• Sport
  • 30 października, 2014 11:07

Bjoergen – bez lekarstwa na astmę nie byłabym najlepsza

Sześciokrotna mistrzyni olimpijska i dwunastokrotna świata w biegach narciarskich Norweżka Marit Bjoergen przyznała, że lekarstwa na astmę pomogły jej w uzyskaniu dobrych wyników. "Bez nich nie byłabym najlepsza na świecie" - mówi otwarcie.

PAP
Bjoergen – bez lekarstwa na astmę nie byłabym najlepsza

PAP/EPA / HENDRIK SCHMIDT

W wywiadzie na antenie kanału telewizji TV2 podkreśliła jednak: „stosuję dozwolone środki, które nie zwiększają wydolności i tylko pomagają mojemu ciału funkcjonować. Jeżeli chodzi o zarzucany mi doping, jestem zupełnie czysta”.

Wywiad przeprowadziła organizacja Antidoping Norge dla swojego magazynu „Ren Idrett” (Czysty Sport), we współpracy z TV2, podczas zgrupowania norweskich biegaczek w Val Senales w Alpach.

Bjoergen podkreśliła, że bardzo ją bolały zarzuty rywalek, szczególnie Justyny Kowalczyk, o stosowanie lekarstwa na astmę jako dopingu.

„To było bardzo przykre i bolesne. Dziwi mnie jej przerażająca wręcz niewiedza. Wielokrotne badania medyczne wykazały, że lek, który stosuję – Symbicort, nie posiada działania podwyższającego wydolność, jeżeli stosujący go nie jest chory. Posiadam pozwolenie od międzynarodowej federacji narciarskiej FIS, a wszystkie badania, które przeszłam, wskazały wyraźnie, że jestem uprawniona do jego stosowania”.

Bjoergen zwróciła również uwagę na opinie pojawiające się w prasie zagranicznej, m.in. polskiej: „Istnieją tacy, którzy uważają, że za moimi wynikami musi stać coś jeszcze, że cała Marit jest fizyczną niemożliwością. Niektórzy idą nawet dalej i wręcz sugerują, że stosuję doping od dzieciństwa, wskazując na budowę mojego ciała i muskulaturę”.

Norweżka podkreśliła kilkakrotnie, że jest „czysta”. „Zdaję sobie jednak sprawę, że tak długo, jak będę na szczycie, będą się cały czas pojawiać podejrzenia i nauczyłam się już z tym żyć” – podsumowała.

PODCASTY I GALERIE