Euroliga: Real zagra w finale z Olympiakosem

Real pokonał w Madrycie Fenerbahce Stambuł 96:87 (20:21, 35:14, 21:24, 20:28) w drugim meczu półfinałowym Euroligi koszykarzy. Gospodarze turnieju Final Four, ośmiokrotni triumfatorzy tych rozgrywek, zmierzą się w niedzielnym finale z Olympiakosem Pireus.

PAP

Fot. PAP/EPA / SERGEI ILNITSKY

Litwin Jonas Mačiulis dla zwycięzców rzucił zaledwie 2 punkty.

Będzie to powtórka z finału w Londynie z 2013 roku – wówczas wygrał Olympiakos 100:88. „Królewscy” o mistrzostwo zagrają trzeci raz z rzędu.

Real zagra w finale 17. raz i jest rekordzistą Euroligi pod względem zwycięstw – osiem mistrzostw. Po raz ostatni triumfował 20 lat temu, gdy pokonał w finale… Olympiakos 73:61. Szkoleniowcem „Królewskich” był wówczas Serb Zeljko Obradovic, który obecnie prowadzi Fenerbahce.

Obradovic to najbardziej utytułowany szkoleniowec Euroligi, ośmiokrotny jej zwycięzca z czteroma różnymi zespołami. Tym razem jednak musiał uznać wyższość trenera Realu Pablo Laso. Drużynie ze Stambułu nie pomogli tak bardzo, jak można się było spodziewać, najlepszy gracz (MVP) rozgrywek Serb Nemanja Bjelica (11 pkt i pięć zbiórek) i jego rodak, uznany koszykarzem, który uczynił największy postęp, Bogdan Bogdanovic (12 pkt).

O sukcesie gospodarzy turnieju Final Four zadecydowała druga kwarta, wygrana aż 35:14, a w niej rzuty za trzy punkty oddawane seryjnie m.in. przez Amerykanina K.C. Riversa (trafił w całym meczu 5 z 6 rzutów zza linii 6,75 m, a w drugiej kwarcie cztery). Zawodnicy Fenerbahce nie potrafili też zatrzymać meksykańskiego środkowego Realu Gustavo Ayona, który miał 18 pkt i siedem zbiórek.

Po 20 minutach „Królewscy” prowadzili 55:35. Mistrzowie Turcji walczyli do końca, zmniejszyli straty, ale nie byli w stanie zbliżyć się do rywali na mniej niż dziewięć punktów.

Z kolei Olympiakos Pireus pokonał w Madrycie CSKA Moskwa 70:68 (17:20, 18:16, 12:15, 23:17).. Mistrz Grecji po raz czwarty w ostatnich siedmiu latach awansował do finału, a CSKA przegrało w półfinale trzeci raz z rzędu.

Spotkanie było zacięte i emocjonujące przez pełne 40 minut, choć pod koniec trzeciej kwarty i na początku czwartej mistrz Rosji uzyskał wysokie, jak na ten mecz, ośmiopunktowe prowadzenie (57:49 i 59:51).

O zwycięstwie Greków zadecydowały akcje ich lidera Vassilisa Spanoulisa w ostatnich 120 sekundach spotkania. Kapitan Olympiakosu, który do przerwy zdobył tylko dwa punkty uzyskał osiem z dziewięciu ostatnich punktów dla swojej drużyny. Jego rzut zza linii 6,75 m dał koszykarzom z Pireusu pierwsze prowadzenie w drugiej połowie 64:63. Po jego rzucie za dwa punkty Olympiakos wygrywał 66:63 na 90 sekund przed końcem. Rosjanie doprowadzili do remisu po akcji Amerykanina Sonny’ego Weemsa.

Na 10 sekund przed końcem Spanoulis po raz drugi trafił z dystansu i choć rywale zdobyli dwa punkty z rzutów wolnych, to sukces Greków przypieczętował trafieniem z linii wolnych Kostas Sloukas. Zawodnicy z Moskwy mieli jeszcze siedem sekund na przeprowadzenie akcji w ataku, ale zupełnie się pogubili.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej