Rozmaitości
Brygita Łapszewicz Kurier Wileński

Zawiła rachuba czasu. Kiedy zaczyna się nowy rok?

Nowy rok, który wkrótce przywitamy, nie zawsze rozpoczynał się 1 stycznia. To data umowna, stosowana przez użytkowników kalendarza gregoriańskiego. Na całym świecie, w zależności od stosowanego kalendarza i wyznawanej religii, święto Nowego Roku może być obchodzone… przez cały rok.

Przed kilku laty jeden z pakistańskich serwisów informacyjnych opublikował wiadomość, która – gdyby okazała się prawdziwa – mogłaby ucieszyć litewską społeczność. Portal TheNews.com.pk cytował wyniki badań, według których Wielkie Księstwo Litewskie w 1362 r. pierwsze w świecie ustaliło dzień 1 stycznia jako początek nowego roku.

– Wiadomo, że lubimy doszukiwać się litewskiego pochodzenia wśród gwiazd i postaci historycznych czy też litewskich akcentów w ważnych dla całego świata wydarzeniach. Ambicje to sprawa normalna, ale w tym wypadku nawet my musimy przyznać, że niemożliwe jest, by 1 stycznia jako pierwszy dzień nowego roku ustalono w Wielkim Księstwie Litewskim za czasów Olgierda. Nie zgodziłby się z tym Gajusz Juliusz Cezar, którego poleceniem w 45 r. p.n.e. został wprowadzony kalendarz słoneczny, zwany też juliańskim – zaznacza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim Magazynem” etnolog doc. dr Arūnas Vaicekauskas z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie.

Kilka miesięcy ukradzione Bogu

Jak mówi naukowiec, początek roku w kalendarzu juliańskim został wyznaczony na 1 stycznia. Ta data pasowała najbardziej, gdyż wówczas w Rzymie było obchodzone święto Janusa, boga wszelkich początków, opiekuna drzwi i bram. To od jego imienia powstała nazwa pierwszego miesiąca kalendarzowego w językach romańskich – January. Wcześniej nowy rok w Rzymie rozpoczynał się 1 marca, a miesiące były nazywane zgodnie z rzymską numeracją. Dlatego też w językach romańskich do dziś są stosowane nazwy września, października, listopada i grudnia, wywodzące się odpowiednio od liczb septem (7), octo (8), novem (9) i decem (10).

– Juliański kalendarz nie był jednak zbyt dokładny i rozjeżdżał się z cyklem słonecznym w tempie jednego dnia na 128 lat. Potrzebne były korekty, których w końcu XVI w. dokonał papież Grzegorz XIII. Na jego cześć zmodyfikowany kalendarz nazwano gregoriańskim. Ale wracając do tematu kalendarzowych pionierów, warto zaznaczyć, że Rzeczpospolita Obojga Narodów rzeczywiście była jednym z pierwszych państw, które zaakceptowały kalendarz gregoriański i nowy rok zaczynały 1 stycznia. Tymczasem pozostało sporo państw, zwłaszcza protestanckich, które jeszcze przez ponad sto lat sprzeciwiały się nowemu kalendarzowi – opowiada dr Vaicekauskas.

Jak zaznacza badacz z kowieńskiej wszechnicy, w Niemczech do połowy XVI w. Nowy Rok był ściśle związany z Bożym Narodzeniem, toteż zmiana roku następowała 25 grudnia. Z kolei w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii aż do 1752 r. za początek nowego roku uznawano 26 marca. Jednak gdy parlament postanowił go przenieść na 1 stycznia, wybuchło ogromne niezadowolenie duchowieństwa, które oburzało się, twierdząc, że „te kilka miesięcy zostało ukradzione Bogu”. W niektórych państwach wcześniej datą graniczną był też 1 kwietnia. Prawdopodobnie po przeniesieniu daty rozpoczęcia nowego roku na 1 stycznia dawny Nowy Rok stał się dniem żartów, dziś znanym jako prima aprilis.

– Tak czy inaczej do połowy XVIII w. nowe zasady były już przyjęte prawie w całej chrześcijańskiej Europie. Co prawda Wielkie Księstwo Litewskie po rozbiorach Rzeczypospolitej Obojga Narodów weszło w skład Imperium Rosyjskiego, więc musiało wrócić do obowiązującego tam kalendarza juliańskiego. Z kalendarza gregoriańskiego na Litwie zaczęto powszechnie korzystać dopiero w 1915 r. – zauważa Vaicekauskas.

Lewiatan uwięziony w lochach Watykanu

Jak wskazuje nasz rozmówca, ciekawa jest historia tego, dlaczego w świecie chrześcijańskim wigilia Nowego Roku nosi nazwę nocy sylwestrowej. Wiąże się ona z dwoma papieżami, mitem o potworze, grecką wróżką oraz lękiem ludności przed wejściem w nowe tysiąclecie.

