Ziemowit Szczerek: Litwini mają to gdzieś, a część Polaków ubija kapitał polityczny

W Polsce hasło Wileńszczyzna jest hasłem, natomiast nikt nie próbuje wyobrazić sobie tej Wileńszczyzny – powiedział gość dzisiejszego Salonu Politycznego Ziemowit Szczerek, polski pisarz, dziennikarz, podróżnik, miłośnik historii alternatywnej oraz laureat tegorocznego Paszportu Polityki w dziedzinie literatury.

zw.lt

Fot. Ewelina Mokrzecka

Zdaniem Szczerka, na Wileńszczyźnie podobnie jak w każdej polskiej społeczności jest mnóstwo ciekawych tematów oraz tyleż smrodku i marazmu. „Smrodek się wyraża w tym, że Polacy nie mogą się dogadać z Litwinami na tematy zasadnicze i to jest oczywiście zrozumiałe, bo Polacy mają swoje prawa, których należy bronić. Chodzi o to, że ta dyskusja została spreparowana w tak kretyński sposób, powstał taki klincz z którego ani jedna, ani druga strona nie chce się wycofać. Litwini mają to gdzieś, czasem podbija im to oglądalność serwisów informacyjnych, a część Polaków ubija na tym kapitał polityczny. Cała sprawa w gruncie rzeczy jest do obejścia i tak to się w końcu skończy” – skomentował wileńskie realia polski pisarz.

Dziennikarz uważa, że Polacy z Polski tak naprawdę nie znają Wileńszczyzny, a tylko powielają pewien sentymentalno-romantyczny obraz. „Czy w Polsce się wie o Litwie? W Polsce hasło Wileńszczyzna jest hasłem, natomiast nikt nie próbuje wyobrazić sobie tej Wileńszczyzny. Nawet jeżeli ludzie przyjeżdżają tutaj, to widzą tą romantyczną stronę – Ostrą Bramę, Cmentarz Bernardynów, Mickiewicza romantycznie wspartego i trzymającego się za podbródek. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Wilno, jako pewna żywa istota, jako pewna społeczność składająca się nie z wyimaginowanych duchów przodków nie istnieje. Te wszystkie problemy, z którymi spotyka się tutaj polska społeczność dla nich nie istnieją. Ten obraz jest wymyślony. To, co się tutaj dzieje, naprawdę nikogo nie interesuje” – wyjaśnił gość Salonu Polityczego.

Zdaniem dziennikarza, zaciekawienie polskich mediów Wileńszczyzną kończy się na hasłach, nikt nie wnika w istotę problemu. „Wileńszczyzna jest trochę alternatywną historią Polski, pokazującą, co by było, gdyby Polska została wcielona do ZSSR. Przechodziłyby podobne procesy, jakie przechodziły tutaj, z czego moi rodacy nie zdają sobie sprawy. Ta Litwa dla nich, to kraina Czesława Miłosza, natomiast to, co się dzieje tutaj naprawdę, to przerasta ich wyobrażenie i dlatego właśnie cały ten szum medialny wokół Wileńszczyzny kończy się wyłącznie na nagłówkach, na szumie medialnym. Nikomu się nie chce zajrzeć, co tam jest dalej, a podejrzewam, że bardzo wiele można by zmienić, gdyby komuś się chciało pogrzebać w tym wszystkim głębiej” – powiedział Szczerek.

W rozmowie pisarz podkreślił, że Polacy i polskość na Litwie, jest czymś bardzo ciekawym i inspirującym. „Na Wileńszczyźnie fascynuje mnie istnienie odruchu Polski poza Polską. Polacy z Rzeczpospolitej są tak zafiksowani na tym, że to Rzeczpospolita określa polskość, że wątpię, żeby byli sobie w stanie wyobrazić istnienie równoległej tożsamości polskiej, która kształciła się w oderwaniu do Polski już bardzo dawno. Ta polskość wyrasta mimo wszystko tutaj już parę pokoleń, jest innego rodzaju, ponieważ Polacy socjalizują się tutaj w zupełnie innej rzeczywistości politycznej, społecznej. Fascynuje mnie przyglądanie się tej paralelnej Polsce. Też język, którym się posługują wilnianie na co dzień, te procesy, które na niego wpłynęły jest bardzo ciekawe” – wyjaśnił Szczerek.

Obecnie dziennikarz przymierza się do napisania artykułu o Litwie. „Artykuł będzie o tym, że jesteście zakleszczeni w bezsensownym, mającym oczywiście podstawy, sporze, który nabrał takich kształtów, że trzeba przeredagować całą narrację. Trzeba rozbić ten monolit reprezentacji politycznej, cały ten spór jest moderowany przez jedną polską opcję, bo nie ma miejsca dla drugiej, a warto by było to trochę przewietrzyć. Macie konserwatywno-narodową partię, która nie spuszcza z tonu, tupie nóżkami i nie robi ani kroku, więc w ten sposób się nie dogadacie. Jestem optymistą, sprawę się załatwi, tyle że ludzie będą obchodzili dokoła ten kamień, który leży im pod nogami. Za chwilę się okaże, że ta opcja polityczna nie ma wyborców” – poinformował Szczerek.

Książka Ziemowita Szczerka „Przyjdzie Mordor i nas zje” opowiada o Ukrainie, dlatego podczas rozmowy został poruszony temat ukraiński. Pisarz podkreślił, że jest całkowicie po stronie Majdanu, ale należy też próbować zrozumieć Rosjan na Krymie, którzy faktycznie chcą mieszkać w Rosji. „Co do Ukrainy – Putin nie myśli racjonalnie, czyli nie w taki sposób, jak myśli Europa Zachodnia” – zaznaczył Szczerek.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej