• Sport
  • 13 lipca, 2014 15:41

Brazylia już wybaczyła Niemcom, będzie ich wspierać w finale

Trzykrotni mistrzowie świata Niemcy i dwukrotni Argentyńczycy po raz trzeci zmierzą się w finale piłkarskiego mundialu. Pierwsi imponują w Brazylii grą ofensywną, drudzy - defensywną. Początek niedzielnego meczu w Rio de Janeiro o godz. 22 czasu litewskiego.

PAP
Brazylia już wybaczyła Niemcom, będzie ich wspierać w finale

Fot. FIFA WORLD CUP

Przed finałowym meczem Brazylia płacze. Nie dość, że na słynnej Maracanie zabraknie w spotkaniu o złoto „Canarinhos”, to na dodatek wystąpią w nim odwieczni rywale, czyli Argentyńczycy.

Podopieczni Alejandro Sabelli – z wyjątkiem Lionela Messiego – nie zachwycają swoją grą w Brazylii. Nie wygrali żadnego meczu różnicą dwóch bramek, stwarzają raczej niewiele okazji, skupiają się głównie na defensywie. Mimo tego osiągnęli największy sukces od 1990 roku.

Argentyńczycy po raz piąty w historii zagrają w spotkaniu decydującym o mistrzostwie świata. Z czterech dotychczasowych finałów wygrali dwa – w 1978 i 1986 roku. Porażek doznali w 1930 i 1990 roku.

Dwukrotnie ich rywalami w decydującym spotkaniu byli Niemcy. W 1986 roku ekipa z Ameryki Południowej wygrała 3:2, a cztery lata później uległa 0:1. W 1990 roku sędzią linowym finałowego meczu we Włoszech był Michał Listkiewicz.

Jeden z meczów Argentyny z Niemcami, o którym mówi się do dziś, miał miejsce podczas mundialu 2010 w RPA. Drużyny spotkały się wówczas w ćwierćfinale, a zespół z Europy wygrał aż 4:0.

„W niedzielę będziemy starać się uniknąć błędów z poprzednich mistrzostw. Wówczas już na początku meczu z Niemcami straciliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry i nasz plan taktyczny legł w gruzach” – przyznał Sergio Aguero, który wrócił już do zdrowia i ma nadzieję na występ od początku na Maracanie.

„Wiemy, że Niemcy mają zawodników, którzy grają ze sobą od kilku lat i prezentują się naprawdę dobrze. Musimy w niedzielę zwyciężyć. Nie ma znaczenia, czy zagramy dobrze czy nie” – dodał argentyński zawodnik.

Dla Niemców (wcześniej jako RFN) to ósmy finał MŚ. Z siedmiu dotychczasowych wygrali trzy – w 1954, 1974 i 1990 roku. Porażek doznali w 1966, 1982, 1986 i 2002 roku.

Podczas mundialu w Brazylii grają ofensywnie i skutecznie. Na początku zmagań w grupie G rozbili Portugalię 4:0, a w półfinale rozgromili Brazylię aż 7:1 (w 29. minucie prowadzili już 5:0).

Jeden z niemieckich piłkarzy już przeszedł do historii mundialu. Urodzony w Polsce Miroslav Klose w półfinałowym starciu z Brazylią zdobył swoją 16. bramkę w mistrzostwach świata, stając się najlepszym strzelcem w historii tych turniejów.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z wtorkowego występu przeciw Brazylii, ale ten temat zakończyliśmy po 24 godzinach. W kolejnym spotkaniu znów musimy zagrać na maksimum możliwości. To okropne uczucie przegrać w finale, więc przyszła pora, żeby tym razem zwyciężyć” – podkreślił Klose, który wraz z kolegami z reprezentacji uległ w finale MŚ 2002 Brazylii 0:2.

W niemieckiej ekipie wszyscy piłkarze są obecnie do dyspozycji trenera Joachima Loewa. W przypadku „Albicelestes” trwa walka z czasem Angela Di Marii. Gwiazdor Realu Madryt doznał kontuzji uda w pierwszej połowie ćwierćfinałowego meczu z Belgią (1:0). Nie wystąpił w półfinale, ale wciąż ma nadzieję, że zdąży wykurować się przed finałem.

Większość narodu brazylijskiego liczy na zwycięstwo Niemców. „Miejmy nadzieję, że zaoszczędzili kilka bramek na finał, bo nikt nie zasłużył na to, żeby musieć oglądać świętujących Argentyńczyków na Maracanie” – napisał dziennik „Meia Hora”.

Podobnego zdania jest były wiceminister spraw zagranicznych Brazylii Marco Castrioto. „Poświęciłem dużą część swojego życia na zacieśnianie przyjaźni pomiędzy tymi narodami, ale w futbolu to nie obowiązuje. Nic nie daje mi takiej satysfakcji jak porażka Argentyny” – przyznał.

PODCASTY I GALERIE