– Wszyscy pamiętamy obawy i zamieszanie, jakie panowały w społeczeństwie przed nastąpieniem 2000 r. (choć nie oznaczało to jeszcze początku nowego tysiąclecia!). Sporo ludzi mimo postępu naukowego nadal wierzyło w jakieś zabobony i spodziewało się wówczas końca świata czy przynajmniej jakichś kataklizmów. Proszę więc sobie wyobrazić, z jakim przerażeniem średniowieczna przesądna ludność czekała na rok 1000! Ludzie bali się spełnienia proroctwa greckiej wieszczki Sybilli, która przepowiedziała, że wraz z nastąpieniem nowego tysiąclecia nadejdzie koniec świata – opowiada nam Arūnas Vaicekauskas.

Miało to się dokonać za sprawą potwornego smoka Lewiatana, niszczącego wszystko na swojej drodze. Ludzie wierzyli w legendę, że na początku IV w. papież Sylwester I miał uwięzić tego potwora w lochach pod Watykanem. W końcu IX w. głową Kościoła był zaś Sylwester II.

– Ludzie byli wówczas przekonani, że jeden Sylwester bestię uwięził, a drugi wkrótce ją uwolni. Toteż przez cały 999 r., mówiąc krótko, ludzie żyli w napięciu. A w ostatnią noc roku wszyscy czekali na koniec świata. Jednak po północy żaden niosący zagładę Lewiatan się nie pojawił… Ludzie podobno mieli wpaść w euforię, wybiegli na ulice, śpiewali, tańczyli i hałasowali, świętując swoje ocalenie. Dlatego w chrześcijańskim świecie miał się pojawić zwyczaj hucznego świętowania nocy z 31 grudnia na 1 stycznia – opowiada etnolog.

Mówi się także, że właśnie tej nocy ówczesny papież Sylwester II po raz pierwszy udzielił wiernym błogosławieństwa „Urbi et Orbi” – miastu i światu. Stało się to ważną katolicką tradycją, która funkcjonuje do dzisiaj. 31 grudnia zaś – ze względu na fakt, że właśnie w tym dniu w 335 r. zmarł Sylwester I – ustanowiono dniem św. Sylwestra. Co ciekawe, św. Sylwester, który miał uwięzić Lewiatana, został też patronem zwierząt domowych.

Nie wstawać od stołu przez cały rok

Dziś świat oficjalnie korzysta z kalendarza gregoriańskiego i rozpoczyna nowy rok 1 stycznia. Tymczasem, w zależności od używanego w danym regionie kalendarza i wyznawanej religii, Nowy Rok można świętować… przez cały rok.

Zacząć można już 8 stycznia – solidaryzując się z mieszkańcami Kraju Kwitnącej Wiśni. Kalendarz gregoriański w Japonii obowiązuje od 1873 r. Ciekawe, że w odróżnieniu od krajów zachodnich w Japonii nowy rok tradycyjnie jest witany nie o północy, ale przy wschodzie słońca 1 stycznia. Japończycy wierzą bowiem, że pierwszy wschód słońca jest magiczny i przynosi szczęście i zapowiedź sukcesu przez cały rok.

Japonia oprócz zachodniego sposobu liczenia czasu stosuje w oficjalnych dokumentach także własny system odmierzania historii erami: obejmujący władzę cesarze sami wybierają jej nazwę, a lata liczy się od koronacji monarchy do jego śmierci. Zgodnie z tym systemem 8 stycznia 1989 r. w Japonii rozpoczęła się era Heisei (co oznacza „pokój wszędzie”) zapoczątkowana wstąpieniem na tron cesarza Akihito. 8 stycznia 2019 r. zacznie się więc 31. rok ery Heisei. Warto zwrócić uwagę, że era ta dobiegnie końca już w przyszłym roku, ponieważ w kwietniu cesarz Akihito ma abdykować.

Następnie, prawie nie odchodząc od stołu, w nocy z 13 na 14 stycznia można już zacząć witać Nowy Rok według kalendarza juliańskiego. Ta tradycja, zwana małankami, pozostaje popularna w Rosji, na Ukrainie i innych państwach z dominującym prawosławiem. Chyba najbardziej znany na świecie alternatywny Nowy Rok to ten chiński, który za każdym razem ma inną datę. Kalendarz chiński, w odróżnieniu od wszystkich innych, nie liczy lat w jednym ciągu, ale w sześcioletnich cyklach, każdy rok (liczący od 353 do 385 dni) ma też swoją nazwę. Nazwy te stanowią kombinację dwunastu zwierząt i pięciu żywiołów w wariancie yin lub yang.(…)

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!