Račius: Misja amerykańska w Afganistanie już od początku była skazana na klęskę

"Chyba jest rzeczą oczywistą, że wcześniejsze władze Afganistanu poniosły całkowitą klęskę. Teraz władza będzie w rękach nowej koalicji. Należy zwrócić uwagę, że do Talibów należą bardzo różne grupy społeczne. To, jak będą współdziałały między sobą, będzie miało wpływ na stabilność w Kabule i w całym kraju. Wiadomo już, że nowa władza będzie dość konserwatywna, możemy więc sobie wyobrazić, że system, jaki działał do 2001 r., znowu powróci" - powiedział Egdūnas Račius, politolog, profesor Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie, arabista, islamista, który był gościem "Salonu politycznego".

zw.lt
Račius: Misja amerykańska w Afganistanie już od początku była skazana na klęskę

Fot. BNS/Julius Kalinskas

Politolog stwierdził w programie, że na razie jest trudno prognozować przyszłość kobiet. „Nowe władze obiecają więcej swobód, niż do 2001 r. Jednak nie wiemy, czy na pewno tak będzie. Czekamy na podjęcie odpowiednich decyzji. Mówiąc o przyszłości dzieci, powstają pytania co do systemu oświatowego. Nie zostało jeszcze ustalone, czy dotychczasowy system będzie całkowicie odrzucony. Wiarygodność, że będzie dominowała oświata religijna, jest bardzo duża” – uważa Račius.

Według niego, oddzielne kraje na pewno uznają talibański Afganistan, de jure to już zrobił Pakistan, a Chiny z Rosją również kokietują z reżimem – nie ewakuują pracowników swoich ambasad, organizują spotkania z przedstawicielami nowych władz. „Możemy więc przypuszczać, że dane kraje już wkrótce oficjalnie uznają nowe władze. Oczywiste, że kraje Unii Europejskiej i NATO tego reżimu nie uznają” – twierdzi gość programu.

„Sądzę, iż było rzeczą oczywistą, że już praktycznie od 5 lat kraj nie jest kontrolowany ani przez miejscowe władze, ani przez oddziały okupacyjne. To, że większość prowincji była kontrolowana przez powstańców, było oczywiste. Pytanie polegało na tym, że powstańcom będzie trudno wkroczyć do dużych miast. Widzieliśmy jednak, że zostały one zajęte w dość łatwy sposób. To tylko potwierdza opinię, że mieszkańcy Afganistanu nie popierali polityki dotychczasowego prezydenta kraju” – tłumaczy profesor.

Politolog uważa, że Amerykanie na decyzję o opuszczeniu Afganistanu czekali zbyt długo. „Z niewiadomych przyczyn Barack Obama nie odważył się tego zrobić, a pewnie wtedy należało tym się zająć. Donald Trump z kolei spróbował to zrobić w sposób cywilizowany, umawiając się z powstańcami. Jednak już wtedy taka decyzja okazała się zbyt spóźniona. Władze Stanów Zjednoczonych wyobrażały się, że Afgańczycy między sobą się skomunikują, ale tak się nie stało. Możemy więc mówić, że Amerykanie nie zachowali ładnej twarzy w tej grze” – stwierdził naukowiec.

Tymczasem jest prawdopodobne, że Kreml gra bardzo pragmatycznie w stosunku do Afganistanu. „Już od pewnego czasu było jasne, że obie strony się umówiły nie szkodzić jedna drugiej. Tym bardziej, że mają niemało wspólnych interesów – zapotrzebowanie posiadanie drogi tranzytowej, gazowej. Rosja mogłaby na tym wygrać, gdyby kontynuowała tę współpracę. Trudno jest teraz powiedzieć, czy tak rzeczywiście się stanie. Podobnie myślą również Chiny” – uważa arabista.

Według Račiusa, w zasadzie, amerykańska misja w Afganistanie była skazana na porażkę już od początku. Częściowo to przyznał również prezydent Joe Biden. „To było fiasko w aspektach infrastrukturalnym oraz koalicyjnym. Talibowie teraz posiadają infrastrukturę, która została w całości zbudowana. Nie wkroczyli więc do ruin, a na odwrót” – podsumował gość „Salonu politycznego”.

„Salon Polityczny” – audycja publicystyczna, nadawana w Radiu Znad Wilii – 103.8 FM od poniedziałku do piątku o godz. 8.15. Redaktorka Renata Widtmann omawia z zaproszonymi do studia gośćmi tematy z zakresu życia politycznego, gospodarczego i społecznego na Litwie, w Polsce i na świecie.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej