• Sport
  • 6 sierpnia, 2014 22:35

Borussia z Błaszczykowskim wygrała ze Śląskiem

W sparingowym meczu piłkarskim Śląsk Wrocław przegrał na własnym stadionie z Borussią Dortmund 0:3 (0:2). W końcówce spotkania na boisku pojawił się wracający do gry po kontuzji reprezentant Polski Jakub Błaszczykowski.

PAP
Borussia z Błaszczykowskim wygrała ze Śląskiem

Fot. PAP / Maciej Kulczyński

Piłkarze Borussi we Wrocławiu pojawili się dopiero koło godziny 15 i prosto z lotniska udali się na stadion. Już wcześniej było wiadomo, że w składzie wicemistrza Niemiec zabraknie mistrzów świata: Marco Reusa, Matsa Hummelsa i Romana Weidenfellera. Dopiero w drugiej połowie pojawił się Matthias Ginter, który był w złotej niemieckiej drużynie, a do Dortmundu został ściągnięty z SC Freiburga latem. Nie było też kontuzjowanych Nuri Sahina i Ilkaya Gudogana.

Pod dużym znakiem zapytania stał występ Błaszczykowskiego, który przez ostatnie miesiące leczył zerwane więzadła w kolanie i trener Juergen Klopp zapowiedział, że w stolicy Dolnego Śląska na boisku jeszcze się nie pojawi. Długo wydawało się, że tak będzie, ale w 89. minucie stanął przy linii bocznej i arbiter zasygnalizował jego wejście. Był to najgłośniejszy moment spotkania. Kiedy Błaszczykowski wbiegł na murawę ożywił się cały stadion, a 34 tysiące kibiców przywitało go gromkimi brawami.

Po spotkaniu trener Klopp przyznał: „Wejście Kuby to był gest dla polskich kibiców. Poza tym cieszę się, że nasze trzy bramki były autorstwa napastników. To pokazuje, że istnieje życie bez Lewandowskiego. Ale to już wiedzieliśmy wcześniej”.

Pojawienie się Błaszczykowskiego było wydarzeniem nie tylko dla polskich kibiców, ale także dla fanów Borussii. Oficjalna internetowa strona niemieckiego klubu sparing ze Śląskiem zatytułowała: „Kombinacje w ofensywie – powrót Kuby”.

Samo spotkanie nie przyniosło wielkich emocji. Wicemistrz Niemiec nawet bez kilku czołowych piłkarzy był zespołem zdecydowanie lepszym i cały czas dominował. Po niespełna 20 minutach było 2:0, a jednego z goli strzelił Ciro Immobile, który ma zastąpić w zespole z Dortmundu Lewandowskiego. W tym czasie swoją szansę miał też Śląsk, ale Flavio Paixao w idealnej sytuacji fatalnie przestrzelił.

O tym, że mecz jest tylko poważniejszym treningiem mógł także świadczyć fakt, że w obaj szkoleniowcy w trakcie spotkania wymienili niemal cały skład. Od pierwszej do ostatniej minuty zagrali jedynie Piotr Celeban i Mitchell Langerak. Poza tym widać było, że zawodnicy obu ekip starają się unikać ostrych starć i wejść wślizgiem.

Po ostatnim gwizdku piłkarze Kloppa szybko zbiegli do szatni i po kilkudziesięciu minutach odjechali autokarem na lotnisko.

„Dla nas to była lekcja nowoczesnego futbolu. Przede wszystkim przewyższali nas szybkością przechodzenia z obrony do ataku i organizacją gry. Przecież oni prawie w ogóle nie grali górą, tylko od nogi do nogi piłką po ziemi” – podsumował trener Śląska Tadeusz Pawłowski

PODCASTY I GALERIE