Skvernelis: W walce z dezinformacją należy rozmawiać z mieszkańcami

"W walce z dezinformacją należy rozmawiać z mieszkańcami. Jeżeli jako minister zaczynasz obwiniać wszystkie osoby w Dziewieniszkach o kontrabandę i posiadanie wcześniejszych wyroków sądowych, to nic dziwnego, że ta dezinformacja się szerzy. Zamiast oddzielnych ludzi, w danym wypadku pięknie nad tym się sprawuje sama minister. Oczywiście, że ludzie się boją i ten strach nie jest bezpodstawny. Ludziom należy wyjaśniać swoje decyzje, a nie obwiniać o dziwne rzeczy, jeżeli im się nie podoba dana decyzja" - powiedział Saulius Skvernelis, lider opozycji ze Związku Chłopów i Zielonych, były premier, były generalny komisarz policji, który był gościem "Salonu politycznego".

zw.lt
Skvernelis: W walce z dezinformacją należy rozmawiać z mieszkańcami

Fot. Joanna Bożerodska

Polityk pożartował, że czasami rzeczywiście myśli o tym, iż dobrze, że właśnie teraz nie jest premierem. „Z jednej strony, cieszę się, że nie mam takich kłopotów. Z innej strony, gdybym jednak pełnił to stanowisko, być może, nie mielibyśmy tyle problemów” – twierdzi Skvernelis.

Na miejscu obecnego rządu zupełnie były premier inaczej układałby gabinet ministrów. „Odpowiednie pozycje zajęłyby osoby rzeczywiście kompetentne oraz odpowiedzialne. Staralibyśmy się walczyć z kryzysami, dopóki one się nie pogłębiły. Oczywiście, pandemia nie zniknęła, ale również w walce z nią widzieliśmy wiele chaosu, napięć związanych z kwarantanną czy wsparciem dla biznesu. Głównym błędem było to, iż nie było dopasowanej kampanii szczepień. Teraźniejsza przypomina biczowanie. Jeżeli jest możliwość uniknięcia kryzysu, trzeba się starać go uniknąć. Gdyby to było niemożliwe, trzeba z nim walczyć, iść do ludzi i tłumaczyć swoje pozycje, nie zmieniać ich” – uważa lider opozycji.

Litwa nie potrzebuje wprowadzenia sytuacji ekstremalnej w związku z migrantami, sądzi gość programu. „Stan wyjątkowy może być, ale wyłącznie w regionach znajdujących się obok granicy. Ludzie, którzy czytają akty prawne, rozumieją, że ograniczyć mieszkańców w pewnym sensie może wyłącznie sytuacja wyjątkowa. Jej warunki ustala Sejm. Nie musi on ograniczać zebrań mieszkańców” – uważa.

Zatrzymanie fali protestów również jest możliwe. „Dialog prowadzony wyłącznie w gabinetach staje się dialogiem, prowadzonym tylko na ulicach. Część osób będzie protestowała dosłownie przeciwko wszystkiemu, ale miejmy nadzieję, że nie przerośnie to do protestów, jakie się odbyły w dzień sesji nadzwyczajnej. Sami popieramy decyzje, które uważamy za potrzebne, ale nie sądzimy, że wszystko należy wbijać przemocowo” – tłumaczy przedstawiciel „chłopów”.

Potwierdził jednak, że rzeczywiście, są prowadzone dyskusje na temat przyszłości w Związku Chłopów i Zielonych. Jednak nie są one tak bardzo aktualne dla mieszkańców. „Nie ma to wpływu na decyzje rządzących. Nie mogę teraz odpowiedzieć, czy pozostanę w partii. Teraz mówimy o tym, że musimy umacniać opozycję, która będzie konstruktywnie oponowała i nie pozwoli rządzącym zapomnieć o tym, że inne siły polityczne również egzystują. Nie będzie więc tworzenia nowego bloku politycznego. Rozumiemy, iż nasza frakcja stała się inna, a poglądy zaczęły się różnić. Na przykład, prezydent nie jest moją kobietą czy dziewczyną, abym musiał ją kochać. Szanuję go, popieram ważne inicjatywy, ale nie muszę się zgadzać ze wszystkim, co robi” – podsumował gość „Salonu politycznego”.

„Salon Polityczny” – audycja publicystyczna, nadawana w Radiu Znad Wilii – 103.8 FM od poniedziałku do piątku o godz. 8.15. Redaktorka Renata Widtmann omawia z zaproszonymi do studia gośćmi tematy z zakresu życia politycznego, gospodarczego i społecznego na Litwie, w Polsce i na świecie.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej