Račius: Jakieś 5 lat temu było jasne, że terytorium Afganistanu nie kontroluje ani władza centralna ani siły interwencyjne

Gościem Salonu politycznego radia Znad Wilii był Edgūnas Račius, politolog, profesor Uniwersytetu w Kownie, arabista, islamista

zw.lt
Račius: Jakieś 5 lat temu było jasne, że terytorium Afganistanu nie kontroluje ani władza centralna ani siły interwencyjne

Edgūnas Račius. Fot. VDU.lt

„Wyraźnie widać, że była władza upadła i tworzy się nowa koalicja, mówię o koalicji, gdyż powszechnie mówi się o Talibach, ale oni składają się z różnych grup i właśnie te grupy muszą się dogadać jak podzielić się władzą w samym Kabulu i na prowincji. I od tego porozumienia zależy jak sytuacja będzie stabilna.

Mówiąc o nowym ładzie nie należy zapominać, że są to ludzie bardzo konserwatywni, więc należy się spodziewać, że powróci ustrój, który funkcjonował do 2001 r.

Trudno oczywiście spekulować na ile będzie to powtórzenie tego ustroju, gdyż póki co deklarują, że kobiety będą miały więcej swobód niż jak to było do roku 2001. Czekamy na pierwsze decyzje w tej sprawie. Wtedy będzie można coś więcej skomentować.

A jeśli chodzi o sytuację dzieci i młodzieży, to też ta sprawa jest niewiadomą. Nie wiemy, czy stworzony w ostatnich 20 latach system oświaty pozostanie czy zostanie zlikwidowany. Chodzi o to, czy będą znów dominować szkoły religijne i czy tylko chłopcy będą mogli się uczyć.

To, że nauczanie religijne zostanie wzmocnione, nie ma wątpliwości, pozostaje pytanie czy kosztem oświaty świeckiej.

Gość analizował także, które państwa uznają nowe władze a które będą zwlekały z tym. Według niego Pakistan najpewniej jako pierwszy uzna nowe władze de iure. Rosja i Chiny póki co kokietują Talibów, nie ewakuują swoich ambasad, spotykają się z ich przedstawicielami. E. Račius uważa, że i cały szereg krajów muzułmańskich uzna nowe władze afgańskie. Jeśli chodzi o kraje UE czy NATO to nie należy się spodziewać, że od razu uznają nowych gospodarzy Kabulu. A co będzie w przyszłości? Czas pokaże.

Gość Salonu uważa też, że już kilka lat temu można było przewidzieć, że wszystko się zakończy tak, jak się zakończyło.

Według niego już jakieś 5 lat temu było jasne, że terytorium Afganistanu nie kontroluje ani władza centralna ani siły interwencyjne. Wiele prowincji kontrolowali powstańcy. Podstawową kwestią było tylko to, czy uda im się zająć duże miasta. Gość dodał, że jak widać udało im się i to szybko.

„Wszystko to pokazuje, że prezydent nie miał żadnego poparcia ludności, nie tylko na prowincji ale także i w miastach. Zachowanie wojska wyraźnie pokazało, że nie ma woli walczyć za władzę, której się nie ufa. I najwyraźniej, kiedy prezydent porozumiał się z powstańcami i ci pozwolili mu na wyjazd z kraju, to dowódca wojska wydał rozkaz, aby nie walczyć.

Przypomina to trochę sytuację na Litwie na początku wojny, gdy prezydent Smetona uciekł i wojsko litewskie zupełnie nie stawiło oporu wojskom sowieckim” – stwierdził E. Račius.

Znawca regionu uznał także, że Amerykanie zbyt długo czekali w wycofaniem się z tego kraju.

„Wydawało im się, że z tego jajka coś się wykluje a ono wyziębło i nie było żadnych szans na nic sensownego. A oni czekali, czekali. Już Barack Obama powinien to zrobić. Donald Trump próbował coś zrobić i wydaje się, że chciał to zrobić w sposób cywilizowany. To znaczy rozmawiał z Talibami, sporządził grafik wycofywania wojsk. Ale Talibowie już wtedy byli bardzo silni, rządzili w wielu prowincjach. Cała ta akcja to próba zachowania twarzy przez Amerykę.

Trzeba jednak stwierdzić, że administracji amerykańskiej nie udało się zachować twarzy. Teraz należy tylko wierzyć w to, że nowi gospodarze Kabulu pozwolą bez problemów ewakuować się z Afganistanu. Chodzi o to, aby nie doszło do jakiś starć między żołnierzami amerykańskimi, nawet nie z Talibami, ale z jakimiś grupami przestępczymi. Jeśli do tego dojdzie to chyba prezydent USA nie ma co myśleć o II kadencji” – mówił na antenie radia Znad Wilii E. Račius.

Rozmówca prowadzącej program Renaty Widtmann krótko przeanalizował także pozycję Rosji i Chin wobec sytuacji w Afganistanie.

„Widać wyraźnie, że Kreml do całej sprawy podchodzi pragmatycznie i szuka porozumienia z Talibami. Już wcześniej były rożne spotkania, zarówno na Kremlu jak i w innych krajach. Można podejrzewać, że istnieje jakieś porozumienie o tym, aby sobie nawzajem nie szkodzić.

Chodzi m. in. o to, że Rosja może mieć także interesy ekonomiczne, jak np. gazociąg do Indii. Można więc się zastanawiać, czy Rosja nie będzie zwyciężczynią w tej sytuacji

Podobnie i Chiny. Takich interesów jak Rosja Chińczycy nie mają, ale mogą być zainteresowani stabilnością tego regionu i aby Amerykanie byli jak najdalej od ich kraju.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej