Legia Warszawa awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów!

Legia Warszawa po remisie 1:1 (0:1) z Dundalk FC awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Piękny sen legionistów staje się faktem.

polskieradio.pl

Fot. PAP

Na ten moment cała piłkarska Polska czekała 20 lat. Awans do Ligi Mistrzów, czyli najważniejszych i najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych na świecie stał się faktem. Legia po bardzo trudnym meczu zdobyła wyrównującą bramkę w końcówce i dzięki zaliczce z pierwszego meczu awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Awans rodził się jednak w wielkich bólach. Legia od pierwszej minuty sprawiała wrażenie przemęczonej, bez pomysłu. Brakowało cierpliwości w rozegraniu, brakowało ruchu przed polem karnym. Dość powiedzieć, że do ostatnich minut meczu mistrzowie Polski drżeli o końcowy rezultat.

Już w 18. minucie kibiców na Łazienkowskiej uciszył atomowym uderzeniem z powietrza Robert Benson. Od tego momentu w szeregi legionistów wkradła się bezradność i bojaźliwość przy finalizacji ataków. Gracze Dundalk umiejętnie cofnęli się i przerywali akcje Legii, czekając przy tym na swoje szanse z kontrataków.

Oprócz mocnego strzału Hlouska i kilku słabych prób z dystansu mistrzowie Polski nie potrafili zagrozić bramce rywali. Coraz częściej można było usłyszeć gwizdy na stadionie, a na bardziej zmęczonych z biegiem czasu wyglądali raczej gospodarze, niż goście. W 63. minucie po dośrodkowaniu przed znakomitą szansą stanął Benson, ale piłka po jego strzale przewrotką poleciała w trybuny.

Po kilku minutach drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Hlousek. Od tego momentu Legia – co może zabrzmieć dość dziwnie – zaczęła bronić wyniku.

Kilka nieśmiałych prób z jednej i drugiej strony, kilka żółtych kartek, wyraźne zaostrzenie gry i zdobywanie przewagi przez Irlandczyków – Legia mogła z niepokojem wyczekiwać końca meczu. Ostatnie dziesięć minut to głęboka obrona w wykonaniu Legii i nieskuteczne kontrataki.

Nieskuteczne jednak do 91 minuty, kiedy to po długim podaniu piłkę przyjął Michał Kucharczyk. Skrzydłowy wziął odpowiedzialność na swoje barki, pociągnął sprintem dobre kilkadziesiąt metrów i mocnym strzałem sprzed pola karnego ustalił wynik meczu, ostatecznie wprowadzając Legię do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej