Andriukaitis: Nie popieram Paszportu Możliwości jako oddzielnego projektu

"Sam osobiście nie popieram pomysłu Paszportu Możliwości. Uważam, że rząd musiał się dostosować do konwencji międzynarodowej z 2005 r., która ustala certyfikaty wakcynacji i profilaktyki. Taki dokument mógłby zostać położony na stół i każdy obywatel mógłby go mieć. Sam z niego korzystam jeżdżąc po świecie. Nie mogłem przyjechać do Liberii, Sierra Leone czy Gwinei, gdzie trwała epidemia eboli, bez szczepionki. To był 2014 r. Skoro z takiego certyfikatu korzystam na całym świecie, dlaczego nie mogę go pokazać na Litwie?" - powiedział Vytenis Andriukaitis, były komisarz Unii Europejskiej ds. zdrowia i żywności, specjalny wysłannik Światowej Organizacji Zdrowia na region europejski, Sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy, były minister zdrowia, który był gościem "Salonu politycznego".

zw.lt

„Z kolei, czym jest Paszport Możliwości? To głupia nazwa, jakby jedni mieli jakąś możliwość, a inni nie. Sam bym go nazwał certyfikatem o szczepionce. Tak naprawdę, należyło po prostu poinformować, iż mieszkańcy mogą otrzymać dokument, w którym znajdują się informacje na temat otrzymania szczepionki, oraz badań profilaktycznych – na obecność koronawirusa czy antygenów” – sądzi Andriukaitis.

Jak tłumaczy były eurokomisarz, pomysł korzystania z QR kodu pojawił się w Korei Południowej. Później stał się popularny w Singapurze, Japonii, Kanadzie i innych krajach. „W zasadzie to jest to samo, co Paszport Możliwości. Jednak nasz rząd wymyślił na to dziwną nazwę. Należało jednak o tym myśleć w ubiegłym roku, na początku drugiej fali pandemii. Taki certyfikat mógł wydać jeszcze rząd Skvernelisa. W taki sposób zarządzanie pandemią jeszcze do szczepień byłoby lżejsze. Szkoda, że 27 krajów Unii Europejskiej nie odnalazło jednolitej strategii w zarządzaniu pandemią” – oznajmił były minster zdrowia.

Andriukaitis sądzi, że część szczepionek, która ma chronić od groźnych chorób, ma być obowiązkowa. „Koronawirus należy do chorób niebezpiecznych. Dla całego społeczeństwa szczepionka na koronawirusa nie musi być obowiązkowa. Muszą się zaszczepić osoby o określonych zawodach, czyli lekarze, policjanci, kasjerzy, konduktorzy, kierowcy, nauczyciele, kucharze i inni” – uznał były szef resortu zdrowia.

„W wypadku grypy ludzie praktycznie się nie szczepią. Gdy nadchodzi epidemia grypy, tracimy nie tylko życia ludzkie czy dni robocze. Marnujemy też pieniądze z fundacji zdrowotnych, tracimy duże kwoty pieniężne. Wszyscy są bardzo zaniepokojeni z powodu takich chorób, jak gruźlica, ale wcale nie zwracają uwagi na grypę. Tak się stało z powodu reputacji gruźlicy jako „choroby-zabójcy”, grypa tak nie była nazywana. Wszyscy pamiętają, jak wiele młodych osób zmarło z powodu gruźlicy. Ciągiem tego są problemy ze szczepieniami. Nie ma odpowiedniej komunikacji” – uważa polityk.

„Społeczeństwo musi odpowiedzieć na pytania: czym jest strach? Czym jest podświadomy strach? Dlaczego część osób poddaje się temu? Musimy oświecać ludzi. Nie poddawajmy się” – podsumował gość programu.

„Salon Polityczny” – audycja publicystyczna, nadawana w Radiu Znad Wilii – 103.8 FM od poniedziałku do piątku o godz. 8.15. Redaktorka Renata Widtmann omawia z zaproszonymi do studia gośćmi tematy z zakresu życia politycznego, gospodarczego i społecznego na Litwie, w Polsce i na świecie.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej