółtą koszulkę z napisem „100”.

„To był mój pomysł. Czułem, że we wtorek strzelę bramkę. Cieszę się, jak z każdej, choć wiem, że ta była szczególna, bo setna od kiedy gram w Borussii, do tego ładna. Mam tylko nadzieję, że nie ostatnia” – zaznaczył reprezentant Polski, który w lecie przejdzie do Bayernu Monachium.

„Mamy jeszcze cztery spotkania w Bundeslidze, no i finał Pucharu Niemiec. Mam nadzieję, że jeszcze coś trafię” – dodał, cytowany przez lokalne media.

Na dorobek „Lewego” składa się: 71 goli w Bundeslidzie, 17 w Lidze Mistrzów, 10 w Pucharze Niemiec oraz po jednym w Lidze Europejskiej i Superpucharze Niemiec.

Więcej bramek dla Borussii zdobyli tylko: Adi Preissler – 168, Michael Zorc – 156, Manfred Burgsmueller – 144, Lothar Emmerich – 122 i Szwajcar Stephane Chapuisat – 120.

Lewandowski nie ma szans, by przeskoczyć Chapuisata, ale obiecuje, że do ostatniego występu w barwach BVB będzie walczył na sto procent.

„Do ostatniej minuty dam z siebie wszystko. Bardzo bym chciał, by na pożegnanie z Borussią zdobyć jeszcze jedno trofeum. To ważne dla mnie. W środę dowiemy się, z kim zagramy w finale, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że faworytem starcia Bayernu z Kaiserslautern jest zespół z Monachium” – podsumował.

Finał Pucharu Niemiec zaplanowano na 19 maja w Berlinie.

PODCASTY I GALERIE