Radzevičius: Chcemy, aby na Litwie dziennikarze nie bali się mówić o problemach

"Bohaterowie materiałów dziennikarskich, tak zwani "źli", którzy są krytykowani, mają dzisiaj niemało możliwości złożyć na reporterów pozew do sądu. W Stanach Zjednoczonych oraz Europie takie zjawisko jest nazywane pozwem strategicznym. Jego celem jest zniszczenie kariery dziennikarza. Mamy więc nadzieję, że w nabliższym czasie powstaną poprawki prawne, zapewniające sądom możliwość ocenić, czy pozew nie jest sposobem na walkę z mediami i w razie potrzeby odrzucić takie podanie" - powiedział Dainius Radzevičius, prezes Związku Dziennikarzy na Litwie, który był gościem "Salonu politycznego".

zw.lt
Radzevičius: Chcemy, aby na Litwie dziennikarze nie bali się mówić o problemach

Fot. BNS/ Josvydas Elinskas

„Na pewno nie planujemy bronić kłamstw, walczymy o to, aby ich nie było. Chcemy jednak, aby dziennikarze nie czuli się niewinnie karani. Wiemy, że procesy sądowe kosztują bardzo dużo, zajmują niemało czasu. Jeżeli jesteś niewinny, może tak się stać, że będziesz miał wiele wydatków. Jedna z propozycji, która zostanie opublikowana w listopadzie, dotyczy pomocy prawnej dla osób, które publicznie mówią o problemach i krytykują wpływowe osoby. Może powstać możliwość kompensacji części wydatków na procesy prawne” – zapewnia Radzevičius.

Według prezesa związku, małe redakcje często uważają, że rozpocząć dziennikarskie śledztwo jest bardzo drogo. Jednak jeszcze drożej może kosztować krytyka, która zostanie opublikowana. „Doświadczenie europejskich kolegów pokazuje, że w UE dziennikarze często cierpią również fizycznie. To sprawia, że nieduże media nie zabierają się za tematy, za które czeka sąd i zniszczenie reputacji” – tłumaczy gość audycji.

„Część osób szczerze się spodziewa, że dziennikarze będą się brali za najtrudniejsze tematy. Nie jest to jednak tak łatwe. Bogate wpływowe osoby mają do dyspozycji grono konsultantów prawnych, którzy przeszkadzają dziennikarzom w pracy. Jasne, opinia publiczna chciałaby, aby dziennikarze staliby się bardziej odważni. Potrzebują jednak pomocy. Redakcjom jest trudno, ponieważ są zależne od zamówień reklamowych. Brakuje samego wsparcia od czytelników. Teraz wygląda to tak, że redakcje po prostu starają się zapewnić potrzeby osób kupujących reklamę. Niestety, każdego roku coraz więcej pieniędzy jest na nią wydawanych. Sumy pieniężne stanowią dziesiątki milionów euro. Pieniądze wydawane na reklamy w mediach społecznościowych wybiedniają redakcje” – kontynuuje.

Jak twierdzi Radzevičius, większość dziennikarzy może wybrać, komu mogą służyć. „Wolność mediów na Litwie na pewno egzystuje. Trudny wybór zależy od redakcji i osób, do których one należą. Jeżeli widownia jest najważniejsza, to i publikowane informacje sprawiają, że jesteś ważnym. Jednak pojawia się pokusa usługiwać reklamodawcom czy władzy” – dodaje prezes.

Radzevičius sądzi, że rząd również wydaje niemało pieniędzy na reklamę. „W większości wypadków są to spoty reklamowe. Jednak czasami obok zwykłej reklamy pojawia się otwarta propaganda. W przypadku apelu dotyczączego szczepień widzieliśmy, że częściej spoty były bardziej podobne na propagandę, a nie na apel” – podkreśla gość „Salonu politycznego”.

„Salon Polityczny” – audycja publicystyczna, nadawana w Radiu Znad Wilii – 103.8 FM od poniedziałku do piątku o godz. 8.15. Redaktorka Renata Widtmann omawia z zaproszonymi do studia gośćmi tematy z zakresu życia politycznego, gospodarczego i społecznego na Litwie, w Polsce i na świecie.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej