Sport
polskieradio.pl

Ekstraklasa: Legia zrobiła ogromny krok w stronę mistrzowskiego tytułu

Legia Warszawa wygrała z Piastem Gliwice 4:0 i znów ma 3 punkty przewagi nad drugim w tabeli Ekstraklasy zespołem.

To miał być mecz, który zadecyduje o tym, kto sięgnie po tytuł mistrza Polski w sezonie 2015/16. Po ostatnim gwizdku sędziego Szymona Marciniaka wygląda na to, że bliżej wielkiego sukcesu jest Legia Warszawa.

Piast przyjechał na Łazienkowską bez żadnych kompleksów i trzeba mu oddać, że w pierwszych minutach sprawiał lepsze wrażenie od gospodarzy. Nie rzucił się do frontalnych ataków, jednak imponował konsekwencją i postawił wicemistrzowi twarde warunki.

To jednak było tylko wrażenie, bo niedzielny rywal gliwiczan pokazał, w jaki sposób można wygrywać wyrachowaniem, bezlitosną skutecznością i znacznie większym doświadczeniem. Piłkarze Czerczesowa pozwalali rywalom na wiele, czekali na odpowiedni moment. I było jedynie kwestią czasu to, że się doczekają.

W 28. minucie w zamieszaniu po rzucie rożnym najlepiej odnaleźli się do spółki Igor Lewczuk i Artur Jędrzejczyk, można powiedzieć, że pokonali Szmatułę do spółki. Strzał prawego obrońcy z bliskiej odległości odbił się jeszcze od stopera i Legia wyszła na prowadzenie. Tuż przed przerwą podwyższył je Guilherme, który przyjął piłkę w polu karnym i uderzył w długi róg bramki Piasta.

Piast schodził do szatni ze stratą dwóch bramek, nic nie wskazywało na to, że będzie w stanie podnieść się po tych ciosach. Tuż po przerwie losy tego spotkania ostatecznie rozstrzygnął Hamalainen. Kapitalnym podaniem obsłużył go Michał Kucharczyk, w tym sezonie mocno krytykowany. Asysta, którą zanotował przy trafieniu Fina, była jednak najwyższych lotów.

Legia dorzuciła do tego jeszcze rzut karny, który wykorzystał Nemanja Nikolić, była też w stanie swobodnie wyprowadzać swoje akcje i stwarzać zagrożenie pod bramką Szmatuły. Ostatecznie jednak skończyło się rezultatem 4:0, a pretendent został odesłany w długą i smutną drogę powrotną do Gliwic.

3 punkty przewagi, 2 kolejki do końca, bilans bramkowy zdecydowanie na korzyść piłkarzy Stanisława Czerczesowa, tak wygląda sytuacja po niedzielnym zdecydowanym zwycięstwie.

W tym momencie największym przeciwnikiem Legii będzie ona sama – brak koncentracji, nadmierna pewność siebie i przeświadczenie o tym, że nic nie może zabrać im wymarzonego tytułu na stulecie istnienia klubu – to będą rzeczy, których trzeba będzie za wszelką cenę uniknąć. Wydaje się jednak, że egzamin dojrzałości ma już za sobą.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!