• Sport
  • 11 stycznia, 2014 12:33

Barca z Atletico w meczu na szczycie Primera División

Dopiero w 19. kolejce zmierzą się ze sobą najlepsze obecnie ekipy hiszpańskiej ekstraklasy piłkarskiej. Dziś na Vicente Calderon drugie w tabeli Atletico Madryt podejmie prowadzącą Barcelonę. Obie drużyny mają po 49 punktów.

PAP
Barca z Atletico w meczu na szczycie Primera División

Fot. PAP

Atletico i Barcelona od początku sezonu idą „łeb w łeb”. Obie ekipy wygrały po 16 z 18 dotychczasowych spotkań i straciły punkty z rywalami ze średniej półki – „Duma Katalonii” zremisowała z Osasuną Pampeluna i przegrała z Athletic Bilbao, natomiast stołeczni podzielili się punktami z Villareal i ulegli Espanyolowi Barcelona.

Obie drużyny wygrały też z Realem Madryt, który traci do prowadzącej dwójki pięć punktów. Zwycięstwo to było szczególnie ważne dla Atletico, które pokonało lokalnego rywala w lidze po raz pierwszy w XXI wieku.

Stawką spotkania w stolicy jest prowadzenie w tabeli. Broniąca tytułu Barcelona sklasyfikowana jest na razie wyżej ze względu na lepszy bilans bramek (53-12, Atletico 47-11), ale w hiszpańskiej ekstraklasie w przypadku równej liczby punktów liczą się wyniki bezpośrednich spotkań. Pod koniec rozgrywek mogą się one okazać istotne, jeśli duet utrzyma tak dobrą formę.

Po raz ostatni Atletico przegrało w lidze na Vicente Calderon 12 maja 2012 roku z… Barceloną. Wówczas piłkarzem gospodarzy był jeszcze bramkostrzelny Kolumbijczyk Radamel Falcao, który latem przeniósł się do Monaco.

Pięć dni po tamtym wydarzeniu ekipa z Madrytu sięgnęła po Puchar Króla, pokonując po dogrywce Real 2:1 na Santiago Bernabeu.

Argentyński trener Diego Simeone znalazł zatem godnego następcę Falcao – Brazylijczyka Diego Costę, który cały czas ma nadzieję na reprezentowanie Hiszpanii w tegorocznym mundialu. Napastnik jest wiceliderem klasyfikacji strzelców – zdobył 19 goli, o jednego mniej niż prowadzący Portugalczyk Cristiano Ronaldo z Realu Madryt.

W tym zestawieniu większej roli nie odgrywa na razie gwiazdor Barcelony Lionel Messi (osiem trafień). Argentyńczyk powraca dopiero do gry po kontuzji, która wykluczyła go na dwa miesiące. W środowym meczu Pucharu Króla pokazał jednak, że jest już w pełni sił – gospodarze pokonali Getafe 4:0, a Messi, który pojawił się na boisku w 64. minucie, zdobył dwie bramki.

„Bardziej niż z tych goli cieszę się z tego, że już nic mi nie dolega i mogę grać bez żadnego bólu. Na treningach wszystko było w porządku, ale trening a mecz o stawkę to zupełnie co innego” – powiedział w wywiadzie dla klubowej telewizji.

Dodał, że po odpoczynku w ojczyźnie jest bardziej zmotywowany do dalszych występów. „Spędziłem sporo czasu z rodziną i przyjaciółmi, wypocząłem. Teraz jestem przygotowany na kolejny rok. Oczywiście śledziłem spotkania Barcelony i cieszy mnie, że chłopaki grają beze mnie tak fantastycznie. Nikt nie jest niezastąpiony” – stwierdził Messi.

Na razie nie wiadomo, czy wystąpi w sobotnim spotkaniu – trener Gerardo Martino podejmie decyzje po konsultacji ze sztabem medycznym.

Początek spotkania na szczycie, które przyćmiewa wszystkie inne mecze 19. kolejki, zaplanowano na godzinę 21. Dzień później o 20 Real zagra na wyjeździe z Espanyolem, a tę serię zakończy poniedziałkowe starcie dwóch drużyn walczących o miejsce w europejskich pucharach – szósty Villareal (31 pkt) podejmie piąty Real Sociedad San Sebastian (32).

PODCASTY I GALERIE