Rozmaitości
Małgorzata Aleksandrowicz

Wileński model: Szczycę się tym, że jestem Polakiem

„Jestem studentem i modelem z Mejszagoły” – mówi Daniel Liminowicz, który od dwóch lat rozkręca swoją karierę w branży modelingu.

Jak zaczęła się twoja przygoda z modelingiem? Wiem, że kiedyś twoja mama próbowała swoich sił w tej sferze, być może miała jeszcze jakieś chody w branży?

Mama nie miała żadnych chodów. W mejszagolskim Domu Kultury zorganizowany został casting. Postanowiłem na niego pójść. Spóźniłem się, ale w ostatniej chwili udało mi się złapać agenta. Okazało się, że byłem jedyną osobą, która przyszła na casting. Zrobiono mi zdjęcie i poinformowano, że dostanę odpowiedź za dwa dni. Jednak za dwa dni, zamiast odpowiedzi, dostałem kontrakt do podpisania. W taki sposób od dwóch lat współpracuję z agencją Major Amber Models.

Dwa lata, to spory okres czasu dla tak młodej osoby, jak ty. Czy dużo podróżowałeś w tym okresie?

Tylko raz byłem za granicą – w ubiegłym roku trzy miesiące spędziłem w Szanghaju.

Jak wyglądała twoja praca w Chinach?

Na początku idzie się na castingi. Jeśli spodobasz się klientowi, to proponuje ci pracę – fotosesja do katalogu, czasopisma, wybieg. Generalnie sporo pracowałem, w Chinach wszyscy zazwyczaj pracują bardzo dużo. Chodzenie po castingach zaczyna się od 8 rano i trwa do późnych godzin wieczornych. Jeśli dostajesz pracę na następny dzień, np. przy tworzeniu katalogu, to zajmuje ona kilkanaście godzin.

Czy pracowałeś z kimś znanym? Chodzi mi zarówno o litewskich, jak i światowych projektantów.

Jeżeli chodzi o światowych, to w Szanghaju pracowałem z Carven. Poza tym z firmą Converse, miałem fotosesję do katalogu z ich produktami. Na Litwie współpracowałem z magazynami Laima i Panelė. Także z fotografem Gediminasem Žilinskasem, stylistą Mantasem Petruškevičiusem.

W najbliższym czasie na Litwie odbędzie się Mados infekcija i wówczas zaczną się castingi. Wcześniej brałem udział w tym modowym festiwalu. Mam nadzieję, że uda się jeszcze raz.

Bardziej wolisz fotosesje czy wyjścia na wybieg?

Zdecydowanie wybiegi. Zajmują mniej czasu, ale ważne jest też uczucie, jakie temu towarzyszy. Na początku bardzo się denerwujesz, a potem wszystko mija.

Co sądzisz o litewskim rynku modelingu? Jak go oceniasz?

Rynek nie jest duży. Mamy kilka magazynów mody i kilka czasopism. Jest również około dziesięciu bardziej znanych projektantów, którzy ciągle pracują z tymi samymi modelami i mają ich zawsze na zamówienie, kiedy wychodzi nowa kolekcja.

Czy w swojej pracy nie miałeś problemów ze swoim pochodzeniem, narodowością, tym, że jesteś Polakiem?

Szczycę się tym, że jestem Polakiem z Wilna. Dla mnie to nigdy nie stwarzało jakichkolwiek problemów. W mojej agencji traktowano mnie na równi z innymi.

Czy czujesz się w jakiś sposób wyróżniony, inny, przez to, że jesteś modelem?

Jeśli się pracuje, jako model, to trzeba się rozluźnić przed obiektywem i nie być tak bardzo skutym. Myślę, że ta umiejętność pomaga też w życiu prywatnym, zdecydowanie prościej się wówczas patrzy na wszystko.

O branży modelingu mówi się różnie. Najczęściej źle. Czy przytrafiło ci się kiedyś coś nieprzyjemnego?

Tu widoczna jest różnica między modelkami, a modelami. Słyszałem, że wśród dziewczyn zdarza się, że rwą sukienki, niszczą buty przed pokazami. Dżentelmeni tak się nie zachowują.

Czy swoją przyszłość wiążesz z modelingiem?

Dalszą przyszłość chciałbym wiązać z tym, co teraz studiuję, czyli z polityką i ekonomią, a modeling zostanie, jako hobby. Może latem będzie czas, żeby gdzieś wyjechać.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!